Jeszcze niedawno inscenizator sięgający po arcypowieść Prusa musiał zmierzyć się przede wszystkim z legendą kinowej ekranizacji Wojciecha Jerzego Hasa z Beatą Tyszkiewicz i Mariuszem Dmochowskim oraz stylowym serialem Ryszarda Bera z udziałem Małgorzaty Braunek, Jerzego Kamasa i Czesława Wołłejki.

Trzy lata temu Wiktor Rubin poddał „Lalkę" gruntownej rewizji. Na scenie Teatru Polskiego we Wrocławiu zobaczyliśmy spektakl ze znakomitą Kingą Preis, który burzył nasze dotychczasowe wyobrażenia. Wokulski był w handlu lekkomyślnym amatorem. Nie odniósłby sukcesu bez pomocy rosyjskiego kupca Suzina. Z kart pamiętnika Rzeckiego wyzierała polska geopolityczna naiwność, a i antysemityzm. Hedonizm stołecznych wyższych sfer wypadał zaściankowo.

Wojciech Kościelniak, reżyser m.in. przebojowego „Hair", poszedł własną drogą: skomponował musical o marionetkach. Formę groteskowego baletu opartego na nienaturalnych, połamanych figurach (świetna choreografia Janusza Skubaczewskiego i Beaty Owczarek) wywiódł z tytułu książki, a także motywu pozytywki Ignacego Rzeckiego. To, co było przedmiotem obserwacji i refleksji starego subiekta, reżyser serwuje nam na talerzu sceny obrotowej – w barwnej ekspresjonistycznej oprawie kostiumów Katarzyny Paciorek i przy przebojowej, swingującej muzyce Piotra Dziubka.

Aura bajkowego, ale i, chwilami, bliskiego koszmaru świata lalek, pozwoliła zrezygnować z wielu historycznych szczegółów. Dała szansę skupienia się na głównym motywie inscenizacji. Jest nim niemalże gombrowiczowska sztuczność bohaterów uwikłanych w towarzyskie i społeczne role. Jej skalę wyznacza drabina. Wokulski (Rafał Ostrowski) pnie się po szczeblach w ślad za Izabellą Łęcką (Darina Gapicz). Niełatwe zadanie miał autor libretta Rafał Dziwisz, który musiał napisać kilka przebojowych songów na temat pieniędzy, spadku, licytacji. Liryzm to jego mocna waluta! Musical, choć kostiumowy, wypada zadziwiająco współcześnie. Tak jakby nasze relacje miały coraz bardziej merkantylny charakter.

Lalka | 19.00 | TVP Kultura | SOBOTA