W Studios La Buissonne, w położonej na wschód od Awinionu miejscowości Pernes-les-Fontaines, powstają wyjątkowe albumy słynnej wśród miłośników jazzu i muzyki współczesnej wytwórni ECM Records. Tu jej szef Manfred Eicher znajduje atmosferę skupienia i twórcze natchnienie dla siebie i artystów, których płyty wydaje. W sierpniu 2019 r. kolejny raz zawitali tu: pianista Marcin Wasilewski, kontrabasista Sławomir Kurkiewicz i perkusista Michał Miśkiewicz by nagrać siódmy album tria dla tej prestiżowej oficyny z Monachium. Od wydania płyty „Trio” w 2004 r. polski zespół urósł do jednego z najważniejszych w Europie. Eicher zwrócił na nich uwagę, kiedy koncertowali z Tomaszem Stańką współtworząc tzw. polski kwartet trębacza. W 2001 r. ukazał się album „Soul of Things” Stańki nagrany właśnie z Wasilewskim, Kurkiewiczem i Miśkiewiczem. Stało się oczywiste, że ich własne płyty są kwestią czasu.

Krytycy na całym świecie od razu zwrócili uwagę na oryginalną koncepcję fortepianowego tria, co w jazzie nie jest łatwe do osiągnięcia, i wręcz telepatyczne porozumienie muzyków współpracujących ze sobą jeszcze zanim zauważył ich Stańko i zaprosił do współpracy. Legendarny trębacz był ich mentorem, a jego słowa: „W całej historii polskiego jazzu nigdy nie mieliśmy takiego zespołu. Każdego dnia czuję się zaskoczony. Po prostu stają się coraz lepsi” - poszły w świat. Stały się najlepszą rekomendacją, jaką młodzi polscy jazzmani mogli otrzymać na swoją drogę przez najważniejsze światowe sceny.

Na sierpień 2019 r. Manfred Eicher zaplanował dwie sesje dla tria Marcina Wasilewskiego.

Muzycy nagrali najpierw własny album, który miał światową premierę 10 września 2021 roku, a następnie dołączył do nich amerykański saksofonista Joe Lovano, z którym nagrali dziewięć utworów na album „Arctic Riff”. Płyta z Lovano ukazała się ponad rok temu i zyskała entuzjastyczne recenzje. Niestety, pandemia uniemożliwiła światowe tournee z saksofonistą. Za to 16 września występem na festiwalu jazzowym w Bergamo trio Marcina Wasilewskiego rozpocznie serię koncertów po Europie i po Polsce. Jak na razie koncerty są zaplanowane do 13 listopada, a trasę zakończą występy w sześciu największych polskich miastach.

Album „En attendant”, którego tajemniczy tytuł można rozumieć, jako „Oczekiwanie”, otwiera grupowa improwizacja trójki jazzmanów, którzy grając ze sobą od ponad ćwierć wieku wypracowali muzyczny język pozwalający na swobodę twórczą, odkrywanie nowych współbrzmień i harmonii. Kolejne utwory „In Motion, Part 1 – 3” stanowią szkielet albumu. Co ciekawe, nie jest odwrotnie, jak na wielu jazzowych albumach, kiedy swobodna improwizacja stanowi odskocznię od dokładnie zaaranżowanych utworów, gdzie akcja rozgrywa się wokół melodyjnego tematu.

Wasilewski, Kurkiewicz i Miśkiewicz pokazują, że to improwizacja jest istotą jazzu, twórczym zaczynem nowych pomysłów, które można ciekawie rozwijać tworząc dowolną dramaturgię i tym samym zaciekawiać słuchaczy pobudzając ich wyobraźnię.

Scenariusz płyty „En attendant” obejmuje szerokie spektrum stylistyczne naszych jazzmanów

Dwie kompozycje znamy już z wykonania tria z gościnnym udziałem Joe Lovano, to: „Vashkar” Carli Bley i „Glimmer of Hope” Wasilewskiego. Kto ma na półce album „Arctic Riff” zapewne porówna te wykonania i stwierdzi, że trio zagrało je inaczej, a na koncertach można spodziewać się rozwinięcia tematów w nowym kierunku.

Scenariusz płyty „En attendant” obejmuje szerokie spektrum stylistyczne naszych jazzmanów. Od improwizacji na wstępie przechodzą do inspiracji J. S. Bachem w ciekawej interpretacji jednej z Wariacji Goldbergowskich (BWV 988, No. 25). Słychać, że gra w studiu na francuskiej prowincji sprawia im radość, jakby promienie słońca muskały klawiaturę fortepianu, struny kontrabasu i czynele perkusji.

Autopromocja
LOGISTYKA.RP.PL

Branża, która napędza polską gospodarkę

CZYTAJ WIĘCEJ

Muzycy sięgnęli też po popularny temat, co robią niemal na każdej płycie. Do zestawu: „Hyperballad” Björk, „Diamonds and Pearls” Prince’a i „Message in a Bottle” The Police dołączyli rockowy przebój „Riders on the Storm” grupy The Doors. W ich interpretacji stał się jazzową balladą z chwytliwym tematem powtarzanym w innej konfiguracji akordów. Tym samym zachowali wpadającą w ucho melodię i wprowadzili własne motywy, których słuchamy jak odkrywcy nowych brzmień jazz-rocka ani przez moment się nie nudząc. Trio Marcina Wasilewskiego ma tym samym własny przebój.

„En attendant” jest znakomitym albumem do wielokrotnego słuchania w długie jesienne wieczory. Z pewnością się nie znudzi, a koncerty podsycą zainteresowanie muzyką odkrywczego tria.