Reklama

XVI Konkurs Chopinowski: uwaga na Claire Huangci!

Całe szczęście, że nikt jeszcze nie wpadł na pomysł, by na Konkursie Chopinowskim obowiązywał parytet, nakazujący równouprawnienie płci w doborze uczestników.

Aktualizacja: 06.10.2010 08:37 Publikacja: 05.10.2010 00:07

XVI Konkurs Chopinowski: uwaga na Claire Huangci!

Foto: Fotorzepa, Roman Bosiacki

Kolejny dzień przesłuchań pierwszego etapu XVI Konkursu Chopinowskiego zdominowały pianistki i temperatura opadła. Po ciekawej niedzieli nastał dość nudny poniedziałek. Co prawda, nieraz – zwłaszcza w przeszłości – można było usłyszeć, że muzyka Chopina jest sentymentalna, rzewna i emocjonalnie chwiejna. Ale gdy za rozwikłanie jej tajemnic biorą się kobiety, od razu pojmujemy, że przy całej swej delikatności był on stuprocentowym facetem i zrozumieć Fryderyka mogą jedynie mężczyźni.

Od tej reguły są oczywiście wyjątki, ale na konkursie zdarzają się rzadko. Tu w kobiecej reprezentacji dominują grzeczne i bezbarwne reprezentantki Dalekiego Wschodu. Pełne zapału i chęci do pracy ruszają z Japonii czy Korei na studia do Europy i Ameryki, jednak niewiele z tego wynika. Im dłuższe mają cv, tym bardziej trzeba mieć się na baczności, bo one są tylko sumiennymi uczennicami. Jeżdżą z uczelni na uczelnię, od profesora do profesora, ale brak im rzeczy najważniejszej – osobowości. Tak jak 28-letnia Chin-Yun Hu z chińskiego Tajpej, która studiowała w Nowym Jorku, Cleveland i Hanowerze, a teraz przyjechała spróbować szczęścia na Konkursie Chopinowskim.

To nie jest lekceważenie kobiet lecz smutna konstatacja. Jedynie czasami poprawę nastroju zapewni naprawdę utalentowana pianistka z temperamentem. W poniedziałek sprawiła to Amerykanka o azjatyckich korzeniach, Claire Huangci. Jako jedyna kobieta została dopuszczona do tegorocznego konkursu bez konieczności udziału w wiosennych eliminacjach (oprócz niej prawo takie otrzymali dwaj Rosjanie). Była to decyzja ze wszech miar słuszna, bo 20-letnia Huangci jest artystką o świetnej technice, świadomą swych umiejętności. Jej interpretacje mogą się nam wydawać zbyt chłodne, ale Ballada F-dur miała zwartą, trzymającą w napięciu narrację.

Korzystnie wyróżniała się z szarego tła, 23-letnia Japonka Rina Sudo, grająca pewnie i ładnym dźwiękiem, ale za to bardzo rozczarowała jej rówieśniczka i rodaczka Naomi Kudo. Kto nie pamięta jej sprzed pięciu lat, ten nie zrozumiałby dziś, dlaczego w poprzedniej edycji konkursu dotarła do finału. W obecnym jej występie za dużo było wirtuozowskich popisów, a za mało dobrej muzyki.

W poniedziałek emocje szły w górę, gdy na estradzie pojawiali się mężczyźni. Bardzo ciekawie zinterpretował Balladę f-moll 20-letni Koreańczyk Da Sol Kim, zadatki na dużej klasy pianistę ma kolejny dwudziestolatek, Aljoša Jurinić z Chorwacji, choć trudno jeszcze definitywnie osądzać, czy muzyka Chopina powinna stać się jego specjalnością. Dobre wrażenie wywarli przedstawiciele Izraela: 26-letni Nimrod David Pfeffer i o rok starszy Yaron Kohlberg.

Reklama
Reklama

Do męskiego grona udanie dołączył nasz Paweł Wakarecy, ale generalnie o Polakach więcej będzie można powiedzieć po kolejnym dniu przesłuchań.

Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama