Pomarańczowe flagi. Autokary podjeżdżające przed pawilon Międzynarodowych Targów Katowickich. Na sobotni kongres Ruchu Poparcia Palikota do Katowic przyjechało ok. dwóch tysięcy sympatyków byłego posła PO. Wśród nich popierający nową inicjatywę z Łodzi, którzy stawili się w kowbojskich kapeluszach.
Na kongresie ma być wybierany zarząd ruchu. Jest w nim ok. 5 tys. członków i ok. 27 tys. sympatyków.
– Palikot wybrał Katowice, bo region śląski jest po mazowieckim najliczniejszy – mówi Joanna Jagielska z Częstochowy.
– Fantastycznie to trzyma – uśmiecha się Danuta Domagała, 65-latka z Łodzi, myśląc o swojej prawie czteromiesięcznej społecznej działalności w ruchu.
[srodtytul]Dali się porwać[/srodtytul]
Pani Danuta z koleżanką Niną od pięciu godzin czekają na wystąpienie "człowieka, który zmieni Polskę". – Liczymy na niego i już – pani Danuta, była dietetyczka wyjaśnia, że najważniejsze jest to, że "Janusz zmienia polską mentalność". – Palikot mówi to, co myślę ja i wielu Polaków. Kościół do kościołów, etyka do szkół, część polityków niepotrzebna, nasi żołnierze niech wracają z Afganistanu – wymienia jednym tchem. – Zawsze nam się podobał, prawda? – zwraca się do pani Niny, która dorzuca do rozmowy: – Kościół nas całkowicie zniewolił. Zakaz in vitro? To jest łobuzerstwo! – podkreśla emerytowana nauczycielka akademicka. Pani Nina jest szczęśliwą babcią trzyletniego wnuczka. Urodził się dzięki in vitro.
Pani Danuta przyznaje, że tak dała się porwać po raz pierwszy. – Nigdy nie byłam w żadnej partii, nie działałam dla nikogo i niczego. Z Januszem Palikotem jestem od samego początku, od października. Syn kupił mi ostatnio laptopa, by być w ciągłym kontakcie z ludźmi Ruchu. Chcę z Palikotem zmienić Polskę dla moich dzieci. Czuję się potrzebna – dodaje.
47-letni Maciej Lebioda z podpoznańskiej Murowanej Gośliny w liceum poznał KPN, w 1989 r. budował związki zawodowe "S" w zakładzie pracy. Wtedy jego bohaterami byli Lityński, Frasyniuk, Kuroń, Bujak. Dziś jest w Ruchu. – Nie interesuje mnie partia, ale moje własne, najbliższe otoczenie – mówi. – Je chcę zmienić. Na przykład, po rozmowie z rodzicami w przedszkolu mojej młodszej córki, zdecydowaliśmy, że nie będzie u nas lekcji religii.
[srodtytul]Afganistan, Kościół...[/srodtytul]
O godz. 15.20 w głównej sali ma się pojawić Janusz Palikot na konferencji prasowej. – Wie pani, że partia już jest zarejestrowana? – zagaduje pani Danuta. W sali siedzi ok. półtora tysiąca sympatyków Palikota, a w pierwszym rzędzie poseł i reżyser Kazimierz Kutz, który podpytywany przez dziennikarzy nazywa Palikota "tajną bronią współczesnej Polski". Palikot spóźnia się ponad godzinę. Prawie dwa tysiące ludzi podrywa się z krzeseł i zaczyna skandować: "Janusz! Janusz!". Gwiazda wieczoru wyciąga ręce do sympatyków. – Miałem taki sen..." – zaczyna słynnymi słowami Martina Luthera Kinga.
To tylko wstęp do przedstawienia programu politycznego. Hasłem ma być "Gospodarka jest najważniejsza".
– Myślicie, że przyjechałem tu, by skrytykować Lecha Kaczyńskiego i będę chciał zabrania jego ciała z Wawelu. Pewnie myślicie, że po tym kompromitującym raporcie MAK będę chciał dymisji Tuska i Klicha. Nie. Ja nie będę w ogóle o nich mówił. Ja będę mówił o życiu, byśmy byli szczęśliwi – zaznaczył Palikot.
Zapewnił, że wie, jak obniżyć w ciągu czterech lat o połowę deficyt finansów publicznych. Wstrzymanie misji w Afganistanie, ograniczenie wydatków na armię, wycofanie się państwa z finansowania Kościoła, a także lepsze zarządzanie administracją i zarządzanie państwowymi przedsiębiorstwami (m.in. reforma kolei i połączenie ZUS i KRUS) – wymieniał Palikot.
Choć obiecał, że o Tusku mówić nie będzie, co chwilę do niego wracał. – Gospodarka jest najważniejsza, a tymczasem premier Donald Tusk przez trzy lata swego urzędowania ani razu nie spotkał się z przedstawicielami biznesu – wytykał Palikot. – Powstaje pytanie, czy Donald Tusk, podobnie jak Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro podejrzewa, że każdy przedsiębiorca to złodziej i oszust?
Po kongresie w Katowicach sympatycy Palikota dyskutowali o spotkaniu na forum Ruchu. "Nie podoba mi się wystąpienie Poniedziałkowego Aktora" – utyskiwał JR (chodzi o Jacka Poniedziałka, aktora i jednego z gości Palikota, który przyznał się do orientacji homoseksualnej). Internauta sugeruje, by RPP zastanowił się, czy nie ważniejsze jest poparcie milionów "normalnych ludzi".
Posługujący się nickiem "Aussie": "I-szy Kongres mógł być tylko słomianym zapałem, ale powtórka z mocniejszym akcentem to już znaczy bardzo dużo. W głównych mediach jak zwykle mało o tym ważnym wydarzeniu. Odpowiedź jest tylko jedna: STRACH STRACH STRACH".
Politolog dr Tomasz Słupik uważa, że nie można lekceważyć potencjału Ruchu Poparcia Palikota. – Ale jeśli Palikot będzie pracował jak w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, czyli nijak, to go zmarnuje – twierdzi. – Poza tym Janusz Palikot nie może być PiS-light czy Platformą-light. Musi zbudować swą wyrazistą tożsamość. Przed wakacjami okaże się, czy Ruch ma szanse.