Od dawna grasz w piłkę nożną?
– Grałam w piłkę w dzieciństwie, przerwałam w okresie dojrzewania, bo chciałam dopasować się do obowiązującej normy. Kilkanaście lat temu, w ramach środowiska LGBT, zaczęłam organizować spotkania piłki nożnej dla kobiet. Z czasem wyłoniła się grupa, której zależało na piłce. W efekcie mamy drużynę Chrząszczyki. Grają z nami piłkarki z doświadczeniem, które po 25. roku życia nie miały gdzie grać. Jest nas kilkadziesiąt kobiet: są lesbijki i hetero, reprezentantki różnych profesji i poglądów politycznych. Piłka nożna łączy i nie jest to puste hasło UEFA.
Jak wyglądają organizowane przez was turnieje piłkarskie?
– Gramy w pięcioosobowych drużynach. Zwykle składamy się na wynajem hali. Nasza najbliższa inicjatywa to VI Turniej Kobiecej Piłki Nożnej Kobiety Kobietom, 30 czerwca w Warszawie, w ramach szerszego europejskiego wydarzenia „Discover Football", które promuje kobiecą piłkę nożną w wielu krajach w czasie Euro.
Jak trafiają do was nowe piłkarki?
– Facebook, strona internetowa, poczta pantoflowa, udzielane wywiady. Nigdy nie wyparłyśmy się korzeni LGBT, ale uważamy siebie przede wszystkim za drużynę kobiecą. Teraz będziemy grać z pracownicami jednej z wielkich korporacji, która organizuje turnieje w różnych krajach. Będą się z nami sparringować, bo nie mają z kim ćwiczyć.
Czy kobieca piłka nożna to powrót do piłkarskich korzeni? Sportu jeszcze nieskomercjalizowanego, który każdy może uprawiać?
– Grać chcemy z kobietami, które grają dobrze, nawet jeśli nie stać ich na dobre buty. Liczą się umiejętności. Chciałabym zrobić szkółkę piłkarską, bo są wśród nas instruktorki sportowe.
Gdzie kobiety mogą grać w Polsce? Czy można się z tego utrzymać?
– Trudno się z tego utrzymywać, bardzo rzadko kluby (w PZPN jest ich zarejestrowanych 150) dostają stypendia albo premie. Z ankiety internetowej wynika, że około 10 proc. kobiet dostaje wynagrodzenie, ale tylko dla dwóch z nich jest to źródło utrzymania. Ze stron PZPN trudno się dowiedzieć, że kobieca piłka nożna w ogóle istnieje – informacje są schowane na poziomie podzakładek. Wiem jednak, że w 2010 r. było 470 000 juniorów i seniorów na 6350 seniorek i juniorek.
A jak piłka nożna kobiet wygląda w innych krajach? Wywołuje stadionowe emocje?
– Rok temu były mistrzostwa świata w Niemczech, przy pełnych stadionach. Tam to jest bardzo popularna dyscyplina, dla dziewczynek i nastolatek. Rajem są kraje skandynawskie, gdzie gra bardzo dużo dziewcząt, i USA, gdzie na pewno więcej kobiet niż mężczyzn gra w piłkę nożną.
Czy są znane piłkarki idolki?
– Na pewno Amerykanki to gwiazdy – wyglądają jak lalki Barbie i świetnie grają. Ale niewiele jest informacji o kobiecej piłce nożnej po polsku.
Jest różnica w trenowaniu dziewcząt i chłopców?
– Znajoma trenerka mówi, że nie ma różnic, ale dodaje, że nie bierze się pod uwagę specyfiki dojrzewania dziewcząt. Trenerzy traktują je tak samo jak chłopców, co dziewczyny często frustruje – bo narzeka się, że grają za mało agresywnie, nie na punkty. Tak jesteśmy wychowywane, żeby nie dominować, nie łobuzować, nie brudzić się. W okresie dojrzewania dziewczyny zaczynają się wycofywać ze sportu.
Czy dzięki Orlikom więcej dziewcząt zacznie grać w piłkę?
– Orliki są oblegane i dobrze by było, gdyby dziewczęta miały pierwszeństwo przy rezerwacji. To by zachęcało, bo nawet my, trzydziestoparoletnie kobiety, stykamy się z wyśmiewaniem i nieprzyjemnymi komentarzami ze strony męskich grup, które czekają, aż my skończymy grać.
Czy organizacje piłkarskie promują dziewczęcą piłkę?
– UEFA przyjęła strategię upowszechniania piłki kobiecej, ale jej strategia rozwoju jest skierowana na wyniki, a nie na szanse – to znaczy jej zależy na plakatach z piłkarkami, nie na wzroście liczby grających kobiet. Można odnieść wrażenie, że UEFA chce przekonać dziewczyny, iż można grać w piłkę i wyglądać atrakcyjnie.
Nie masz wrażenia, że krytyka Euro idzie w złym kierunku – poprzez przedstawianie Euro jako głupiej, męskiej rozrywki, nierozumianej przez kobiety?
– Zdecydowanie tak. Przekaz kulturowy brzmi: kobiety i piłka nożna nie mają ze sobą nic wspólnego. Trenerki są często dyskryminowane – np. po meczu trenerzy nie podają im ręki. Chociaż jest coraz więcej kursów dla kobiet, które chcą sędziować, w gazetach sędzię opisuje się jako „piękniejszą stronę piłki nożnej".
To jak to jest z tym Euro? Czy to naprawdę święto piłki nożnej?
– Ktoś podjął decyzje, nie było konsultacji i okazało się, że kandydujemy, potem – że mamy się cieszyć, a Euro bardzo się odbiło na budżetach miast gospodarzy. „Chleba zamiast igrzysk", demonstracja 10 czerwca w Poznaniu, jest inicjatywą nie przeciwko piłce, ale przeciwko bezsensownemu wyrzucaniu i wydawaniu pieniędzy.
Suzi Andreis jest entuzjastką aktywnej (niekanapowej) piłki nożnej, założycielką kobiecej grupy piłkarskiej Chrząszczyki chrzaszczyki.com.pl
IV Turniej Chrząszczykowy