Prokuratura wszczęła postępowanie sprawdzające w sprawie nagrań, w których politycy PSL mówią o nadużywaniu przez nich stanowisk. Śledczy zbadają, czy w Agencji Rozwoju Regionalnego doszło do nadużycia uprawnień i jak sprawowano nadzór nad spółką Elewarr.
– Zwróciliśmy się do Agencji i do NIK o materiały. Po ich analizie zdecydujemy o ewentualnym śledztwie – mówi Dariusz Ślepokura, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Na razie nie ma mowy o stawianiu zarzutów. Praktyka pokazuje jednak, że pierwszy garnitur polityków rzadko odpowiada karnie za korupcję, nadużycie uprawnień i kłamstwa w oświadczeniach majątkowych. A nagrania – nawet te, w których padają mocne słowa – nie zawsze wystarczają do oskarżenia polityka.
Upiekło się bohaterom afery hazardowej: politykom PO? Zbigniewowi Chlebowskiemu i ministrowi sportu Mirosławowi Drzewieckiemu, choć nagrania i inne dowody wskazywały na ich lobbing na rzecz biznesmenów od hazardu.
Żaden polityk nie odpowiedział za aferę gruntową i nie znaleziono sprawcy przecieku, który udaremnił operację CBA w Ministerstwie Rolnictwa. Przed sądem stanęły tylko „płotki" (Andrzej K. i Piotr R.), a Andrzej Lepper stracił stanowisko wicepremiera.
Włos z głowy nie spadł Drzewieckiemu, który nie wpisał do oświadczenia majątkowego m.in. dochodów z wynajmu domu na Florydzie, i Januszowi Palikotowi, choć nie wpisał samolotu. Śledczy złożyli to na karb roztargnienia i „filozoficznego" podejścia do życia.
Umorzyli też sprawę rzecznika rządu Pawła Grasia – choć podejrzewano, że zataił fakt zasiadania w zarządzie spółki podczas pełnienia funkcji rządowej.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Jest wyjątek: przed sądem stanęli bohaterowie afery starachowickiej z 2003 r. Za przeciek tajnych informacji do samorządowców mających kontakty z przestępcami wyroki usłyszeli dwaj ówcześni posłowie: Andrzej Jagiełło i Henryk Długosz, oraz były wiceszef MSWiA Zbigniew Sobotka (choć jego szybko ułaskawił prezydent Aleksander Kwaśniewski). Wyrok skazujący usłyszała też była posłanka PO Beata Sawicka – ale ją agent CBA złapał na gorącym uczynku, gdy brała łapówkę.
Fakt, że politycy wychodzą z afer obronną ręką, specjaliści wyjaśniają w sposób dość oczywisty. – Mam wrażenie, że wobec polityków wymiar sprawiedliwości stosuje inną miarę niż wobec zwykłych ludzi – mówi „Rz" prof. Antoni Kamiński z PAN, były szef polskiego oddziału Transparency International. – W głośnej teraz sprawie mamy do czynienia z żenującym skokiem na kasę. Ale od lat pojawiają się informacje o tym, że stanowiska w państwowych spółkach, często w sektorze rolnym, otrzymują bliscy i krewni polityków. I nic z tego nie wynika.