22-letni Robert Sz. z Żyrardowa na Mazowszu dwa razy w ub. roku chciał okraść placówkę bankową przy ul. Piłsudskiego w tym mieście. Za pierwszym razem wszedł do środka i sekatorem zastraszył pracownicę. Wystraszona kobieta wydała mu blisko niemal 9 tys. zł. – Bałam się. Miał nóż – mówiła policjantom.

Dwa tygodnie później bandyta wrócił do tego samego banku. Także próbował zastraszyć pracownicę i ukraść pieniądze. – Kobieta zwyczajnie go pogoniła – mówi Bogusław Piątek, szef prokuratury w Żyrardowie, która prowadzi śledztwo w sprawie napadów.

W ub. roku nie udało się sprawców wykryć, dlatego postępowanie zostało umorzone. W tym roku jednak do niego wrócono. Policjanci z Żyrardowa wpadli na trop rabusia z sekatorem m.in. dzięki nagraniom z monitoringu. Mężczyzna został zatrzymany. Usłyszał zarzut napadu na bank oraz usiłowania dokonania kolejnego. – Nie przyznał się do winy – mówi prok. Piątek.

Dodaje, że Robert Sz. przyznał się za to do innego napadu. Miesiąc temu okradł w ten sposób jeden ze sklepów przy głównej ulicy tego mazowieckiego miasteczka. – Wcześniej zastraszył sprzedawczynię, a potem zabrał kilkaset złotych – mówi prok. Piątek. Dodaje, że na razie mężczyzna nie usłyszy zarzutu napadu na sklep. Policja i prokuratura muszą ustalić, czy to on stoi za tym przestępstwem. – Samo przyznanie się to za mało – mówi śledczy. Robertowi Sz. grozi do 15 lat więzienia. Mężczyzna jest już w areszcie.