Reklama
Rozwiń
Reklama

Z siekierą na Wawel

Kandydował na wójta, do niedawna był członkiem Platformy Obywatelskiej i przedsiębiorcą, któremu nie wypalił interes. Kim jest Grzegorz Ś., który wtargnął na Wawel i próbował rozjechać autem turystów.

Publikacja: 19.05.2013 10:34

Z siekierą na Wawel

Foto: ROL

Na plac przed Katedrą Wawelską wjechał Seat Ibiza. Widząc ludzi idących alejką  kierowca wysiadł z samochodu i zaczął im wygrażać siekierą. Przewodnik grupy – ksiądz - chciał uspokoić napastnika. To tylko rozsierdziło agresora. Turyści zaczęli uciekać. Na pomoc ruszyła im straż zamkowa. Kiedy agresor zobaczył funkcjonariuszy wsiadł do samochodu i próbował potrącić nadchodzących strażników.

Reklama
Reklama

Jeden z nich oddał strzał ostrzegawczy ze służbowego broni. Ale kierowca Seata  nie reagował. Jeździł autem po zamkowym dziedzińcu. Wtedy strażnik wystrzelił w oponę samochodu. Kierowcę z auta wyciągnęli dopiero policjanci.

48-letni Grzegorz Ś. mieszkaniec Krakowa, trafił na komisariat policji. Na szczęście w czasie ataku 48-letniego mężczyzny nikt nie ucierpiał.

W czasie tego incydentu na Wawelu trwały  przygotowania do obchodów święta św. Stanisława ze Szczepanowa, patrona Polski. W Katedrze mszę odprawiał wtedy kardynał Stanisław Dziwisz. Wierni w kościele nawet nie zorientowali się, że w pobliżu doszło do takiego zajścia.

Grzegorz Ś. na komisariacie powiedział policjantom :– Wawel jest mój. Chciałem tylko przepędzić z niego obcych.

Reklama
Reklama

Usłyszał zarzuty narażenia strażników i turystów na niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia, oraz zmuszenia ochrony zamku do zaniechania czynności służbowych. Został aresztowany. – Nie przyznał się. Według niego całe zdarzenie miało zupełnie inny przebieg. To on był ofiarą, a strażnicy chcieli go zastrzelić – mówi Bogusława Marcinkowska, rzecznik krakowskiej prokuratury.

O Grzegorzu Ś. nie pierwszy raz było głośno. 14 lat temu  kupił teren po kopalni iłów "Słupia Pacanowska". Rozpoczął  tam produkcję cegieł. Chciał zasypać wyrobisko popiołami z elektrowni w Połańcu. Ale okoliczni mieszkańcy przez dwa miesiące blokowali mu drogę dojazdową do cegielni, obawiając się katastrofy ekologicznej. Urzędnicy wycofali zgodę na rekultywację terenu popiołem. Po kilku latach odwołań Grzegorz Ś. wygrał sprawę w sądach. W 2003 roku ktoś podpalił cegielnię. Straty sięgnęły 350 tys. zł. Mężczyzna nie odbudował zakładu. Zwolnił kilkudziesięciu pracowników.

Mężczyzna zaatakował siekierą grupę turystów zwiedzających Wawel

Śledczy w 2007 roku uznali, że przy blokadzie drogi dojazdowej do cegielni, mieszkańcy nie złamali prawa. Zdesperowany Grzegorz Ś. próbował rolniczymi bronami zablokować dojazd do prokuratury w Busku-Zdroju, a przed siedzibą firmy ubezpieczeniowej protestował ze swoim koniem. – Nie mam z czego żyć – tłumaczył.

W 2006 roku mężczyzna kandydował  bez powodzenia na wójta gminy Wielka Wieś pod Krakowem. Wstąpił też do Platformy Obywatelskiej. Członkiem tej partii był przez kilkanaście miesięcy. Przestał udzielać się w partii, gdy rozwiązano jego koło.

Reklama
Reklama

Ponownie złożył deklarację członkowską 15 września 2009 r. W marcu tego roku został jednak usunięty z partii, bo nie płacił składek.

Więcej czytaj w poniedziałkowym „Uważam Rze".

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama