Poznańscy biegli, którzy wcześniej prowadzili badania zwłok, nie byli w stanie tego ustalić, z powodu zbytniego rozkładu ciała młodej kobiety.

Dlatego, jak donosi „Gazeta Wyborcza",  pełnomocnik rodziny chce powołania nowych biegłych. - Nie podważam kompetencji poznańskich biegłych. Uważam jednak, że warto skorzystać z wiedzy i doświadczenia, a także kontaktów międzynarodowych pracowników Instytutu im. Sehna – tłumaczył Mariusz Paplaczyk.

Dodał, że śmierć Ewy Tylman należy do najtrudniejszych spraw, a takimi zajmuje się krakowski instytut, który jest uważany za jeden z najlepszych ośrodków naukowo-badawczych w Polsce.

Mec. Paplaczyk dodał, że jeśli jest taka możliwość, to jego zdaniem trzeba z niej skorzystać. I nie chodzi tu tylko o powodzenie śledztwa, po prostu rodzina chciałaby wiedzieć, jak zginęła ich córka i siostra.

Ewa Tylman zaginęła niemal rok temu, gdy wracała z kolegą Adamem Z. z firmowej imprezy integracyjnej w centrum Poznania.

Na początku grudnia sąd aresztował mężczyznę pod zarzutem zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Śledczy uważają, że to on jest winny śmierci kobiety. Adam Z. nie przyznaje się do winy. Ciało Ewy Tylman wyłowiono z Warty pod koniec lipca po wielomiesięcznych poszukiwaniach.

Sekcja zwłok nie wykazała przyczyny śmierci, bo zwłoki było w stanie znacznego rozkładu, a prowadzone dodatkowe badania tego nie wykazały. Ekspertom nie udało się jednak ustalić, czy Ewa Tylman zginęła w wyniku utonięcia, czy też może straciła życie już na brzegu.

Na razie nie wiadomo jak poznańska prokuratura podejdzie do nowego wniosku pełnomocnika Ewy Tylman.