Reklama

Jerzy Haszczyński: Imigranci są najważniejsi

Wydawało się, że imigracja nie jest już ważnym tematem dla Niemców. W kampanii przed wyborami do Bundestagu (które odbędą się za niecałe trzy tygodnie) prawie nie istniała, przykryta przez dyskusję o przyszłości samochodów z silnikami Diesla.
Jerzy Haszczyński: Imigranci są najważniejsi

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Reklama

To było złudzenie. W niedzielę wieczorem, podczas jedynej debaty telewizyjnej między dwójką kandydatów na kanclerza, okazała się zdecydowanie najważniejsza. Połowę czasu Angela Merkel i Martin Schulz poświęcili uchodźcom, integracji i islamowi. Nie był to spór, bo poglądy liderzy chadeckiej CDU i socjaldemokratycznej SPD mają z grubsza podobne. Tym bardziej należy uznać, że wbrew pozorom nie ma nic istotniejszego dla Niemiec niż sprawa imigracji, a skoro dla Niemiec, to i dla całej Unii Europejskiej. Co nie wróży nic dobrego. Konflikt o podejście do przybyszów z innych regionów świata będzie kształtował przyszłość wspólnoty europejskiej. Część niemieckich polityków, takich jak Schulz, zamierza uzależnić fundusze unijne od przyjmowania imigrantów. Gdyby poważnie traktować wypowiedzi z kampanii wyborczej, to byłby to główny warunek dzielenia brukselskiej kasy. Berlin chciałby również wprowadzić stały mechanizm podziału uchodźców. Na stałe zmusić pozostałe państwa członkowskie UE do przyjmowania ich określonej liczby. Wszystko pod hasłem europejskiej solidarności.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama