– Wspólne stanowisko obu krajów w sprawach międzynarodowych potwierdza dobry poziom naszych relacji – powiedział irański prezydent Hassan Rouhani, witając chińskiego ministra spraw zagranicznych Wang Yi.

Wspólne stanowisko polega na tym, że oba kraje są objęte amerykańskimi sankcjami: Teheran za próbę stworzenia broni jądrowej, a Pekin – za łamanie praw człowieka. Obecnie prezydent Rouhani zapewnia, że „współpraca między Iranem a Pekinem (...) może doprowadzić do zmiany sytuacji" w sprawie porozumienia o irańskiej broni atomowej, które w 2018 roku zerwała administracja Donalda Trumpa.

– Relacje między obu krajami osiągnęły poziom strategicznego partnerstwa. Nie zakłóci ich obecna sytuacja, będą stabilne i strategiczne – zapewnił gospodarzy minister Wang Yi. Dotychczas Pekin tak określał tylko swoje stosunki z Rosją.

Ale podpisana właśnie w Teheranie 25-letnia umowa „strategiczna" nic nie mówi o współpracy politycznej, czy wojskowej. Przynajmniej nie ujawniono tego publiczne. Według obu sygnatariuszy, ministrów spraw zagranicznych Chin i Iranu, dotyczy ona wyłącznie współpracy gospodarczej. Przełamując zachodnią blokadę ekonomiczną, Pekin zainwestuje w ciągu ćwierćwiecza w Iranie około 400 mld dol. w zamian za dostawy tamtejszej ropy. Obecne obroty handlowe między obu krajami wynoszą około 20 mld dol. rocznie.

Chińczycy napomykają, że najważniejsze dla nich będą sektor energetyczny i infrastruktura, przede wszystkim transportowa.

Jednak same irańsko-chińskie negocjacje wywołały w Teheranie zaniepokojenie. Były prezydent kraju Mahmud Ahmadinedżad stwierdził, że odbywają się one w atmosferze zbyt dużej tajności. Irański minister spraw zagranicznych musiał zapewniać własnych parlamentarzystów, że w umowie „nie ma nic tajnego".