Grupa działała na terenie czterech województw: warmińsko-mazurskiego, kujawsko-pomorskiego, mazowieckiego i podkarpackiego.
Przepis na biznes był prosty. Kupić jak najwięcej benzyny do lakierów, nafty ochronnej lub oleju bazowego. Najlepiej od rafinerii. Później, gdzieś na odludziu – do tego idealnie nadają się Mazury – towar przerobić na benzynę do samochodów i olej napędowy.
Paliwo trzeba jeszcze tylko sprzedać stacjom paliw. A na taki towar jest wielu chętnych, bo jest o wiele tańszy niż paliwo z rafinerii. Kierowca płaci za niego normalną cenę. Traci tylko Skarb Państwa, który nie otrzymuje akcyzy.
Trzeba jeszcze tylko udowodnić, że z produktami z rafinerii nie robi się nic nielegalnego. Jak? Wystarczy powołać kilka fikcyjnych firm, które wystawią faktury. I mamy potwierdzenie, że odsprzedaliśmy im materiały ropopochodne.
Właściciele stacji paliw, którzy kupują trefny towar, ryzykują, ale trudno sprawdzić, że od czasu do czasu dolewają benzynę z mazurskich lasów.
Tym razem świetny paliwowy biznes potknął się na jednej zwykłej kontroli drogowej.
Na początku września jedną z cystern wiozących przerobione paliwo zatrzymała na Warmii i Mazurach policja.
[wyimek]Gangsterzy przerabiali towar z rafinerii i sprzedawali stacjom benzynowym[/wyimek]
– Podczas kontroli okazało się, że paliwo przewożone jest z lewej rafinerii. Śledztwo ułatwił kierowca, który opowiedział, skąd i co dokładnie wiezie – mówi jeden ze śledczych z Olsztyna.
W olsztyńskiej prokuraturze okręgowej wszczęto śledztwo. – Od początku przypuszczaliśmy, że mamy do czynienia ze zorganizowaną grupą przestępczą – ujawnia nasz rozmówca.
Śledczy powołali specjalną grupę złożoną z funkcjonariuszy olsztyńskiego Centralnego Biura Śledczego, celników i policji skarbowej. – Wystarczył nam miesiąc, by rozszyfrować ten wzajemny łańcuszek powiązań – mówi olsztyński prokurator.
Kilka dni temu na terenie czterech województw Centralne Biuro Śledcze zatrzymało 15 osób.
– Postawiliśmy im zarzuty udziału, kierowania zorganizowaną grupą, oszustwa Skarbu Państwa – opowiada „Rz” Cezary Kamiński, prokurator okręgowy z Olsztyna.
W całej historii niejasna pozostaje rola rafinerii, od której mafia kupowała materiały ropopochodne. To od tej państwowej spółki gangsterzy mieli faktury potwierdzające zakup. Ten towar dalej fikcyjnie sprzedawali na papierze, a w rzeczywistości trafiał do baków samochodów.
– Podejrzewamy, że benzyna do lakierów, nafta ochronna czy olej bazowy pochodziły zza wschodniej granicy, a nie z rafinerii. Do Polski zostały przemycone. Rafineria wystawiała zaś lewe faktury – wyjaśnia prokurator znający sprawę.
Śledczy podejrzewają więc, że spółka Skarbu Państwa mogła być częścią przestępczej grupy. – Rola rafinerii w tym całym procederze jest obecnie przez nas wyjaśniana. Prowadzone przez nas śledztwo jest bardzo rozwojowe i całą pewnością nie zakończy się na tych 15 zatrzymanych – zapowiada Cezary Kamiński.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora
[link=mailto://m.kowalewski@rp.pl]m.kowalewski@rp.pl[/link][/i]