W środowiskach dziennikarskich narasta krytyka uchwały Sądu Najwyższego pozwalającej za ujawnienie tajemnicy państwowej ścigać również dziennikarzy.
Sąd w marcu odniósł się do sprawy tajnego procesu dwóch dziennikarzy: Jarosława Jakimczyka i Bertolda Kittela, którzy w 1999 roku w nieistniejącym już dzienniku „Życie” opisali zatrzymanie przez UOP rosyjskich szpiegów.
Postępowanie początkowo zostało umorzone. Stołeczny sąd rejonowy uznał, że za to przestępstwo może odpowiadać wyłącznie osoba mająca legalny dostęp do tajemnic, a dziennikarzy ustawa o ochronie informacji niejawnych za takich nie uznaje.
Prokuratura odwołała się jednak do sądu okręgowego, który skierował pytanie do Sądu Najwyższego. Trzej sędziowie SN uznali, że za to przestępstwo powinien odpowiadać każdy, kto ujawnia informację tajną. Uchwała sądu umożliwia więc karanie nie tylko urzędników, lecz również dziennikarzy. Według kodeksu karnego grozi za to nawet pięć lat więzienia.
– Taka decyzja sądu to próba zamknięcia ust mediom – mówi Krystyna Mokrosińska, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Podobnego zdania jest przewodnicząca Rady Etyki Mediów Magdalena Bajer: – To potencjalne niebezpieczeństwo, które może ograniczać działalność mediów – mówi „Rz”.