Reklama
Rozwiń
Reklama

Duży i mały gromią rywali

Odsiecz pomogła. Duży chłopak z Florydy i nieco mniejszy z belgijsko-francuskiego pogranicza rozprawili się wczoraj z przeciwnikami Polaków. Piłkarski triumf nad Grecją i koszykarski nad Chorwacją, choć to tylko mecze towarzyskie, to więcej niż tylko sportowe wydarzenia dnia.

Publikacja: 13.08.2009 10:24

W przypadku bydgoskim dawno już nie widziałem tak grającej polskiej linii pomocy ze skrzydłami włącznie, w Łodzi zaś Polacy wyjątkowo dominowali pod tablicami. Ci, którzy oglądają polską kadrę koszykarzy częściej doskonale wiedzą, jak mizernie wypadaliśmy w ofensywie przeciwko silnym rywalom.

Gazetowe tytuły - "Przedstawienie Obraniaka" ("Dziennik"), "Dublet Obraniaka" ("Gazeta Wyborcza"), "Obraniak nie zaczął meczu, ale za to pięknie skończył" ("Polska") - nie pozostawiają cienia wątpliwości, że było dobrze.

Żal, że zwycięstwu koszykarzy poświęcono tak mało miejsca. Dobrze za to, że w przeciwieństwie do piłki nożnej ("Dobra gra i wygrana (...) przywróciły nadzieje na mundial" - "Gazeta Wyborcza") nikt nie podbija bębenka oczekiwań ("Wygraliśmy, ale brakuje nam komunikacji na boisku - mówi Gortat" - "Dziennik"). Choć koszykarzy pokonali silniejszego przeciwnika niż piłkarze i na dodatek czeka ich ważniejsze wyzwanie - Mistrzostwa Europy w Polsce zaczynają się już za cztery tygodnie.

Poza tym wygląda na to, że w Polsce niewiele się dzieje. Ze świecą szukać na pierwszych stronach dzisiejszych gazet tych samych informacji. "Rzeczpospolita" pochyla się nad podwyżkami pensji urzędników, "Polska" nad menedżerską ekspansją kobiet, "Gazeta Wyborcza" walczy o wdowie renty, a "Dziennik" otwiera się politycznym konfliktem na linii Kijów-Moskwa. Gdzieś w tle tli się konflikt o prywatyzację KGHM, która mogą powstrzymać strajki najbardziej uprzywilejowanej grupy społecznej w Polsce - górników. Przynajmniej w tym przypadku jest gwarancja powrotu tematu na gazetowe czołówki. W wojnach o przywileje zawieszenie broni rzadko następuje przy zielonym stoliku. Chyba, że któraś ze stron wcześniej ucieknie. W Polsce od lat uciekają rządzący. Choć akurat prywatyzacja KGHM, spółki od lat obsadzanej politycznymi nominatami, o niewielkim znaczeniu strategicznym, nie powinna budzić aż takich wątpliwości.

Na świecie jest dużo ciekawiej niż w kraju. Oprócz trwającego od kilku dni dyplomatycznego starcia naszych sąsiadów (co samo w sobie powinno niepokoić), Czesi np. wciąż żyją kabaretem politycznym. Kabareciarz Topolanek po orgiach w willi premiera Włoch, urządził teraz zamknięte w Monte Argentario przyjęcie dla lobbystów i rekinów finansjery. To tak jakby Tusk czy Kaczyński zaprosili na ranczo w Teksasie Kulczyka, Krauzego, Gudzowatego i np. Dochnala. Ubaw po pachy i burza od Bałtyku po Tatry. Bogu dzięki Czesi wydają się mieć większe poczucie humoru. W Polsce zaczęłoby się od tradycyjnej komisji śledczej, a później byłoby już tylko gorzej. No chyba, że ranczo byłoby Fibaka - sportowcom można wybaczyć wszystko.

Reklama
Reklama

Skomentuj na [link=http://blog.rp.pl/salik/2009/08/13/duzy-i-maly-gromia-rywali/]blog.rp.pl/salik[/link]

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama