Mieszkańcy Bogatyni przyzwyczaili się już do tego widoku: co weekend biała terenowa toyota z urzędu zajeżdża do powodzian. To burmistrz Andrzej Grzmielewicz (PiS), który ubiega się o reelekcję, sprawdza postępy prac w zniszczonych domach. A przy okazji wręcza lodówki, pralki i odkurzacze z darów, które napłynęły do miasta.
Zdaniem Jerzego Goszczyckiego, kontrkandydata Grzmielewicza popieranego przez PO, to dalszy ciąg autopromocji, którą burmistrz zaczął już pierwszego dnia powodzi. – Zamiast zająć się kierowaniem sztabem, w świetle kamer rozdawał chleb i wodę – wytyka.