Reklama

Bez konsultacji z ministrem Arabskim

Ministerstwa ds. licencjonowania pytań, prawda, jeszcze nie mamy, ale tylko ostatni weekend przyniósł zdarzenia, każące zapytać, czy nie jesteśmy na prostej do ręcznego sterowania mediami?

Aktualizacja: 28.02.2011 13:48 Publikacja: 28.02.2011 09:41

Marek Domagalski

Marek Domagalski

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

Poniedziałkowa prasa relacjonuje ujawnione przez  red. Tomasza Machałę (portal www.kampanianazywo.pl) naciski ze strony szefa kancelarii premiera Tomasza Arabskiego na dziennikarza Polskiej Agencji Prasowej, aby nie zadał podczas zagranicznej wizyty niewygodnego dla premiera pytania.

 

Dworuje sobie z tego w „Fakcie” („Niewygodne pytania”) Łukasz Warzecha pisząc: — Jeszcze mogłoby wyjść na jaw, że rząd nic nie robi i nie spełnia obietnic. A że dziennikarz się uparł, chwycił pan minister za telefon i zadzwonił do prezesa PAP. Chwilę potem uparty dziennikarz odebrał telefon z centrali i już pytania nie zadał. Ponieważ mnie minister Arabski nie jest jeszcze w stanie uciszyć, więc zadaje publicznie pytanie: panie premierze, co z ustawą reprywatyzacyjną, którą obiecał pan trzy lata temu ?

 

Dobrze, dobrze panie redaktorze, ale chyba nie to jest najważniejsze w tej sprawie, nie pytanie tylko zabiegi  ministra (skuteczne !) żeby ono nie padało!

Reklama
Reklama

Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny „Super Expressu” z kolei pisze: „Proponuję, żeby teraz wszystkie depesze szef PAP oznaczał gwiazdką: „Arabski dzwonił” lub „Bez konsultacji z Arabskim”.

„Gazeta Wyborcza”, cytuje z kolei komentarz premiera Tuska do tego zdarzenia (dla TVP1): — „Może niezręczność, ale możecie się przy mnie czuć zawsze bezpiecznie i pytać co chcecie”.

— Wielkie dzięki Panie Premierze, zapomniałbym, że Car zawsze jest dobry, tylko ci jego ministrowie...

Trudno nie wspomnieć o drugim medialnym incydencie weekendu, cytuję za „Rzeczpospolitą”, („Błaszczak wyszedł z programu Olejnik”): — Szef Klubu PiS w proteście opuścił studio Radia Zet. Poskarżył się na Monikę Olejnik do zarządu rozgłośni i Rady Etyki Mediów. — Od kilku tygodni odnosiłem wrażenie, że jest nieobiektywna, że prowadzi swoją audycję w sposób stronniczy, budzący agresję między dyskutującymi w sposób, który zaprzecza zasadzie obiektywizmu dla słuchaczy – tak po wyjściu ze studia Błaszczak ocenił dziennikarkę.

—  Od dziesięciu lat prowadzę „Siódmy dzień tygodnia”, a taka sytuacja, by polityk prowokował, aby wyjść ze studia, zdarzyła się po raz pierwszy – mówi z kolei Olejnik. A jakiego jej zdania nie wytrzymał poseł ? — „Jeśli panu się nie podoba, może pan nie przychodzić” – usłyszał poseł i radiosłuchacze.

No cóż, poseł zapomniał (a radiosłuchacze o tym wiedzą), że licencję na prowadzenia programu, zadawanie i ucinanie pytań ma oczywiście red. Olejnik.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Kraj
„Rzecz w tym”: PiS gubi radykalizacja? Kulisy wojny o duszę prawicy
Kraj
Lotnisko Chopina bije rekordy. Pasażerowie szturmują bramki, a port szykuje się do rozbudowy
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama