Yoon znajduje się w ogniu krytyki w związku z nieudaną próbą wprowadzenia w Korei Południowej stanu wojennego, którą podjął 3 grudnia. Mimo że po ogłoszeniu tego dnia przez Yoona wprowadzenia w kraju stanu wojennego na terenie parlamentu pojawili się żołnierze, 190 parlamentarzystom udało się dotrzeć na salę obrad Zgromadzenia Narodowego i zagłosować przeciw decyzji prezydenta.
Następnie opozycja, która posiada większość w parlamencie (dysponuje 192 z 300 mandatów) złożyła wniosek o impeachment głowy państwa, do przyjęcia którego zabrakło jednak głosów przynajmniej części parlamentarzystów Partii Władzy Ludowej, z której wywodzi się Yoon (aby wniosek o impeachment przeszedł potrzeba 200 głosów). Opozycja zapowiada jednak, że wniosek o impeachment będzie składać co tydzień, aż do momentu odsunięcia Yoona od władzy.
Przeciwko prezydentowi toczy się też śledztwo dotyczące próby wzniecenia przez prezydenta rebelii. W ramach śledztwa aresztowano m.in. byłego ministra obrony Korei Południowej Kim Yong-hyuna, który miał być pomysłodawcą wprowadzenia stanu wojennego oraz komendanta głównego policji.
Prezydent Korei Południowej twierdzi, że Korea Północna wpłynęła na wynik wyborów parlamentarnych
Tymczasem Yoon w czwartkowym przemówieniu oskarżył swoich przeciwników politycznych o to, że są „siłami antypaństwowymi”, stwierdził też, że Korea Północna ingerowała w wynik wyborów parlamentarnych w Korei Południowej. O próbie wprowadzenia stanu wojennego powiedział, że było to „legalne posunięcie”, którego celem była obrona demokracji.
Czytaj więcej
Prezydent Korei Południowej Yoon Suk-yeol został objęty zakazem podróżowania za granicę – podaje agencja Reutera. Wcześniej pojawiały się doniesien...
Yoon mówił też, że „grupy przestępcze”, które paraliżują działania państwa i godzą w praworządność, muszą być „zatrzymane za wszelką cenę” zanim przejmą władzę.
Prezydent Korei Południowej stwierdził też, że hakerzy z Korei Północnej włamali się do systemu Krajowej Komisji Wyborczej w 2023 roku. Nie przedstawił jednak dowodów na potwierdzenie swoich słów. Według Yoona włamanie rzuca cień na wyniki wyborów z kwietnia 2024 roku, które jego partia zdecydowanie przegrała. Jak mówił właśnie to skłoniło go do wprowadzenia stanu wojennego.
Jeśli parlament zagłosuje za impeachmentem prezydenta, Yoon zostanie zawieszony w pełnieniu obowiązków, a o jego losach zdecyduje Sąd Konstytucyjny
Jednak Krajowa Komisja Wyborcza przekonuje, że choć konsultowała się z Narodową Służbą Wywiadu (NIS) w sprawie kwestii bezpieczeństwa w 2023 roku, to możliwość wpływania przez siły zewnętrzne na wynik wyborów w kraju „praktycznie nie istnieje”. Po wprowadzeniu przez prezydenta stanu wojennego żołnierze weszli do serwerowni Krajowej Komisji Wyborczej, ale nie jest jasne czy zabrali z niej jakikolwiek sprzęt.
Yoon stwierdził, że wprowadzenie przez niego stanu wojennego było krokiem „symbolicznym”, którego celem było wykazanie opozycyjnego spisku, mającego na celu „całkowite zniszczenie kraju” i doprowadzenie do upadku sojuszu z USA.
Korea Południowa: Partia rządząca tym razem zagłosuje za impeachmentem prezydenta?
Było to pierwsze publiczne wystąpienie Yoona od soboty, gdy przeprosił za wprowadzenie stanu wojennego i oddał swój los w ręce parlamentarzystów swojego ugrupowania. Partia Władzy Ludowej zbojkotowała głosowanie ws. impeachmentu prezydenta, które odbyło się 7 grudnia.
W sobotę dojdzie do głosowania drugiego wniosku o impeachment Yoona – tym razem Partia Władzy Ludowej może zagłosować za, ponieważ jej lider, Han Dong-hoon, w czasie spotkania z parlamentarzystami stwierdził, że w sytuacji, w której Yoon nie zamierza sam odejść z urzędu, powinien zostać odwołany. Han uznał wystąpienie prezydenta za „przyznanie się do rebelii”.
Jeśli parlament zagłosuje za impeachmentem prezydenta, Yoon zostanie zawieszony w pełnieniu obowiązków, a o jego losach zdecyduje Sąd Konstytucyjny, który będzie musiał rozstrzygnąć, czy prezydent złamał prawo w czasie pełnienia urzędu. Proces przed Sądem Konstytucyjnym może trwać do sześciu miesięcy.