Reklama
Rozwiń
Reklama

Czy wyborczy lifting wystarczy

Nie mieliśmy wyników wyborów parlamentarnych w III RP pozwalających tak łatwo przejść do nowej kadencji. Kontynuację na urzędzie premiera też mamy po raz pierwszy. Pytanie, na jak długo ten lifting wystarczy?

Aktualizacja: 10.10.2011 10:48 Publikacja: 10.10.2011 10:44

Marek Domagalski

Marek Domagalski

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

O liftingu w rządzie mówił jeszcze przed wyborami Donald Tusk. O ile pamiętam, deklarował pozostawienie pięciu ministrów; o potrzebie liftingu PiS mówiono od dawna, a ostatnie gorączkowe poszukiwania specjalisty od finansów aż nadto odsłaniają słabsze strony tej partii. Ale chyba wszyscy uczestnicy wyborczej batalii, włącznie z faworytami, są najwyraźniej zmęczeni, i chyba nie tylko z powodu kampanii, która była zresztą dosyć łagodna, co raczej czteroletniej wojny polsko-polskiej. Wyjątkowo wcześnie gaszone wczoraj żyrandole w sztabach wyborczych są  wyraźnym tego dowodem.

Ale czy najbardziej nie są zmęczeni wyborcy, którzy codziennie sprawdzają ceny na stacjach benzynowych i w sklepach ?

— Tusk ma przed sobą trzy lata bez wyborów, czyli wolne od presji sondaży, własnego aparatu. Nie ma już żadnego usprawiedliwienia dla „ścibolenia", rezygnacji z  ambitnego programu dla Polski — mówi w „Gazecie Wyborczej", Aleksander Smolar, politolog, prezes Fundacji Batorego.

Jadwiga Sztabińska, zastępca redaktora naczelnego „Dziennika Gazeta Prawna" pisze z kolei: "Okazało się, że Polska w budowie nam nie przeszkadza, bo mamy nadzieję, że wreszcie ta budowa się zakończy. Na to liczymy — dając władzę PO na kolejne cztery lata. Ale te nadzieje są w niewielkiej  grupie społeczeństwa. Szturmu na lokale wyborcze przecież nie było. Nie przekonały nas kampanie. Nie pobudziła sytuacja kryzysowa („W końcu stabilizacja")".

Paweł Lisicki, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej", powyborczą sytuację komentuje tak: "Teraz najważniejsze pytanie dotyczy kształtu nowego rządu, jego składu i politycznego zaplecza. I przede wszystkim trwałości. Bo żadne zaklęcia rządowych propagandystów nie zmienią faktu, że Polskę czeka bardzo trudny czas. Kryzys gospodarczy u drzwi („Wyborcy wybaczyli Donaldowi Tuskowi")".

Reklama
Reklama

A więc mamy stabilizację z Palikotem, i nie ma w tych słowach ironii, tylko opis. Czy będzie w rządzie, czy tylko dostarczał brakujących koalicji głosów, czy ją podszczypywał, będzie punktem odniesienia dla rządu, o ile utrzyma energię i poparcie.

"Nie sprowadzajmy tych wyborów do incydentu z Palikotem! Ważne jest nie kto będzie ujadał po kątach, ale kto będzie rządził" — mówi Tomasz Kontek w „Fakcie" w rozmowie z Łukaszem Warzechą, który odpowiada: "Niewciągnięcie do rządu Palikota to będzie może jakiś mały plus. Ale już sama jego obecność fatalnie obniży poziom".

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
ekologia
Co dalej ze Strefą Czystego Transportu w Warszawie? Radni nie są przekonani
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama