Projekt nowelizacji ustawy o prokuraturze wywołuje rozgoryczenie śledczych z Komisji Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu działającej w ramach Instytutu Pamięci Narodowej. Projekt przewiduje likwidację prokuratury wojskowej w dotychczasowej formie oraz ograniczenie liczebności prokuratorów w IPN. Jednak prokuratorzy wojskowi, którzy stracą stanowiska, zostali potraktowani znacznie lepiej niż śledczy, którzy będą musieli opuścić IPN. Prokuratorzy z wojska zachowają przywileje, m.in. prawo do dotychczasowego wynagrodzenia. Natomiast śledczy z IPN, którzy zostaną uznani za niepotrzebnych w Komisji Głównej, wrócą do prokuratur, z których trafili do pionu śledczego Instytutu. W praktyce dla wielu z nich będzie to oznaczało deprecjację zawodową.
- Projekt przewiduje, że co roku prokurator generalny będzie określał liczbę prokuratorów w pionie śledczym IPN. Nie przewidziano jednak żadnych kryteriów merytorycznych oceny przydatności prokuratorów IPN. Może to prowadzić do zachowań koniunkturalnych. Prokuratorzy, którzy będą chcieli zostać w Instytucie, będą robić wszystko, by przypodobać się przełożonym i nie stracić stanowiska - mówi Małgorzata Bednarek, szefowa Stowarzyszenia Prokuratorów Ad Vocem.
Szef Głównej Komisji i zarazem zastępca prokuratora generalnego Dariusz Gabrel nie chciał się wypowiadać na temat projektu. - Dopiero dostaliśmy go do konsultacji, na pewno prezes IPN po jego przeanalizowaniu zajmie stanowisko - mówi „Rz".
Z prezesem IPN, który przebywa na urlopie, nie udało nam się skontaktować. Jednak prokuratorzy pionu śledczego IPN, z którymi rozmawialiśmy, nie kryją rozgoryczenia. Proszą o zachowanie personaliów do wiadomości redakcji, gdyż za kontakty z prasą bez zgody przełożonych grożą im kary dyscyplinarne.
- Ten projekt wprowadza rażącą dysproporcję między prokuratorami z wojska a tymi z IPN. Prokurator, który dziesięć lat temu do IPN trafił z prokuratury rejonowej, może do niej wrócić, co cofa go w karierze zawodowej. Gdyby bowiem nie trafił do Instytutu, dziś byłby dalej w karierze zawodowej, mając zapewne tytuł co najmniej prokuratora prokuratury okręgowej - mówi doświadczony prokurator ścigający zbrodnie komunistyczne.
Twierdzi, że jeżeli projekt zostanie przyjęty w tej formie przez Sejm, zostanie obalony przez Trybunał Konstytucyjny. - Lepsze potraktowanie prokuratorów wojskowych łamie konstytucyjną zasadę równości wobec prawa - mówi.
Inny śledczy z IPN uważa, że takie zapisy są zemstą za ściganie zbrodni komunistycznych. - W wojsku wciąż pracują prokuratorzy, którzy oskarżali z dekretu o stanie wojennym. Tymczasem ludzie, którzy ścigają komunistycznych zbrodniarzy i nigdy nie mieli nic wspólnego z komunistycznym systemem represji, mają być potraktowani gorzej niż każdy inny prokurator w Polsce - mówi prokurator z IPN.
Prokurator Jacek Skała ze Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP widzi potrzebę reformy prokuratury wojskowej. - Prokuratorzy wojskowi mają o wiele mniej pracy niż ich koledzy z powszechnych jednostek prokuratury. Są w lepszej sytuacji, bo chronią ich przepisy, również te dotyczące zawodowej służby wojskowej - mówi Skała.
Twierdzi, że nie powinno się różnicować statusu prokuratorów w zależności od tego, gdzie są zatrudnieni. - Nie ma znaczenia, czy ktoś pracuje w wojsku, czy w IPN, w prokuraturze powszechnej. Ważne powinno być jedynie, jaka jest jakość jego pracy - mówi Skała.