Reklama

Michał Szułdrzyński: Sztab Dudy pomaga prezydentowi

Kto chce rewolucji

Publikacja: 17.03.2015 18:42

Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompała

Jedną z ważniejszych umiejętności w polityce jest wytyczanie takich osi sporów, które albo w najlepszy sposób odzwierciedlają społeczne emocje, albo potrafią je uporządkować.

Tak było w kampaniach w 2005 i 2007 r. Najpierw PiS narzucił Platformie podział na Polskę solidarną i liberalną, dzięki któremu wygrał wybory. Dwa lata później, odwołując się do czarnej legendy IV RP i obiecując drugą Irlandię, PO odsunęła od władzy PiS.

W tej kampanii prezydenckiej sztab Andrzeja Dudy chce ustawić podział według linii zmiana/trwanie. Próbuje pokazać, że Bronisław Komorowski jest kandydatem sytych i zadowolonych, reprezentantem i zwornikiem obecnego układu władzy. Duda ma zaś być symbolem przyszłości, zmian, rewolucji. Problem w tym, że ten podział wydaje się bardziej na rękę Komorowskiemu. I to z kilku powodów.

Po pierwsze, mamy do czynienia z paradoksem, że partia konserwatywna, jaką jest PiS, musi stawać po stronie rewolucji, konserwatyzm przypisując głównemu przeciwnikowi, którego nazywa reprezentantem lewicy. Ale to nie najważniejszy mankament tej strategii.

Po drugie, trudno uznać, że istnieje w Polsce jakiś rewolucyjny potencjał, który pchałby masy do urn, by doprowadzić do radykalnej zmiany. Społeczne protesty rozeszły się wszak po kościach.

Reklama
Reklama

Największym problemem dla PiS jest dziś jednak sytuacja międzynarodowa. Gdy na Wschodzie tli się najpoważniejszy od upadku ZSRR konflikt geopolityczny, gdy do naszych granic zbliża się zagrożenie, to właśnie wszystko, co kojarzy się ze stabilnością i niezmiennością, budzi zaufanie, a nie zapowiedź rewolucji.

Mimo to większość ataków sztabu PiS na urzędującego prezydenta ma utrwalać ten podział. Służy do tego m.in. obrażanie Komorowskiego. Dobrym przykładem jest wypowiedź Zbigniewa Ziobry, który po wyjeździe głowy państwa do Japonii stwierdził, że prezydent „zrobił z siebie małpę". Życzliwi Dudzie blogerzy i publicyści byli bardziej dosadni. Dyskredytowanie prezydenta ma go moralnie zdelegitymizować, ma pokazać, że Komorowski nie nadaje się do sprawowania tej funkcji. Inną metodą jest ośmieszanie (jak choćby otwarcie muzeum, w którym wypominano Komorowskiemu wpadki i polityczne błędy), co ma odebrać głowie państwa coś dla polityka bardzo ważnego – powagę.

Sęk w tym, że przeciwników Komorowskiego nie trzeba przekonywać o tym, że jest on złym prezydentem. Trudno zaś założyć, że jego zwolennicy nagle się od niego odwrócą wskutek ataków prawicy lub z powodu przypominania jego wpadek. Przez ostatnie pięć lat wpadki nie podważyły zaufania do niego.

Zresztą skuteczność kampanii PiS zweryfikują sondaże w najbliższych tygodniach. Na razie poparcie prezydenta wśród zdecydowanych wyborców rzeczywiście spadło poniżej 50 proc. Poparcie dla Dudy zaś rośnie i zrównuje się z tym, jakim cieszy się PiS.

Czy spadki Komorowskiego wynikają z kampanii negatywnej? Niekoniecznie. Prezydent dotąd cieszył się bardzo dużym zaufaniem, również w elektoracie innych partii (np. połowy wyborców PiS), więc nie jest zaskoczeniem, że wraz z rozpoczęciem kampanii przez pozostałych kandydatów poparcie dla niego stopniało. Magdalena Ogórek, Adam Jarubas czy Janusz Palikot, którzy razem według sondaży mogą liczyć na ok. 10 proc., odbierają te głosy właśnie Komorowskiemu.

Jednocześnie wzrost poparcia dla takich antysystemowych kandydatów jak Paweł Kukiz czy niezły wynik Janusza Korwin-Mikkego (razem też mają ok. 10 proc.) to zła wiadomość dla Andrzeja Dudy, który chciałby się przedstawiać jako alternatywa dla obecnego układu władzy.

Reklama
Reklama

Dotychczasowe pomysły na kampanię pozwoliły Dudzie dotrzeć do wyborców PiS i przekonać ich, że to on będzie reprezentował ich partię. Ale widać, że jego sztabowi brakuje nowych pomysłów. PiS, prócz wyliczania wpadek prezydenta i budowy niezłego wizerunku Dudy, nie narzucił dotąd żadnego poważnego tematu politycznego. Odwoływanie się do podziału zmiana/trwanie to zdecydowanie za mało, by myśleć o wygraniu wyborów.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
„Rzecz w tym”: Co naprawdę myślą Ukraińcy o Polakach, a co Polacy o Ukraińcach
Kraj
Polska 2050 na noże. Dlaczego Szymon Hołownia oddał władzę i co to oznacza dla koalicji
Kraj
Warszawa w błędnym kole odstrzałów. Apel o humanitarny przełom w sprawie dzików
Kraj
81. rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz. Karol Nawrocki: za każdą wojnę trzeba po prostu zapłacić i przeprosić
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama