Raport komisji TVN powołanej do zbadania przypadków mobbingu i molestowania w stacji "Faktów" TVN został sporządzony w języku angielskim. Stacja przesłała go Prokuraturze Rejonowej Warszawa Mokotów, która wszczęła postępowanie sprawdzające.

- Musimy go przetłumaczyć i dopiero wtedy zdecydujemy, czy śledztwo zostanie wszczęte, czy też nie. Choć faktycznie raport wskazuje na nieprawidłowości - mówi "Rzeczpospolitej" Paweł Wierzchołowski, szef prokuratury na Mokotowie.

Raport jest sporządzony wyłącznie po angielsku, bo był on przedstawiony Markusowi Tellenbachowi, ówczesnemu prezesowi zarządu i dyrektorowi generalnemu TVN S.A.

Sześciostronicowy raport jest anonimowy. - Komisja zna nazwiska osób, które potwierdziły,  że były molestowane i nie ma możliwości, by je zastrzec - dodaje prok. Wierzchołowski.

Prokuratura mając przetłumaczony przez biegłego raport zdecyduje, czy informacje zawarte w dokumencie wypełniają znamiona art. 199 kodeksu karnego (molestowania seksualnego przy wykorzystaniu podległości służbowej) oraz przestępstwa potocznie nazywanego mobbingiem (art. 218 kodeksu karnego& 1a).

- W przypadku mobbingu musi być to złośliwe naruszanie kodeksu pracy przez pracodawcę - dodaje szef prokuratury. Śledczy będą też musieli ocenić, czy szef "Faktów" był w sensie prawnym pracodawcą dziennikarzy i pracowników programu.

Komisja przeprowadziła rozmowy z 37 obecnymi i byłymi pracownikami i współpracownikami redakcji „Faktów TVN" po publikacjach tygodnika "Wprost". I - jak ujawniła w oficjalnym komunikacie - zidentyfikowała przypadki niepożądanych zachowań włącznie z mobbingiem i molestowaniem seksualnym. Efektem prac komisji było też zakończenie współpracy ze skutkiem natychmiastowym z szefem "Faktów" Kamilem Durczokiem.