Reklama

39 min. 49 sek.

USA idzie na wojnę totalną? Ofensywa lądowa na Iran w grze

Tempo wydarzeń na Bliskim Wschodzie stało się „imponujące” nawet jak na standardy tego regionu, a analitycy ostrzegają, że sytuacja wymyka się spod kontroli.

Według Krzysztofa Płomińskiego, byłego ambasadora w Iraku i Arabii Saudyjskiej, obecnie znajdujemy się na „bezdrożu”, gdzie nikt – włącznie z globalnymi mocarstwami – nie jest w stanie przewidzieć ostatecznego kierunku, w którym zmierza ten konflikt.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Wojna zbliża się do Europy. Część amerykańskich dyplomatów może opuścić Cypr

Strategia Iranu i destabilizacja Zatoki

Iran, podejmując ataki na infrastrukturę energetyczną państw takich jak Katar czy Zjednoczone Emiraty Arabskie, zdaje się realizować strategię rozszerzania konfliktu. ambasador Płomiński w rozmowie z Mateuszem Grzeszczukiem sugeruje, że Teheran wysyła w ten sposób brutalny komunikat do swoich sąsiadów. „My dostajemy ciosy. My – są one dla nas bolesne, ale chcemy, żeby was również zabolało. I żebyście z tym swoim bólem dotarli do Waszyngtonu”.

Działania te uderzają w sam fundament państwowości krajów Zatoki, który opiera się na stabilności i realizacji wizjonerskich projektów transformacyjnych, takich jak saudyjskie miasto Neom.

Czytaj więcej

Pete Hegseth: USA i Izrael przejmą całkowitą kontrolę nad irańskim niebem w mniej niż tydzień
Reklama
Reklama

Gospodarcze i globalne reperkusje

Konflikt już dawno przestał być regionalny. Blokada cieśniny Ormuz, przez którą przepływa 20 proc. światowego handlu ropą i LNG, jest realnym zagrożeniem. ambasador zauważa, że wystarczy „jeden strażnik rewolucji z bazuką”, by sparaliżować żeglugę, ponieważ armatorzy nie udźwigną kosztów ubezpieczeń w strefie aktywnej wojny.

W tej grze biorą udział także Chiny, które, choć na razie zachowują pragmatyczną wstrzemięźliwość, są głównym beneficjentem błędów amerykańskiej polityki na Bliskim Wschodzie. Pekin, zależny od dostaw gazu i ropy z Zatoki, będzie starał się wykorzystać zaangażowanie USA w kolejną „wieczną wojnę”, by zdobyć punkty w globalnej rywalizacji.

Czytaj więcej

Wojna bez zwycięzców. Dlaczego interwencja USA w Iranie może potrwać miesiące?

Przestroga dla Polski: nie powielajmy błędów z Iraku

Na zakończenie ambasador kieruje gorzkie słowa do polskich decydentów. Przypomina entuzjazm polityków z 2003 r. którzy obiecywali Polsce kontrakty naftowe i „kolonialną pozycję” w Iraku, z czego ostatecznie nie zostało nic. „My jedną wojnę już mamy pod bokiem. (...) Jeśli my uwzględniamy wasze interesy i zapewniamy naszą solidarność i poparcie, to mamy prawo oczekiwać, że również nasze interesy będą brane pod uwagę”.

Płomiński apeluje o merytoryczną debatę z udziałem specjalistów, zamiast „karykaturalnych” wypowiedzi polityków i ostrzega przed powrotem problemów terrorystycznych i migracyjnych, które mogą zalać Europę w wyniku destabilizacji Iranu.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama