Ceremonia w Białym Domu była wyjątkowa. Donald Trump pośmiertnie przyznał Medal Honoru sierżantowi sztabowemu Michaelowi Ollisowi – najwyższe amerykańskie odznaczenie wojskowe. Jak podkreśla Michał Kolanko, nie ma wyższego wyróżnienia dla żołnierza. – Medal Honoru, który dostał pośmiertnie sierżant sztabowy Michael Ollis, to jest najwyższe amerykańskie odznaczenie wojskowe. Najwyższe. Nie ma wyższego. – mówi.
Historia, która stała za tą uroczystością, sięga 2013 r. i ataku na bazę w Ghazni w Afganistanie. To wtedy amerykański żołnierz zasłonił własnym ciałem polskiego oficera, kapitana Cierpicę. – Michael Ollis stanął za kapitanem Cierpicą, gdy wybuchał ładunek wybuchowy terrorysty–samobójcy – relacjonuje Kolanko. Ten gest stał się symbolem braterstwa broni między żołnierzami obu państw.
Czytaj więcej
Sondaże pokazują, że większość Amerykanów nie popiera decyzji prezydenta Donalda Trumpa o przepro...
Dla Amerykanów służba wojskowa ma szczególny wymiar
W kulturze politycznej i społecznej USA szacunek dla żołnierzy jest elementem narodowej tożsamości. Kolanko przywołuje scenę z ambasady Polski w Waszyngtonie, która dobrze oddaje tę atmosferę. – Podchodzi ktoś do żołnierza, którego chyba wcześniej nie znał i mówi: „thank you for your service” – opowiada dziennikarz.
Symbolika wydarzenia była jeszcze mocniejsza, bo w ceremonii uczestniczył uratowany polski oficer wraz z rodziną. – Jeden z jego synów ma na imię Michael – mówi Kolanko. To osobisty gest wdzięczności, który pokazuje, jak głęboko ta historia zapisała się w pamięci obu rodzin.