Kobieta zaginęła trzy lata temu. Miała wówczas 29 lat. Nie odnaleziono jej do dziś.
– Sprawa jest poszlakowa, ale zebrane przez nas dowody pozwoliły na postawienie zarzutu zabójstwa mężowi kobiety – mówi Marta Zawada-Dybek, rzecznik katowickiej prokuratury.
Marek G. został zatrzymany przez policjantów z BSW (policja w policji) w środę i przewieziony do katowickiej prokuratury, która od trzech lat prowadzi śledztwo.
Kobieta zaginęła w lipcu 2012 roku. Po kłótni z mężem miała wyjść z domu z walizką. Zabrała ze sobą rzeczy osobiste, portfel, dokumenty, kartę do bankomatu, telefon.
Mężczyzna mówił, że obiecała wrócić za dwa dni. Nie wróciła. Policjant zgłosił zawiadomienie o jej zaginięciu.
Anny G. szukali rodzice i jej starsza siostra. Bliscy współpracowali z fundacją Itaka – Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych oraz La Stradą, która zajmuje się m.in. handlem żywym towarem.
Rodzice szukali też pomocy u znanego jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego, ale ten niewiele im pomógł. Wynajęli też detektywa Krzysztofa Rutkowskiego. Też nie było rezultatów.
Bliscy Anny zamieszczali też informacje na portalach internetowym, a plakaty z wizerunkiem kobiety rozwieszano na całym Śląsku.
Jak ustaliła policja komórka zaginionej była aktywna jeszcze przez dwa dni. Początkowo w okolicach jej domu, a później w Katowicach w okolicach Dworca PKP. Później urządzenie wyłączono.
Zaraz po zaginięciu rodzice dzwonili do kobiety, wysyłali SMS-y, ale nie dostali odpowiedzi.
Początkowo śledztwo prowadzono pod kątem nakłaniania do samobójstwa, ale potem zmieniono na zabójstwo. Śledczy tłumaczą, że od początku brali pod uwagę różne wersje zdarzenia.
Przełom w sprawie nastąpił w środę. Wówczas zatrzymano męża kobiety. W katowickiej prokuraturze usłyszał on zarzut zabójstwa oraz nakłaniania innych osób do składania fałszywych zeznań.
- Podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, odmówił składania wyjaśnień – mówi prok. Zawada-Dybek. Jeszcze wczoraj śledczy złożyli wniosek o areszt dla podejrzanego na dwa miesiące. Na tyle jest przedłużone śledztwo w sprawie zbrodni. I został on przez sąd uwzględniony.
Dlaczego policjant zabił swoją żonę? Rzecznik śląskiej policji Andrzej Gąska nie chce odpowiedzieć na to pytanie. – Nie my prowadzimy sprawę – tłumaczy „Rzeczpospolitej" i odsyła do prokuratury.
Prok. Zawada-Dybek też nie odpowiada na pytanie. – Śledztwo wciąż jest na początkowym etapie i nic więcej nie możemy w tej sprawie ujawnić – tłumaczy.
Bliscy zaginionej kobiety podejrzewają, że poszło o sprawy osobiste. – On po zaginięciu żony dość szybko wszedł w nowy związek – zauważają. – Jak mógł zrobić coś takiego własnej żonie? – pytała siostra zaginionej.
Markowi G. grozi nawet kara dożywotniego więzienia. Już został zawieszony w obowiązkach służbowych, a jeśli jego udział w zabójstwie się potwierdzi, zostanie wydalony ze służby.
Małżeństwo G. miało córkę. Teraz jej wychowaniem zajmie się rodzina kobiety.