Abp Wojciech Polak: Komisja badająca pedofilię w Kościele będzie niezależna

- Dla osób pokrzywdzonych nie jest ważne czy skrzywdził ksiądz diecezjalny, zakonnik, czy zakonnica - mówi "Rz" prymas Polski. - Dlatego musimy działać razem i przebadać trudną dla Kościoła przeszłość.

Publikacja: 02.07.2023 06:34

Prymas Polski abp Wojciech Polak

Prymas Polski abp Wojciech Polak

Foto: PAP/Tytus Żmijewski

Pojawiają się opinie, że w marcu, gdy jako Konferencja Episkopatu Polski zdecydowaliście o powołaniu zespołu historycznego, zrobiliście to niejako pod przymusem, że było to następstwem filmu Marcina Gutowskiego i książki Ekke Overbeeka oraz wątpliwości co do postawy Jana Pawła II wobec przestępstw pedofilii.

Przymus, to chyba za dużo powiedziane. Choć materiały dziennikarskie, także te, które na przełomie listopada i grudnia ubiegłego roku ukazały się na łamach „Rzeczpospolitej”, były pewnym impulsem do dyskusji i konkretnej decyzji, która za nią poszła. Ale już wcześniej podejmowaliśmy rozmowy w gronie biskupów na temat potrzeby zbadania naszej historii i przeglądnięcia archiwów kościelnych. Rozmawialiśmy o różnych kontekstach wykorzystywania osób małoletnich przez niektórych duchownych. Pojawiały się sugestie, żeby sięgać do akt historycznych i sprawdzać czy nie jest konieczne wszczęcie jakiegoś postępowania. Co do skali zjawiska, mamy pewien obraz dzięki corocznym kwerendom, które prowadzimy w oparciu o ankiety wysłane do diecezji i męskich zgromadzeń zakonnych. To wszystko doprowadziło nas do przekonania, że potrzebne jest nam spojrzenie całościowe. Badania dziennikarzy, zarówno te mniej udane, jak wspomniane przez pana książka i film, jak i te bardziej udane opublikowane na łamach „Rzeczpospolitej, trochę działania przyspieszyły.

Czytaj więcej

Nowy rekord funduszu kościelnego. Przebił 200 mln zł

Ale wizja chyba się zmieniła. Po czerwcowym spotkaniu biskupów w Lidzbarku Warmińskim już nie mówimy o komisji historycznej lecz interdyscyplinarnej.

To prawda. W marcu biskupi podjęli decyzję o rozpoczęciu prac nad powołaniem komisji historycznej. Praca koncepcyjna i konsultacje, którą potem podjęliśmy w gronie moich współpracowników, doprowadziła nas do wniosku, że nie wystarczy kwerenda archiwalna, ale trzeba zrobić badania interdyscyplinarne. I taką koncepcję przedstawiliśmy biskupom w Lidzbarku. (…) Zbadanie akt historycznych może skutkować odnalezieniem osób skrzywdzonych, które żyją i potrzebują naszej pomocy. Może też wymagać podjęcia działań prawnokanonicznych wobec księży lub zakonników, którzy popełnili przestępstwa przed laty, ale do tej pory ich sprawy nie były procedowane przez Kościół. Stąd decyzja biskupów o tym, że komisja będzie badała okres od roku 1945 aż do momentu jej utworzenia. Powołanie komisji, która zajęłaby się tylko przeszłością, bez uwzględnienia ostatnich lat, wprowadziłoby podział w środowisku osób skrzywdzonych, bo jedni poczuliby się zauważeni, a drudzy zignorowani. Komisja nie powinna więc mieć charakteru wyłącznie historycznego. Powinna umożliwić wysłuchanie tym osobom, które chciałyby o swojej krzywdzie opowiedzieć. Zarówno tym, które będą o niej mówić pierwszy raz jak i tym, które już zgłaszały przestępstwo. Ponadto, by lepiej reagować, pomagać i przeciwdziałać, potrzebujemy nie tylko badań historyków i archiwistów, ale także analiz socjologów, prawników, kanonistów, psychologów, czy seksuologów.

Dla skrzywdzonych nie jest ważne, czy skrzywdził ich ksiądz diecezjalny, zakonnik czy zakonnica. Ważne, że zrobił to przedstawiciel Kościoła

Wiadomym jest, że chcecie włączyć w prace tej komisji zakony męskie i żeńskie – po to,  by całościowo i wspólnie zbadać rzeczywistość Kościoła w Polsce.

Kościół w Polsce to nie tylko diecezje, ale także zakony żeńskie i męskie, które mają przecież własną autonomię i swoich przełożonych. Nie obowiązują ich decyzje podejmowane przez biskupów, a wiadomym jest, że sprawcami przestępstw seksualnych wobec dzieci są także zakonnicy. Wasza kwerenda pokazała, że jedna trzecia przypadków dotyczyła właśnie zakonników. A zatem te badania muszą objąć cały Kościół. (…) To konieczny etap i to ze względu na skrzywdzonych. Dla niech nie jest ważne, czy skrzywdził ich ksiądz diecezjalny, zakonnik czy zakonnica. Ważne, że zrobił to przedstawiciel Kościoła. Dlatego musimy działać razem.

Czytaj więcej

Polscy biskupi coraz bliżej stworzenia komisji do spraw pedofilii w Kościele

Pojawia się zaniepokojenie, że jeśli wszystkich członków komisji wybiorą biskupi, to niezależności nie będzie.

Trudno mi sobie to wyobrazić. Jeśli przedstawimy konkretnemu ekspertowi lub zespołowi nasze oczekiwania, to – niezależnie od modelu powołania komisji - będzie miał on wolną rękę do pracy.

Zgadza się ksiądz z arcybiskupem Grzegorzem Rysiem, że powołanie komisji, rzetelne badania i raport, to być może ostatnia szansa dla Kościoła w Polsce na odzyskanie wiarygodności?

Zrobienie tego o czym pan mówi jest absolutną koniecznością. Być może owocem będzie odzyskanie wiarygodności. Arcybiskup Thibault Verny z Chambery we Francji, delegat tamtejszego Episkopatu ds. ochrony dzieci i młodzieży i członek Papieskiej Komisji ds. Ochrony Małoletnich, z którym rozmawialiśmy o ich komisji mówi, że efektem końcowym będzie prawda. Nie fragmentaryczna, która ujawnia się po kawałku, ale cała prawda. To będzie odrodzenie, nadzieja, że wobec tego globalnego zła, Bóg nas jednak nie opuszcza, ale nas prowadzi. Dlatego bardziej patrzę na to w kontekście szansy na oczyszczenie i odrodzenie Kościoła.

Cała rozmowa w poniedziałkowym wydaniu "Rzeczpospolitej"

Pojawiają się opinie, że w marcu, gdy jako Konferencja Episkopatu Polski zdecydowaliście o powołaniu zespołu historycznego, zrobiliście to niejako pod przymusem, że było to następstwem filmu Marcina Gutowskiego i książki Ekke Overbeeka oraz wątpliwości co do postawy Jana Pawła II wobec przestępstw pedofilii.

Przymus, to chyba za dużo powiedziane. Choć materiały dziennikarskie, także te, które na przełomie listopada i grudnia ubiegłego roku ukazały się na łamach „Rzeczpospolitej”, były pewnym impulsem do dyskusji i konkretnej decyzji, która za nią poszła. Ale już wcześniej podejmowaliśmy rozmowy w gronie biskupów na temat potrzeby zbadania naszej historii i przeglądnięcia archiwów kościelnych. Rozmawialiśmy o różnych kontekstach wykorzystywania osób małoletnich przez niektórych duchownych. Pojawiały się sugestie, żeby sięgać do akt historycznych i sprawdzać czy nie jest konieczne wszczęcie jakiegoś postępowania. Co do skali zjawiska, mamy pewien obraz dzięki corocznym kwerendom, które prowadzimy w oparciu o ankiety wysłane do diecezji i męskich zgromadzeń zakonnych. To wszystko doprowadziło nas do przekonania, że potrzebne jest nam spojrzenie całościowe. Badania dziennikarzy, zarówno te mniej udane, jak wspomniane przez pana książka i film, jak i te bardziej udane opublikowane na łamach „Rzeczpospolitej, trochę działania przyspieszyły.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Kościół
Ofiary pedofilii w Kościele mówią „dość”. Żądają zawieszenia szefa polskiego Episkopatu
Kościół
Konferencja naukowa „Prawo i Kościół”
Kościół
Spanie z księdzem, stworzenie sekty. Analiza decyzji kard. Kazimierza Nycza w głośnej sprawie
Kościół
Nie żyje ks. Roman Kneblewski. Słynący z kontrowersji duchowny miał 72 lata
Kościół
Spanie z księdzem, stworzenie sekty. Watykan zajmie się katolicką wspólnotą spod Warszawy
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy