Papież Franciszek od początku agresji Rosji na Ukrainę jest na cenzurowanym. Najpierw przez kilka dni zarzucano mu, że milczy. Potem, że nie wskazuje jasno i wyraźnie agresora, czyli Rosji i jej prezydenta Władimira Putina. Nie spodobała się wizyta ojca świętego w ambasadzie Rosji przy Watykanie, krytycznie oceniono także jego rozmowę z patriarchą Cyrylem.

Dostrzegano owszem gesty papieża, takie jak np. kilkukrotne wezwania do pokoju czy całowanie ukraińskiej flagi przywiezionej z Buczy. Ale inne posunięcia, m.in. zaproszenie Rosjanki i Ukrainki do wspólnego niesienia krzyża podczas drogi krzyżowej w Koloseum czy stwierdzenie, że „wszyscy jesteśmy winni” wojnie, rozgrzewały opinię publiczną do czerwoności.

Czytaj więcej

Papież Franciszek: Wiktor Orban powiedział mi, że Putin planuje zakończyć wojnę 9 maja

Poziom emocji osiągnął swój szczyt w ub. tygodniu, gdy na łamach włoskiego dziennika „Corriere della Sera” opublikowano wywiad z papieżem Franciszkiem. Rozważając powody, dla których Władimir Putin zdecydował się na agresję zbrojną, Bergoglio stwierdził, że jednym z nich mogło być „szczekanie pod drzwiami Rosji przez NATO”. – To złość. Nie wiem, czy została sprowokowana, ale może tak ułatwiona – mówił.

Rozgrzane emocje

Słowa te odbiły się szerokim echem w całym świecie. – Wywiad papieża dla „Corriere della Sera” jest dramatyczny. Franciszek mówi, że chce jechać do Moskwy, by spotkać się z Putinem, ale nie pojedzie do Kijowa, by spotkać się z jego ofiarami. Papież za powód agresji uznaje „być może szczekanie NATO pod drzwiami Rosji”. Nie wiem, co jest gorsze w tym wywiadzie: naiwność, nieznajomość świata czy szczerość... – komentował publicysta Tomasz Terlikowski.

– Papież Franciszek zaczyna wypisywać się ze wspólnoty ludzi cywilizowanych. Katolicy nie mogą milczeć, gdy pasterz jest ślepy. Oby tylko ślepy – stwierdził Wojciech Biedroń, dziennikarz tygodnika „Sieci”.

Komentowali nie tylko dziennikarze, ale i politycy oraz politolodzy. Według szefa klubu Ronina Józefa Orła Franciszek „jest po stronie Rosji i przeciw Zachodowi”. – Papież może stać się sprawcą rozłamu w Kościele z powodów politycznych, szybciej niż teologicznych – stwierdził.

Równie krytyczni w ocenie słów papieża są ankietowani przez IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej”. Blisko 80 proc. (78,6) ocenia wypowiedź papieża źle (25,8) lub zdecydowanie źle (52,8). Dobrze papieskie słowa oceniło tylko 7,7 proc. badanych, a 13,7 proc. nie ma w tej sprawie zdania. Barwy polityczne nie mają przy tym żadnego znaczenia, bo źle słowa Franciszka oceniają zarówno wyborcy PiS, PO, Lewicy, jak i PSL czy Konfederacji.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Zdaniem prof. Aleksandra Bańki, filozofa i politologa z Uniwersytetu Śląskiego, krytyka nie jest do końca uzasadniona.

– Ja tej wypowiedzi nie oceniam negatywnie. Według mnie papieżowi zostały przypisane intencje, których on tak naprawdę w sobie nie ma – tłumaczy profesor. – W moim przekonaniu papież próbuje wejść w skórę Putina i z jego perspektywy spojrzeć na tę wojnę. A wiemy dobrze, że argument o jakimś zagrożeniu ze strony NATO dla Rosji w jego wypowiedziach i próbach usprawiedliwienia agresji się pojawiał. Papież mówi zatem nie o sobie, lecz o prezydencie Rosji – wyjaśnia.

Wskazanie agresora

Zdaniem profesora bardzo dobrze się stało, że papież opowiedział w wywiadzie o tym, jak wyglądała jego rozmowa z Cyrylem – co nie spodobało się rosyjskiej Cerkwi prawosławnej, która natychmiast wydała komunikat.

– Wydaje się, że najważniejsze, że papież w końcu powiedział, kto wywołał tę wojnę, kto jest agresorem – wskazuje prof. Bańka. – I dobrze, że stało się to na tym poziomie wypowiedzi, czyli nie oficjalnie z papieskiego okna, lecz w wywiadzie – stwierdza i dodaje, że warto zwrócić uwagę na fakt, że od 1929 r. dyplomacja watykańska stara się być neutralna wobec różnych konfliktów.

– Ten nietypowy wywiad papieża Franciszka z „Corriere della Sera” to wyraz starań Watykanu do odegrania roli mediatora w osiągnięciu pokoju w Europie – nie ma wątpliwości Christoph Strack, szef redakcji religijnej niemieckiej stacji radiowej Deutsche Welle, i dodaje, że nieoficjalnie mówi się o tym, że Watykan czyni starania o zwołanie międzynarodowej konferencji w celu zawarcia porozumienia pokojowego.

Oceniane krytycznie przez Polaków słowa papieża pozostaną bez wpływu na religijność badanych. Z sondażu wynika, że dla 85,1 proc. w kwestiach wiary wypowiedź Franciszka nic nie zmienia. U 9,1 proc. religijność się zmniejszyła, a dla 0,2 proc. wzrosła.