Starsza pani w 2018 r. została spadkobierczynią po zmarłym synu. Nie zwlekając, dostarczyła do banku jego aktu zgonu. Natomiast bank zwlekał z poinformowaniem jej, że syn pozostawił niespłaconą pożyczkę. Dopiero 4 lata później bank powiadomił staruszkę o długu spadkowym i wezwał ją do spłaty zadłużenia.
Czytaj więcej
Zamiast korzyści, np. domu czy choćby oszczędności ludzie czasem dziedziczą długi. Na szczęście d...
Hodowali odsetki, by dług urósł
Co więcej, przez te 4 lata bank naliczał odsetki karne za opóźnienie w spłacie pożyczki w możliwie maksymalnej wysokości. W pewnym momencie stopa oprocentowania wynosiła 24,5 proc. Gdy bank złożył pozew do sądu o zapłatę niespłaconego kredytu, wysokość zadłużenia wraz z odsetkami karnymi wynosiła niemal 35 tysięcy złotych. Dla seniorki była to kwota nie do udźwignięcia, dlatego zwróciła się do Rzecznika Finansowego z prośbą o pomoc, a ten – po zapoznaniu się ze sprawą - uznał zachowanie banku za skandaliczne i wnioskował o uznanie przedawnienia roszczeń banku.
– Po raz pierwszy interweniowaliśmy w tej sprawie w 2023 r., gdy tylko otrzymaliśmy zgłoszenie od klientki. Próbowaliśmy wyjaśnić, dlaczego od momentu złożenia przez klientkę aktu zgonu kredytobiorcy w 2018 r. przez kolejne lata, aż do 2022 r., bank nie podjął żadnych działań wobec spadkobierczyni. Wówczas sprawa została zakończona pozytywnie i bank zaprzestał działań windykacyjnych – komentuje mec. Katarzyna Łakoma, która reprezentowała Rzecznika Finansowego w tej sprawie. - Nagle w 2025 r. bank ponownie złożył pozew do sądu, żądając od kobiety spłaty kredytu. Mając na uwadze charakter tej sprawy i bulwersujące zachowanie banku, nie mogliśmy zostać obojętni i przystąpiliśmy do postępowania sądowego - dodaje.
Czytaj więcej
Sąd Okręgowy w Białymstoku oddalił apelację banku, który żądał od klientki spłaty niemal 60 tys....