Gdyby Sąd Najwyższy dopuścił unieważnienie umów kredytowych na takiej podstawie, byłoby to zapewne dla wielu dłużników korzystne. A banki być może bardziej uważałyby przy pożyczaniu pieniędzy.

Bank znał sytuację

Pytanie o rozstrzygnięcie tej kwestii skierował do Sądu Najwyższego poznański Sąd Okręgowy w sprawie pozwanej przez Getin Noble Bank konsumentki, w dacie udzielania jej kredytu ewidentnie niewypłacalnej, z bardzo nisko płatną pracą – ok. 1000 zł miesięcznie na rękę, przy miesięcznej racie 554 zł.

Art. 70 prawa bankowego stanowi wyraźnie: bank uzależnia przyznanie kredytu od zdolności kredytowej kredytobiorcy, a wyjątki są ściśle określone. Pytanie jest więc o skutki takiego naruszenia obowiązków przez bank.

Czytaj także:

Nowa upadłość konsumencka dostępna dla każdego

Bank udzielił kobiecie w 2014 r. na sześć lat kredytu w wysokości 24 tys. zł, z czego 14 tys. na cele konsumpcyjne, a 10 tys. na spłatę wcześniejszego kredytu w tym samym banku. Kobieta dość szybko zaprzestała spłat, więc bank wypowiedział umowę, zażądał spłaty całego zadłużenia, a następnie złożył pozew.

Sąd Rejonowy w Gnieźnie uwzględnił w całości żądanie banku. Nie podzielił zarzutów konsumentki, że do zawarcia umowy namówiła ją koleżanka z tegoż banku, a bank obciąża nadto fakt, że udzielił jej kredytu, choć była niewypłacalna.

Sąd uznał, że wynikający z art. 70 prawa bankowego obowiązek sprawdzania wypłacalności kredytobiorcy może skutkować tylko sankcjami administracyjnymi wobec banku, ale nie ma wpływu na ważność umowy kredytowej.

Autopromocja
RADAR.RP.PL

Przemysł obronny, kontrakty, przetargi, analizy, komentarze

CZYTAJ WIĘCEJ

Jakie są skutki zakazu

Rozpatrując apelację kobiety, Sąd Okręgowy w Poznaniu powziął co do tego wątpliwości. W uzasadnieniu pytania wskazał, że konsumentce można zarzucić, iż zaciągając kredyt, którego nie będzie w stanie spłacić, naraziła nie tylko siebie na popadnięcie w zadłużenie, ale i bank na stratę. Zarzuty te nie znoszą jednak zakazu udzielania kredytu, gdy konsument nie ma zdolności kredytowej.

– Wydaje się wątpliwe, aby niedokonanie przez bank oceny zdolności kredytowej lub błędna jej ocena mogły – przynajmniej co do zasady – prowadzić do bezwzględnej nieważności umowy kredytu – ocenia adwokat Marcin Szymański z Kancelarii Drzewiecki, Tomaszek i Wspólnicy. – Być może w wyjątkowych okolicznościach, np. gdyby kredytobiorcy nieświadomemu swego braku zdolności kredytowej bank udzielił kredytu na zbytkowne cele konsumpcyjne, którego kredytobiorca mający właściwe rozeznanie nie powinien zaciągać, można by mówić o umowie sprzecznej z zasadami współżycia społecznego i dlatego nieważnej. Jednak musiałyby to być szczególne okoliczności – dodaje prawnik.

– Najważniejszy w tym niezwykle interesującym pytaniu jest obowiązek odmowy udzielenia kredytu osobie, która obiektywnie nie poradzi sobie z jego spłatą. Taki obowiązek może być uzasadniony ze względu na interes takiej osoby, ale i jej wierzycieli. Konsekwentnie, naruszenie obowiązku odmowy może być uzasadnieniem nieważności umowy – ocenia dr Mariusz Korpalski, radca prawny.

Prawnicy są zgodni, że wynik sprawy może zależeć od oceny wszystkich okoliczności, w tym rzetelności banku lub skali jej naruszenia.

Sygnatura akt: III CZP 2/21

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Paulina Tronowska, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego

Unijna dyrektywa w sprawie umów o kredyt konsumencki i rodzima ustawa o kredycie konsumenckim narzucają na kredytodawcę obowiązek oceny zdolności kredytowej. O możliwych sankcjach za naruszenie tego obowiązku Trybunał Sprawiedliwości UE (C-565/12) mówił, że mają one być skuteczne, proporcjonalne i odstraszające. W ocenie rzecznika finansowego uznanie umowy za nieważną wskutek naruszenia przez bank obowiązku należytego zbadania zdolności kredytowej kredytobiorcy-konsumenta nie stoi w sprzeczności z tą dyrektywą. Zawieranie z nadmiernie zadłużonymi konsumentami umów kredytu stoi w sprzeczności z zasadami odpowiedzialnego pożyczania. Konsekwencje takich praktyk są daleko idące, prowadzą do pauperyzacji najbiedniejszej i najmniej wykształconej części społeczeństwa, powodując niejednokrotnie spiralę zadłużenia i swoiste niewolnictwo ekonomiczne, czemu rzecznik stanowczo się sprzeciwia.