Kierownictwo Facebooka zwróciło się do jego użytkowników z przeprosinami i podziękowało im za wyrozumiałość, ale czy to wystarczy? Czy nie pojawią się pozwy? A gdyby tak, to jakie mają szanse? Interesują nas tu polscy użytkownicy, choć ważne będzie, jak na tę awarię zareagują mieszkańcy innych krajów i co ewentualnie zdołają uzyskać.
Regulamin Facebooka
Przedsiębiorca zwłaszcza, jeśli korzysta z dostępu do produktów Facebooka do celów biznesowych lub handlowych, musi sobie zdawać sprawę, że wiążą go także warunki handlowe ustalone przez Facebook.
- Facebook ograniczył umownie swoją odpowiedzialność do 100 USD lub kwoty, którą użytkownik zapłacił Facebook w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, w zależności od tego, która z kwot jest wyższa. Spory z Facebookiem (w tym wypadku będzie to Facebook Ireland Limited) powinny być kierowane przed sąd w Irlandii. Roszczenie cywilne będzie rozstrzygane według przepisów materialnych obowiązujących w tym kraju - wskazuje Krzysztof Szura, radca prawny, z Kancelarii Lubasz i Wspólnicy.
- W przypadku użytkowników komercyjnych wykazanie szkody majątkowej może być trudne, gdyż z pewnością pojawią się także pytania co ci użytkownicy robili, aby szkoda nie powstała, zwiększyła się. A prowadzenie spraw w Irlandii będzie stanowiło kolejną barierę dla ewentualnych poszkodowanych - mówi z kolei dr Marcin Ciemiński, adwokat, Clifford Chance.
Czytaj więcej
Przez sześć godzin na całym świecie nie działał Facebook oraz takie platformy jak Messenger, Instagram i WhatsApp.
Konsumenci Facebooka
W wielu przypadkach użytkowników korzystających z usług niekomercyjnie, ewentualna szkoda będzie miała charakter niemajątkowy i będzie polegała na dyskomforcie, utraconej przyjemności związanej z korzystaniem z serwisu. Ale tu prawo polskie nie jest wykluczone.
- Należy pamiętać, że takie ograniczenia odpowiedzialności portalu czy wybór jurysdykcji obcych sądów, a nawet obcego prawa może stanowić tzw. klauzulę abuzywną, która nie wiązałaby w przypadku konsumentów, a nawet przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, jeśli korzystanie z tych aplikacji nie posiada dla nich charakteru zawodowego. Potencjalnie, w przypadku przedsiębiorców korzystających z tych aplikacji w celach gospodarczych wchodzić w grę może również odpowiedzialność z tytułu czynu niedozwolonego na bazie polskich przepisów. Oczywiście sens korzystania z tych regulacji pojawi się wówczas jeśli wystąpiła szkoda (strata w majątku lub utracone korzyści), którą trzeba udowodnić - wskazuje Agata Szeliga, radca prawny z Kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak.
Czytaj więcej
Brak połączenia online z największymi platformami społecznościowymi mógł uzmysłowić jak bardzo jesteśmy uzależnieni od internetu, ale również o cyf...
Jakie szkody?
- Możemy sobie wyobrazić sytuację, gdy np. uczestnicy konkursu na FB nie mogliby zamieścić prac konkursowych w wymaganym terminie lub nie można było opublikować regularnego komentarza, na który czekają inni użytkownicy i którego publikacja ma określoną wartość finansową np. informuje o możliwości zakupu nowej publikacji czy produktu - wskazuje mec. Szeliga.
Nie jest tu wykluczona ścieżka pozwu zbiorowego, ale szkoda użytkownika musi być wykazana - wskazuje adwokat Dominik Gawkowski, dodając, że ta forma procesu jest popularna w krajach anglosaskich i tamtejsi prawnicy już pewnie o niej myślą.
- Jedyną "dobrą” stroną takich awarii jest to, że na chwilę uzmysławiają nam jak jednostronne i nieekwiwalentne są relacje między zwykłym użytkownikiem a właścicielem danego portalu. Te relacje sprowadzają się do możliwości (ale już nie gwarancji) dostępu do serwisu po odpowiedniej rejestracji i akceptacji jednostronnie narzuconych warunków i regulaminów. Ten dostęp jest rzekomo "bezpłatny”, chociaż wszyscy wiedzą, że płatność następuje i ma cenę naszych danych i naszej prywatności komercjalizowanej na różne sposoby. Takie "ustawienie” prawnych i faktycznych relacji pomiędzy zwykłym użytkownikiem a właścicielem portalu społecznościowego powoduje, że użytkownik nie ma daje gwarancji stałej dostępności do serwisu - przestrzega adwokat Dariusz Pluta.