Reklama

Trwają negocjacje w Abu Zabi. To pierwsze takie spotkanie od początku wojny na Ukrainie

W Zjednoczonych Emiratach Arabskich – konkretnie w Abu Zabi – trwa spotkanie Ukraina–USA–Rosja. To pierwsze bezpośrednie trójstronne rozmowy pokojowe od początku wojny.

Publikacja: 23.01.2026 17:20

Abu Zabi – to tutaj odbywają się pierwsze bezpośrednie trójstronne rozmowy pokojowe Ukraina–USA–Rosj

Abu Zabi – to tutaj odbywają się pierwsze bezpośrednie trójstronne rozmowy pokojowe Ukraina–USA–Rosja od początku wojny.

Foto: REUTERS/Abdelhadi Ramahi

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie znaczenie ma pierwsze bezpośrednie spotkanie Ukraina–USA–Rosja od początku wojny?
  • Kto reprezentuje każdą ze stron w negocjacjach odbywających się w Abu Zabi?
  • Jakie są warunki Rosji dotyczące rozwiązania konfliktu na Ukrainie?
  • Co omówiono podczas spotkania wysłanników Donalda Trumpa z Władimirem Putinem na Kremlu?
  • Jakie stanowisko na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos zajął Wołodymyr Zełenski?
  • Dlaczego Wołodymyr Zełenski krytykuje Europę w kontekście bezpieczeństwa i obronności?

MSZ Zjednoczonych Emiratów Arabskich – cytowane przez agencję AFP – poinformowało przed godziną 17.00, że w Abu Zabi rozpoczęły się trójstronne rozmowy między USA, Ukrainą i Rosją. 

Komentatorzy mają nadzieję, że spotkanie odbywające się w piątek w Zjednoczonych Emiratach Arabskich przyniesie przełom w trwającym na Ukrainie konflikcie – po raz pierwszy bowiem od rosyjskiej inwazji przedstawiciele Ukrainy, Rosji i USA mają szansę na bezpośredni dialog. Choć oficjalne negocjacje zaplanowano na piątek, w razie potrzeby mogą zostać one przedłużone również w sobotę.

Czytaj więcej

Sekretarz armii USA rozmawia z Rosjanami w Abu Zabi

Negocjacje Ukraina–USA–Rosja w Abu Zabi 

Część zespołów negocjacyjnych pojawiła się w Abu Zabi już przed godziną 14.00. Media podawały wówczas, że część kwestii można było zacząć omawiać już wtedy. Dmytro Łytwyn, doradca prezydenta Ukrainy ds. komunikacji – cytowany przez agencję Interfax-Ukraina – podkreślał jednak, że „są to rozmowy z udziałem osób spoza formalnych struktur, w związku z czym nie można oceniać ich w tradycyjny sposób jako zwykłego spotkania politycznego, odbywającego się w jasno określonych ramach”.

Reklama
Reklama

Brytyjska stacja Sky News także przekazała wcześniej o rozpoczęciu nieformalnych rozmów w Abu Zabi. „Negocjacje mają być pierwszymi bezpośrednimi trójstronnymi rozmowami pokojowymi od początku wojny Rosji. Nie wiemy jednak jeszcze, czy Ukraińcy i Rosjanie przebywają w tym samym pomieszczeniu” — zauważała stacja. 

Podczas spotkania stronę ukraińską reprezentują m.in. Rustem Umerow, Kyryło Budanow, Serhij Kysłycia, Dawyd Arachamija i Andrij Hnatow. Głównym przedstawicielem Rosji – podobnie zresztą jak podczas rozmów – w Miami jest Kiriłł Dmitrijew. Ze strony USA przyjechali zaś Steve Witkoff, Jared Kushner i Dan Driscoll. Dzień wcześniej wysłannicy prezydenta Stanów Zjednoczonych spotkali się w Moskwie z przywódcą Rosji Władimirem Putinem.

W piątek rano Zełenski podkreślił, że kluczowym punktem negocjacji pozostaje kwestia terytoriów w obwodzie donieckim. 

Spotkanie, które odbywa się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich to pierwsze wspólne rozmowy między Ukrainą, Rosją i USA – wcześniej zarówno ukraińscy, jak rosyjscy dyplomaci byli w bezpośrednim kontakcie jedynie z przedstawicielami administracji Donalda Trumpa, która pośredniczy między stronami konfliktu.

Czytaj więcej

Po rozmowach na Kremlu Rosja wskazuje warunek pokoju na Ukrainie

Rosja wskazuje warunek pokoju na Ukrainie

W czwartek wieczorem w Moskwie wysłannicy Donalda Trumpa — Jared Kushner i Steve Witkoff — spotkali się na Kremlu z przywódcą Rosji Władimirem Putinem. Po rozmowach Jurij Uszakow – doradca Władimira Putina mówił, że spotkanie było „przydatne w każdym znaczeniu zarówno dla strony rosyjskiej, jak i amerykańskiej”.

Reklama
Reklama

Ze słów Uszakowa wynika, że rozmowy na Kremlu były „niezwykle treściowe, konstruktywne oraz niezwykle szczere i pełne zaufania”. Ich tematem miał być – oprócz porozumienia pokojowego kończącego wojnę na Ukrainie – również dalszy rozwój dwustronnych relacji amerykańsko–rosyjskich. – Oba kraje mają niezwykły potencjał do współpracy w wielu obszarach – powiedział Uszakow. Jak dodał, strona amerykańska „czyni już konkretne plany (w zakresie współpracy USA z Rosją), które mogą być wdrożone po zakończeniu” wojny na Ukrainie. W skład delegacji amerykańskiej – oprócz Witkoffa i Kushnera – miał wchodzić również Josh Gruenbaum, kierujący Federalną Służbą Zamówień Publicznych (Federal Acquisition Service) zajmującą się zamówieniami publicznymi dla administracji USA. 

Obie strony miały uzgodnić, że będą nadal utrzymywać bliskie kontakty „w sprawie ukraińskiej i innych kwestiach”. 

Czytaj więcej

Wołodymyr Zełenski w Davos: Europa potrzebuje zjednoczonych sił zbrojnych

Rosja bez rozstrzygnięcia kwestii terytorialnych nie widzi szans na porozumienie w sprawie Ukrainy

Z relacji Uszakowa wynika także, że w czasie rozmów na Kremlu Rosja podtrzymała stanowisko, iż bez rozstrzygnięcia kwestii terytorialnych „opartego na formule z Anchorage” nie ma szans na długotrwałe porozumienie w sprawie Ukrainy. 

Anchorage to miejsce spotkania Władimira Putina i Donalda Trumpa, do którego doszło w sierpniu 2025 r. Władimir Putin przedstawił tam żądania Rosji, od których Moskwa uzależnia zgodę na zakończenie wojny. W kwestiach terytorialnych – które obecnie są głównym punktem sporu między Rosją a Ukrainą – przywódca Rosji żądał wycofania się Ukrainy z kontrolowanej jeszcze przez nią części obwodu donieckiego. W nielegalnie anektowanych przez Rosję obwodach zaporoskim i chersońskim walki miałyby zostać zatrzymane na obecnej linii frontu. Putin wyraził też gotowość na wycofanie się z zajmowanych przez Rosjan części obwodów charkowskiego, sumskiego i dniepropietrowskiego. 

Ukraina odrzuca możliwość wycofania się na rzecz Rosji z części obwodu donieckiego, który kontroluje, ponieważ są to tereny silnie ufortyfikowane, przygotowane do długotrwałej obrony. W ramach kompromisu Wołodymyr Zełenski proponował stworzenie w obwodzie donieckim tzw. wolnej strefy gospodarczej, co oznaczałoby wycofanie się ukraińskiej armii przy jednoczesnym wycofaniu się, na taką samą odległość, armii rosyjskiej. 

Reklama
Reklama

Uszakow – informując o przebiegu rozmów – podkreślił, że Rosja jest „zainteresowana zakończeniem ukraińskiego kryzysu (tak władze Rosji określają wywołaną przez siebie wojnę najeźdźczą – red.) środkami politycznymi i dyplomatycznymi”. Dodał jednak, że dopóki do takiego zakończenia nie dojdzie „Rosja będzie nadal realizować cele ustanowione w momencie rozpoczęcia specjalnej operacji wojskowej (to inne używane przez rosyjskie władze określenie wywołanej przez Moskwę wojny – red.) na polu walki, na którym rosyjskie wojska utrzymują inicjatywę strategiczną”. 

Delegacja amerykańska miała poinformować Putina o przebiegu rozmowy Donalda Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim, do której doszło przy okazji Światowego Forum Ekonomicznego w Davos oraz o przebiegu wcześniejszych negocjacji, jakie Witkoff i Kushner prowadzili z delegacją ukraińską oraz z europejskimi partnerami USA. 

Czytaj więcej

Viktor Orbán: Wołodymyr Zełenski w Davos przekroczył granicę

Zełenski widział się z Trumpem w Davos

W czwartek w szwajcarskim Davos podczas Światowego Forum Ekonomicznego doszło do spotkania prezydentów Stanów Zjednoczonych i Ukrainy. Donald Trump powiedział, że rozmowy były „bardzo dobre”. Nieco później przemówienie w Davos wygłosił Wołodymyr Zełenski.

– Przed rokiem zakończyłem swoje przemówienie tutaj, w Davos, mówiąc, że Europa musi wiedzieć, jak się bronić. Minął rok i nic się nie zmieniło. Znajdujemy się wciąż w sytuacji, w której muszę powtórzyć te same słowa – podkreślił Zełenski. – Wygląda, jakby wszyscy czekali, aż Ameryka się uspokoi w tym temacie, w nadziei, że to przeminie. A co, jeśli tak się nie stanie? Co wtedy? – pytał, odnosząc się do Grenlandii. Mówił też o niedawnych protestach w Iranie, zaznaczając przy tym, że zostały one „utopione we krwi”, a świat nie udzielił wystarczającego wsparcia przeciwnikom irańskich władz.

Reklama
Reklama

Przed rokiem zakończyłem swoje przemówienie tutaj, w Davos, mówiąc, że Europa musi wiedzieć, jak się bronić. Minął rok i nic się nie zmieniło. 

– Prezydent Trump przeprowadził operację w Wenezueli i Maduro został zatrzymany. Są na ten temat różne opinie, ale jest faktem, że Maduro stanął przed sądem w Nowym Jorku, a Putin nie – powiedział prezydent Ukrainy. – To czwarty rok największej wojny w Europie od drugiej wojny światowej, a człowiek, który ją rozpoczął, jest nie tylko wolny, ale wciąż walczy o swoje zamrożone w Europie pieniądze – kontynuował.

Zasięg rosyjskich zdobyczy na Ukrainie

Zasięg rosyjskich zdobyczy na Ukrainie

Foto: PAP

Polityk krytykował Europę, zarzucając jej brak zdecydowania. Ocenił, że „uwielbia ona dyskutować o przyszłości, ale unika podejmowania działań”. Zełenski podkreślił, że nie zapadły decyzje w sprawie ustanowienia specjalnego trybunału do spraw agresji Rosji na Ukrainę. – Zorganizowano wiele spotkań, ale Europa wciąż nie osiągnęła nawet punktu, w którym trybunał miałby siedzibę, w której toczyłyby się rzeczywiste prace. Czego brakuje? Czasu czy woli politycznej? Zbyt często w Europie są sprawy pilniejsze od sprawiedliwości – mówił.

Europa potrzebuje zjednoczonych sił zbrojnych, sił, które są w stanie naprawdę ją dziś obronić.

Reklama
Reklama

W Davos Zełenski zasugerował też, że w kwestii bezpieczeństwa Europa jest zbyt zależna od Stanów Zjednoczonych. – Europa potrzebuje zjednoczonych sił zbrojnych, sił, które są w stanie naprawdę obronić dziś Europę – powiedział. – Europa polega jedynie na wierze, że gdy nadejdzie niebezpieczeństwo, NATO podejmie działania, ale nikt tak naprawdę nie widział Sojuszu w akcji – dodał. – Jeśli Putin zdecyduje się najechać na Litwę lub uderzyć na Polskę, kto odpowie? Dziś NATO istnieje dzięki wierze, że Stany Zjednoczone będą działać, że nie będą stać z boku i że pomogą. Ale co, jeśli tak nie zrobią? – pytał prezydent Ukrainy. Przekonywał też, że nad tą kwestią zastanawiają się wszyscy europejscy przywódcy.

Wojna w Ukrainie

Wojna w Ukrainie

Foto: PAP

Ukraiński prezydent stwierdził, że dopóki Stany Zjednoczone nie wywarły presji na członków NATO, większość państw Europy nie starała się zwiększyć wydatków na obronność do poziomu 5 proc. PKB. Według niego 5 proc. to „minimum, by zapewnić bezpieczeństwo”.

Zełenski zaznaczył też, że „Europa musi wiedzieć, jak się bronić”. – Jeśli wysyła się 14 lub 40 żołnierzy na Grenlandię, czemu to ma służyć, jaki sygnał się w ten sposób wysyła Putinowi, Chinom oraz, co ważniejsze, Danii? – powiedział prezydent Ukrainy. – Albo deklarujecie, że europejskie bazy będą chroniły region przed Rosją i Chinami i tworzycie te bazy, albo ryzykujecie, że nie będziecie traktowani poważnie, ponieważ 14 lub 40 żołnierzy niczego nie obroni – dodał.

Konflikty zbrojne
Ziemia i krew. Pierwsze takie negocjacje z udziałem USA, Rosji i Ukrainy
Konflikty zbrojne
Władimir Putin chce zamrozić Ukrainę, bo nie umie w inny sposób wygrać wojny
Konflikty zbrojne
Rewolucja w ukraińskiej armii. Ogłoszono duże zmiany
Konflikty zbrojne
Asz-Szara umacnia władzę w Syrii. Kosztem Kurdów
Konflikty zbrojne
Kremlowski „Generał Mróz” przeciwko Ukrainie. Moskwa walczy ciemnością i chłodem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama