Viktor Orbán u Wołodymyra Zełenskiego. Jak pogodzić stanowiska, których nie da się pogodzić?

Podczas swej pierwszej wizyty w wojennym Kijowie skonfliktowany z Ukrainą premier Węgier Viktor Orbán sugerował wprowadzenie zawieszenia broni na froncie.

Publikacja: 02.07.2024 18:54

Viktor Orbán u Wołodymyra Zełenskiego. Jak pogodzić stanowiska, których nie da się pogodzić?

Foto: AFP

– Bardzo wysoko cenimy wszystkie inicjatywy prezydenta Zełenskiego w celu osiągnięcia pokoju. Powiedziałem panu prezydentowi, że one potrzebują dużo czasu, z powodu zasad międzynarodowej dyplomacji są dość skomplikowane. Poprosiłem pana prezydenta, by pomyślał, czy nie można pójść trochę inną drogą, przerwać walki i potem kontynuować rozmowy – tak (zgodnie z ukraińskim tłumaczeniem) powiedział węgierski premier po rozmowach z Zełenskim.

Ukraiński przywódca uchylił się od bezpośredniej odpowiedzi na tę zaskakującą propozycję skupiając się na dwustronnych stosunkach ukraińsko-węgierskich, które od 2017 roku znajdują się w impasie. Orbán zaś mówił o czerwcowym „szczycie pokoju” zwołanym w Szwajcarii z inicjatywy Ukrainy i proponował drogę na skróty, choć nie wymienił ani nazwy Rosji, ani nazwiska Władimira Putina.

Na „szczycie” omawiano część planu pokojowego Zełenskiego, który w całości przewiduje wycofanie rosyjskich wojsk z granic Ukrainy. Dzień przed jego rozpoczęciem Władimir Putin ogłosił swoje warunki, żądając oddania mu obecnie okupowanych terenów oraz części dwóch ukraińskich obwodów z których jego armia albo została wyrzucona (chersoński) albo nigdy nie zajęła (zaporoski).

Budapeszt dołącza do Pekinu. Wzywa do unikania eskalacji 

Nie wiadomo, jak można zawrzeć kompromis między tymi skrajnymi stanowiskami, bez pokonania na polach bitew jednej ze stron.

Sam Budapeszt poparł w czerwcu chińsko-brazylijską sześciopunktową deklarację, która nie nawołuje co prawda wprost do zawieszenia broni na froncie, ale wzywa do „unikania eskalacji, (…) nierozszerzania stref działań wojennych, niezaostrzania sytuacji i unikania prowokacji”. Główny sposób zakończenia wojny widzi w negocjacjach, choć ani Pekin, ani Brasilia nie przedstawiają propozycji, jak pogodzić stanowiska ukraińskie i rosyjskie, których nie da się pogodzić.

Zawieszenie broni czy zwykłe oszustwo Władimira Putina

Zarówno ukraińscy politycy, jak i większość przywódców państw Zachodu (a także międzynarodowi eksperci) dotychczas byli przeciwni zawieraniu porozumienia o przerwaniu ognia z Rosją. Wszyscy uważają, że Władimir Putin wykorzysta je do zebrania sił do kolejnego ataku na Ukrainę.

Dwa dni temu dokładnie taką analizę sytuacji przedstawił waszyngtoński Institute for the Study of War. Wojskowi eksperci uważają, że rosyjska armia ma narastające problemy z dostawami broni (przede wszystkim pancernej), wyposażenia oraz uzupełnianiem strat osobowych. Do ich rozwiązania (poprzez zwiększenie produkcji czy przeszkolenie rekrutów) Kreml potrzebuje czasu.

Czytaj więcej

Eurosceptyczne Węgry na czele UE. Ukraina pod specjalną ochroną

- Pamiętacie, kiedy ostatni raz Putin mówił o zawieszeniu broni? To było wiosną ubiegłego roku, gdy Moskwa obawiała się naszego kontrnatarcia. Gdy nam się nie udało, przestali o tym mówić – przypominał kilka dni temu jeden z byłych oficerów ukraińskiego batalionu Ajdar Jewhen Dykij.

Straty zmuszają Ukrainę do ostrożności

Jednakże Zełenski nie odrzucił wprost propozycji Orbána. Przede wszystkim dlatego, że od 1 lipca Węgry przewodniczą Unii Europejskiej i można ją uznawać za stanowisko całej UE. Nie mniej ważne jest to, że Ukraina od początku roku poniosła ciężkie straty. Według obecnych szacunków rosyjskie naloty zniszczyły do 70 proc. mocy jej elektrociepłowni i do 40 proc. – hydroelektrowni. Energetycy cały czas przestrzegają, że zimą prąd będzie dostępny tylko 2-3 godziny na dobę.

Przy tym sam ukraiński prezydent niedawno nie wykluczał rozmów z Rosją, ale tylko poprzez pośredników. Możliwe że Orbán pojawił się w Kijowie we właściwym czasie.

Nie wiadomo przy tym, czy węgierski premier z kimkolwiek uzgadniał swą inicjatywą, czy to w UE, czy z Władimirem Putinem. Jednak jako jedyny przywódca państwa unijnego utrzymuje z nim kontakty, ostatni raz spotykali się w październiku ubiegłego roku. Poza tym do ubiegłego miesiąca Węgry wielokrotnie blokowały w UE inicjatywy pomocowe dla Ukrainy, przede wszystkim wojskowe. W Europie uznawano to za przejaw polityki prorosyjskiej.

Z kolei z Zełenskim Orbán zaczął się spotykać i rozmawiać na forach międzynarodowych dopiero od grudnia ubiegłego roku, po raz pierwszy na inauguracji argentyńskiego prezydenta Javiera Mileia. Choć to Ukrainiec odnalazł go na sali podczas uroczystości w Buenos Aires, przyparł do ściany i zmusił do rozmowy.

Spór o mniejszość narodową na Zakarpaciu

Orbán unikał Zełenskiego, gdyż Budapeszt był skonfliktowany od siedmiu lat z Kijowem z powodu nowej, ukraińskiej ustawy o językach mniejszości. Premier uważał ją za dyskryminującą dla węgierskiej mniejszości w pogranicznym, ukraińskim Zakarpaciu. Wydaje się, że problem częściowo rozwiązano wraz z przyjęciem przez Ukrainę odpowiednich zobowiązań przed czerwcowym rozpoczęciem rozmów o wstąpieniu Ukrainy do UE.

Czytaj więcej

Doradca premiera Orbana, Balázs Orbán: Przestraszę. Nie wychodzimy z Unii

Ale Budapeszt wpisał do tych warunków również żądanie uznania całego ukraińskiego Zakarpacia za „tradycyjnie węgierski region”. Ukraińscy politycy przyjęli to ze znaczną niechęcią i na pewno w takiej formie nie zostanie on przyjęty przez Werhowną Radę, co oznacza dalszy spór z Węgrami.

Ukraińcy przy tym twierdzą, że na Zakarpaciu nie ma problemu dyskryminacji miejscowych Węgrów. Wręcz przeciwnie – z punktu widzenia Kijowa znacznym problemem jest powszechna wśród tamtejszych Węgrów nieznajomość języka ukraińskiego, uniemożliwiająca kształcenie w uczelniach wyższych, czy obejmowanie stanowisk w administracji.

Co może Orbán

„Treść naszego dialogu (…) może stać się podstawą do stworzenia nowego, dwustronnego dokumentu między naszymi państwami, regulującego wszystkie nasze stosunki” – napisał po obecnych rozmowach Zełenski w internecie, prawdopodobnie odsyłając w ten sposób problem „tradycyjnego regionu” do dalszych negocjacji.

Jednocześnie ukraińscy politycy usztywniają swe stanowisko wobec Budapesztu (przynajmniej w sprawie mniejszości) wskazując na bardzo trudną sytuację Orbána w Brukseli. Przez najbliższe pół roku będzie przewodniczył Unii, nie mając w niej żadnych sojuszników – z powodu swej dotychczasowej polityki. Nie udało mu się założyć własnej frakcji w Parlamencie Europejskim. Z kolei by wejść do grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów musi porozumieć się z Ukrainą – taki warunek postawiła mu jej liderka Włoszka Giorgia Meloni.

– Bardzo wysoko cenimy wszystkie inicjatywy prezydenta Zełenskiego w celu osiągnięcia pokoju. Powiedziałem panu prezydentowi, że one potrzebują dużo czasu, z powodu zasad międzynarodowej dyplomacji są dość skomplikowane. Poprosiłem pana prezydenta, by pomyślał, czy nie można pójść trochę inną drogą, przerwać walki i potem kontynuować rozmowy – tak (zgodnie z ukraińskim tłumaczeniem) powiedział węgierski premier po rozmowach z Zełenskim.

Ukraiński przywódca uchylił się od bezpośredniej odpowiedzi na tę zaskakującą propozycję skupiając się na dwustronnych stosunkach ukraińsko-węgierskich, które od 2017 roku znajdują się w impasie. Orbán zaś mówił o czerwcowym „szczycie pokoju” zwołanym w Szwajcarii z inicjatywy Ukrainy i proponował drogę na skróty, choć nie wymienił ani nazwy Rosji, ani nazwiska Władimira Putina.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Prawie cały Sejm o ludobójstwie Tatarów krymskich, Konfederacja o ludobójstwie na Wołyniu
Konflikty zbrojne
Rosyjski pilot nie wytrzymał. Po ataku na dziecięcy szpital skontaktował się z ukraińskim wywiadem
Konflikty zbrojne
Rosja zbroi się na potęgę. Skala poważnie niepokoi NATO
Konflikty zbrojne
Czy Ukraina ma szansę odbić tereny zajęte przez Rosję? Szef BBN odpowiada
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Konflikty zbrojne
Ukraina chce atakować cele w Rosji bez ograniczeń. "Rosja nie ma ograniczeń"
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą