Atak Izraela na Dżenin, czyli pokaz siły

Akcja izraelskiej armii w mieście uchodzącym za bastion zbrojnego palestyńskiego oporu przeciwko okupacji była największa od dwóch dekad.

Aktualizacja: 05.07.2023 06:29 Publikacja: 04.07.2023 21:05

Pogrzeb jednego z Palestyńczyków zabitych w Dżeninie

Pogrzeb jednego z Palestyńczyków zabitych w Dżeninie

Foto: Jaafar ASHTIYEH/AFP

Krótko po północy w poniedziałek wybrane cele zbrojnych organizacji palestyńskich zostały zaatakowane przy użyciu dronów. Potem do natarcia ruszyło kilkuset żołnierzy izraelskiej armii w pojazdach opancerzonych. To pod osłoną wojskowych helikopterów. W krótkim czasie opanowali teren palestyńskiego obozu będącego praktycznie ubogą i chaotycznie zabudowaną dzielnicą Dżeninu na Zachodnim Brzegu Jordanu.

Opór palestyńskich bojowników, czyli terrorystów w nomenklaturze izraelskiej, był w sumie niewielki. Jednak w strzelaninach zginęło co najmniej dziesięć osób. Tysiące mieszkańców obozu rzuciło się do ucieczki wraz z pierwszymi eksplozjami.

Czytaj więcej

Izraelska armia zaatakowała Dżenin z lądu i z powietrza

Była to największa izraelska operacja przeciwko bojownikom palestyńskim od dwóch dekad. W tamtym czasie trwało jednak powstanie palestyńskie, czyli druga intifada, i zbrojny opór bojowników był znacznie większy. Oblężony obóz bronił się przez tydzień.

Spirala przemocy w Zachodnim Brzegu

W obecnej operacji dowództwo armii zaangażowało dwa tysiące żołnierzy. Podobnych akcji na okupowanym Zachodnim Brzegu naliczono już w ostatnich miesiącach dziesiątki. Rządzący od grudnia nowy gabinet premiera Beniamina Netanjahu wydał zdecydowaną walkę uzbrojonym ugrupowaniom palestyńskim na Zachodnim Brzegu, wspierając żydowskich osadników, którzy zawłaszczają tam coraz więcej palestyńskich ziem.

Osadnicy mają w nowym prawicowym rządzie niezwykle mocne wsparcie w postaci dwóch ministrów: Itamara Ben Gewira oraz Bacalela Smotricza. Obaj stoją na czele religijnych i syjonistycznych ugrupowań i to im premier Netanjahu zawdzięcza komfortową większość w Knesecie. Na Zachodnim Brzegu mieszka obecnie 3,1 mln Palestyńczyków i ponad 600 tys. osadników w 250 osiedlach żydowskich.

Spirala przemocy zaczyna się tam nierzadko od izraelskich rajdów na kryjówki rzeczywistych lub rzekomych terrorystów. Takie akcje przeprowadzane są prawie każdej nocy. Bojówki palestyńskie biorą wtedy nierzadko krwawy odwet na przypadkowych żydowskich osadnikach. Ci z kolei organizują marsze na palestyńskie wioski, demolując budynki i paląc samochody. Zanotowano już dwa takie znaczące pogromy, jak określają takie wydarzenia liberalne izraelskie media. W sumie od początku roku zginęło 133 Palestyńczyków. W wyniku terrorystycznych akcji palestyńskich do końca maja tego roku zginęło 19 Izraelczyków.

Czytaj więcej

Atak w Izraelu. Samochód wjechał w ludzi w Tel Awiwie, napastnika zastrzelił cywil

We wtorek młody Palestyńczyk dokonał zamachu, wjeżdżając samochodem w grupę przechodniów w Tel Awiwie. Ranił siedem osób, sam został zastrzelony przez Izraelczyka, który był na miejscu. Radykalny Hamas ogłosił, że to „bohaterski” odwet za Dżenin.

Bezpieczeństwo ponad wszystko

– Operacja w Dżeninie nie jest skierowana przeciwko ludności cywilnej. To w gruncie rzeczy obrona obywateli państwa żydowskiego przed palestyńskim terroryzmem – przekonuje Icchak Klein, ekspert prawicowego think tanku Kohelet Policy Forum. Ale i on przyznaje, że gdyby władzę sprawowała inna koalicja, zbrojnych akcji przeciwko „palestyńskim terrorystom” byłoby zdecydowanie mniej. – Naiwnie brzmią tezy, jakoby celem Netanjahu było skierowanie uwagi na problem bezpieczeństwa państwa w nadziei, że zjednoczy to w pewnym stopniu obywateli i osłabi falę trwających już pół roku protestów przeciwko potrzebnej reformie sądownictwa – zapewnia Klein.

Czytaj więcej

Wymiana ognia w Dżeninie. Nie żyje trzech Palestyńczyków, w tym nastolatek

– Nikt nie może mieć wątpliwości, że takie akcje mają właśnie na celu konsolidację społeczeństwa. Netanjahu zdaje sobie sprawę ze słabości władz Autonomii Palestyńskiej i małego ryzyka wybuchu powszechnego powstania palestyńskiego, czyli kolejnej, trzeciej intifady – tłumaczy „Rzeczpospolitej” Sahar Francis, palestyńska prawniczka, kierująca jedną z organizacji pomocy na Zachodnim Brzegu.

„Jerusalem Post” w wtorkowym komentarzu podkreśla, że opozycja nie sięga po argumenty, jakoby Dżenin miało na celu odwrócenie uwagi od problemów rządu. Z drugiej strony nie ma złudzeń, że istnieje pokusa wykorzystania spraw bezpieczeństwa do bieżących celów politycznych.

Krótko po północy w poniedziałek wybrane cele zbrojnych organizacji palestyńskich zostały zaatakowane przy użyciu dronów. Potem do natarcia ruszyło kilkuset żołnierzy izraelskiej armii w pojazdach opancerzonych. To pod osłoną wojskowych helikopterów. W krótkim czasie opanowali teren palestyńskiego obozu będącego praktycznie ubogą i chaotycznie zabudowaną dzielnicą Dżeninu na Zachodnim Brzegu Jordanu.

Opór palestyńskich bojowników, czyli terrorystów w nomenklaturze izraelskiej, był w sumie niewielki. Jednak w strzelaninach zginęło co najmniej dziesięć osób. Tysiące mieszkańców obozu rzuciło się do ucieczki wraz z pierwszymi eksplozjami.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 815
Konflikty zbrojne
Jak duże jest rosyjskie zagrożenie? Niemieccy politycy przestrzegają, obywatele się nie boją
Konflikty zbrojne
Ukraina upamiętnia ofiary ludobójstwa na Tatarach krymskich
Konflikty zbrojne
Rosjanie po raz pierwszy skutecznie uderzyli w Starlinki. Ukraińska brygada "oślepiona"
Konflikty zbrojne
Ukraina prosi USA o pomoc w namierzaniu celów w Rosji. Chce uderzyć własną bronią