Zastępca dowódcy rosyjskiej armii w Ukrainie i jednocześnie dowódca rosyjskiego lotnictwa gen. Siergiej Surowikin został aresztowany i znajduje się w moskiewskim areszcie w Lefortowo – poinformował Władimir Romanow, propagandysta związany z resortem obrony i występujący w internecie pod pseudonimem Rybar.
Gdzie jest generał Siergiej Surowikin?
Zatrzymanie generała nastąpiło podobno już w niedzielę 25 czerwca, dzień po zakończeniu puczu najemników Jewgienija Prigożyna. W sobotę Surowikin nagrał jeszcze wideo (razem z zastępcą szefa wywiadu wojskowego GRU, gen. Władimirem Aleksiejewem), wzywając najemników do zaprzestania rebelii.
Czytaj więcej
- Radzę skontaktować się z Ministerstwem Obrony, to prerogatywa Ministerstwa - tam rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow odpowiedział na pytanie o to cz...
Aleksiejew później pojawił się w Rostowie, na rozmowach z Prigożynem. Nikt nie wie, gdzie był i co robił Surowikin.Wiadomo natomiast, że on i około 30 rosyjskich generałów oraz wyższej rangi urzędników było „honorowymi członkami Grupy Wagner”. Sam Surowikin jeszcze w 2017 roku w Syrii dostał pamiątkowy nieśmiertelnik najemnika o numerze M-3744. Wtedy, po bezwzględnych atakach z powietrza na syryjskie miasta, dostał też pseudonim Generał Armagedon. Potwierdził go w Ukrainie, od jesieni ubiegłego roku prowadząc lotniczą kampanię przeciw ukraińskiej infrastrukturze cywilnej.
Nic mu to nie pomogło. Kreml jest przekonany, że Prigożyn chciał uczynić go ministrem obrony.
Czytaj więcej
Głównodowodzący siłami zbrojnymi Rosji na Ukrainie, szef Sztabu Generalnego gen. Walerij Gierasimow oraz jego zastępca, gen. Siergiej Surowikin, ni...
„Wszechogarniająca atmosfera podejrzliwości okutała Sztab Generalny” – opisuje Rybar. Generałowie są w strachu, kto będzie następny. W kręgu podejrzeń jest były wiceminister obrony Michaił Mizincew, który w kwietniu przeszedł do Grupy Wagnera, czy właśnie gen. Aleksiejew z GRU. 13 lat temu był jednym z pomysłodawców utworzenia oddziałów najemników i używania ich do tzw. wojen zastępczych (proxy).
Według niepotwierdzonych informacji raporty o tym, co robili w czasie puczu, piszą jednak w prawie wszystkich „mundurowych” resortach, nawet w ulubionej przez Putina policji politycznej FSB. Zarzucają jej, że straż graniczna (która wchodzi w skład FSB i nadal pilnuje granicy Rosji z okupowanymi częściami Ukrainy) nie podjęła walki z oddziałami Wagnera. Spokojnie zachowuje się tylko dowódca Gwardii Narodowej i były ochroniarz Putina, gen. Wiktor Zołotow. Jego gwardziści jako jedyni strzelali do wagnerowców.
Publicznie wszyscy deklarują wierność Władimirowi Putinowi
– Teraz polecą głowy. Będą szukać tych, którzy milczeli, kto nie wystąpił (w odpowiednim czasie – red.) z publicznym poparciem prezydenta – mówią moskiewscy politycy agencji Reuters.
Czytaj więcej
Generał Siergiej Surowikin, aresztowany w środę zastępca głównodowodzącego siłami zbrojnymi Rosji na Ukrainie, sympatyzował z sobotnią rebelią Jewg...
W sobotę 24 czerwca, po porannym wystąpieniu Putina w telewizji, urzędnicy rzucili się do nagrywania własnych przemówień popierających prezydenta. Ale nie wszyscy, wielu milczało, próbując przeczekać, i teraz mogą za to zapłacić.
– Ten wszechogarniający brak zaufania będzie dominował przez cały okres pozostawania Putina na urzędzie, co doprowadzi do korodowania rosyjskiego systemu władzy – sądzi wojskowy analityk, australijski generał Mick Ryan.
Oliwy do ognia dolewają Ukraińcy. Doradca prezydenta Mychajło Podolak twierdzi, że w trakcie puczu władzę na Kremlu chciał przejąć jeden z najbliższych współpracowników Putina, były szef FSB, a obecnie sekretarz kremlowskiej Rady Bezpieczeństwa, gen. Nikołaj Patruszew. Możliwe jednak, że tylko on okazał się zdolny do działania w sytuacji rebelii najemników. Ale tego Putin też nie przebaczy, jego obecność przypominałaby mu bowiem o jego własnej słabości.
Czytaj więcej
Pojawiają się doniesienia, że porozumienie wynegocjowane przez Aleksandra Łukaszenkę, które zakończyło zbrojną rebelię Jewgienija Prigożyna w Rosji...
„Bananowa republika”, „cyrk”, „wszystkim na głowę nasr…” – tak opisywali reakcję przywódców państwa na pucz wyżsi rangą urzędnicy w rozmowach z niezależną dziennikarką Faridą Rustamową.
Publicznie wszyscy deklarują wierność prezydentowi i chęć ukarania wahających się. Szef parlamentu Wiaczesław Wołodin już zapowiedział skontrolowanie, gdzie byli deputowani w czasie puczu i czy aby nie uciekali za granicę. Bardzo dużo bowiem członków elity, nie wierząc w możliwość pokonania rebeliantów, wyjeżdżała z Moskwy, w tym bliscy Putinowi miliarderzy, zawdzięczający mu swe bogactwa, jak Arkadij Rotenberg czy Jurij Kowalczuk.
– Nie będzie czystek w rodzaju stalinowskich, bo to nie jest styl Putina. Dla niego wszyscy to albo bohaterowie, albo zdrajcy, albo grzesznicy, którzy zbłądzili i można im przebaczyć, jeśli na czas się poprawili – mówi rosyjska politolog Tatiana Stanowaja. – No, ale mogą kogoś aresztować – dodaje.