W czasie gdy na Kremlu przygotowywana jest wielka uroczystość, wokół rejonu Łymanu w obwodzie donieckim zamyka się pierścień ukraińskiego okrążenia. Wojskowe kleszcze dzieli tylko 10–15 km.

W „kotle” znajduje się nie mniej niż 5 tys. rosyjskich żołnierzy.

Czego się bać

– Wcześniej (Moskwa) ogłaszała mobilizację tylko dwukrotnie, w 1914 i 1941 roku. Jeśli pomyślicie o obecnych warunkach i porównacie je z pierwszą i drugą wojną światową, wiele wam to powie o tym, co Ukraińcy mogli zrobić z rosyjską armią – podsumował anonimowy urzędnik amerykańskiego Departamentu Obrony.

„Rosja się powiększa” – głoszą mimo to zwycięskie nagłówki rosyjskich gazet. Jak się zdaje, Kreml zrezygnował z anektowania okupowanych części ukraińskich obwodów mykołajiwskiego i charkowskiego, ograniczając się do ługańskiego, donieckiego, zaporoskiego i chersońskiego. Nad żadnym z nich nie panuje jednak w całości, a od początku września cały czas traci podbite terytoria.

Czytaj więcej

Putin chce zdążyć przed klęską

Nie zważając na to, przygotowano ogromną imprezę na cześć aneksji. Jednak deputowani, którzy mają wysłuchać wystąpienia Putina, do ostatniej chwili nie wiedzieli, jak będzie ona wyglądać. Za to wszyscy musieli przejść testy na covid. – Prezydent jest pewnie ostatnim człowiekiem w Rosji, który jeszcze boi się koronawirusa – dziwił się jeden z emigracyjnych rosyjskich publicystów. Wszyscy pozostali boją się wojny.

Wybór prezydenta

Czy Putin poważnie bierze pod uwagę możliwość użycia broni jądrowej? – (Po ukraińskiej kontrofensywie) prezydent miał do wyboru odwrót , użycie broni nuklearnej albo mobilizację. Na razie wybrał to ostatnie – tłumaczy jeden z urzędników kremlowskiej administracji.

Od początku inwazji w lutym w całym kraju podpalono ponad 50 komisji poborowych, komend policji i budynków administracyjnych. Mimo tak uzewnętrznianego niezadowolenia mobilizacja ogłoszona 21 września przebiega bez większych problemów. Jej największym wrogiem jest bałagan panujący w samej armii.

Kreml jednak nie zamyka granic kraju, by uniemożliwić ucieczkę przed poborem. Z tej okazji skorzystało już ponad ćwierć miliona potencjalnych żołnierzy.

Kolejny problem pojawił się na Bałtyku w postaci wycieku gazu o średnicy kilometra. Zachodni politycy – ale tylko nieoficjalnie – wskazują na Rosję jako sprawczynię dywersji na własnych rurociągach Nord Stream 1 i 2. Taki atak miałby być kolejną próbą ekonomicznego pokonania Europy. CNN twierdzi, że w okolicy rurociągów odnotowywano obecność rosyjskich okrętów, w tym podwodnych. „My, sojusznicy będziemy (…) bronić się przed wykorzystywaniem energii w hybrydowych atakach” – przestrzegło NATO.