Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 167

Region, w którym doszło do ataku, jest od 2014 roku okupowany przez Rosję.

Nowofedoriwka leży w zachodniej części Krymu.

Trzech naocznych świadków potwierdziło w rozmowie z Reutersem serię wybuchów. W ciągu minuty słyszano co najmniej 12 eksplozji o różnym natężeniu.

W mediach społecznościowych pojawia się coraz więcej filmów, na których widać skalę ataku.

Szef departamentu zdrowia Krymu początkowo przekazał, że w wyniku eksplozji zostało rannych 5 osób, w tym dziecko. Jedna ranna osoba zmarła jednak w wyniku odniesionych obrażeń.

Ministerstwo Obrony Rosji: Zdetonowaliśmy amunicję

Rosyjskie Ministerstwo Obrony twierdzi, że na lotnisku "zdetonowano kilka sztuk amunicji lotniczej" - donosi państwowa agencja informacyjna RIA Nowosti.

„Zgodnie z raportem z obiektu nie doszło do pożaru w obszarze składowania amunicji na lotnisku” – poinformowało Ministerstwo Obrony.

"W wyniku eksplozji nikt nie został ranny, a sprzęt lotniczy na lotnisku nie został uszkodzony" – dodał departament.

Atak  spowodował panikę wśród rosyjskich turystów wypoczywających na plażach okolicznych kurortów. Uciekający z nich samochodami ludzie utknęli w ogromnych korkach.

Władze zarządziły ewakuację ludności z okolicznych miejscowości.

Rosyjski gubernator Krymu Siergiej Aksionow przekazał w poście na swoim kanale Telegram, że udałje się w rejon ataku, by wyjaśnić jego okoliczności

Doradca Aksjonowa potwierdził, że wybuchy miały miejsce, ale odmówił komentarza na temat możliwej przyczyny, podały rosyjskie agencje informacyjne.

Rosja przez dziesięciolecia dzierżawiła od Kijowa port morski w Sewastopolu, siedzibę Floty Czarnomorskiej, ale w 2014 roku zaanektowała cały półwysep.