Reklama

Andrzej Łomanowski: Zajadły jak Łukaszenko

Zapowiadany jako przełomowy szczyt rosyjsko-białoruski zakończył się klapą. Prezydenci obu krajów mają wielkie ambicje, ale tylko jeden może wyjść z tych negocjacji zwycięsko.
Andrzej Łomanowski: Zajadły jak Łukaszenko

Foto: AFP

Reklama

Mimo wcześniejszych oczekiwań Władimir Putin i Aleksander Łukaszenko nie podpisali w Soczi żadnego z kilkunastu dokumentów integracyjnych. Obaj prezydenci nawet nie wyszli do dziennikarzy po – jak można sądzić – burzliwych rozmowach. Dzień po wyjeździe białoruskiego lidera z Soczi Rosjanin przysłał mu jednak oficjalny telegram pozdrawiający z okazji 20-lecia integracji – jakby chciał przypomnieć, że nic nie jest jeszcze zakończone.

Oficjalnie prezydenci pokłócili się o ceny rosyjskiej ropy i gazu. Ale tak naprawdę walka trwa o przyszły zakres samodzielności Białorusi, a właściwie jej wiecznego prezydenta (i jego ewentualnego następcy). Łukaszenko groźnie zapowiada, że nie pozwoli na ograniczenie suwerenności kraju – czyli własnej.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama