Reklama

Czy nas stać na niepodległość

Przez parę tygodni przetaczała się na naszych łamach dyskusja na temat polskiej polityki zagranicznej, a raczej naszej fundamentalnej racji stanu, wywołana artykułem Rafała Ziemkiewicza "Polityka realna - czyli jaka". Skończyła się, a więc i ja dorzucę swoje trzy grosze.

Aktualizacja: 01.11.2009 00:07 Publikacja: 01.11.2009 00:01

Bronisław Wildstein

Bronisław Wildstein

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

[wyimek][link=http://blog.rp.pl/wildstein/2009/11/01/czy-nas-stac-na-niepodleglosc/]skomentuj na blogu[/link][/wyimek]

Ostatnie lata pokazały, że Polski nie stać na samodzielność — napisał mój kolega z łamów. Powinniśmy się więc zastanowić czy mamy zrezygnować z niej na rzecz Niemiec czy Rosji. Oczywiście, zrezygnować nie do końca, próbując zachować jakąś autonomię, chociaż nie do końca wiadomo jaką i nie wiadomo dlaczego nasz nowo-stary pan miałby na nią pozwolić. Tyle prostackiego choć tuszę właściwego ujęcia myśli Ziemkiewicza.

Te prowokacyjne tezy wywołały, co zrozumiałe, sporo reakcji. Najbardziej ujęły mnie te, które postanowiły poszerzyć spektrum przedstawione przez Ziemkieiwcza i zaczęły poszukiwać innych naszych potencjalnych patronów choćby w odległej Azji. Wyobraziłem sobie, że można by ogłosić przetarg na naszą niepodległość. Skoro nas na nią nie stać, to powinniśmy chociaż jak najlepiej ją sprzedać.

Dyskusja z tzw. realistami jest niezwykle trudna, jeżeli nie niemożliwa. Releguje nas ze świata realnego. Realizm realistów politycznych jest bardzo podejrzanej próby. Zwykle zestawiają oni kilka faktów, aby wyciągnąć z nich "nieodparte" wnioski na temat naszej teraźniejszości i przyszłości. Po czym każą nam wybierać między "nieuniknioną" alternatywą, tzn. rozwiązaniem złym, a gorszym. Bo tylko takie ich zdaniem są realne. Wykorzystują w ten sposób naturalną i uzasadnioną (zwłaszcza w Polsce) obawę przed przyszłością. Tylko, że niepokój taki można przekuć albo na pogodzenie się z klęską i poszukiwanie optymalnych warunków kapitulacji, albo na działanie, która klęsce ma zapobiec. Tzw. realiści prezentują naiwną pychę poznawczą deklarując, że rozpoznali już podstawowe mechanizmy kształtujące nasz świat, a więc są w stanie przewidzieć jego przyszłość. Realnie nie jesteśmy w stanie do końca rozpoznać naszej rzeczywistości i już zupełnie naszej przyszłości. M.in. dlatego, że to my sami jesteśmy czynnikiem ją kształtującym. Nasze postawy i działania zmieniają naszą teraźniejszość i w dużej mierze decydują o naszej przyszłości.

Historia ostatniego wieku wielokrotnie już podważała ów realizm, co nie znaczy, że do końca naszych dni nie będą pojawiali się realiści ogłaszający, że rozpoznali już wyroki historii, zaprzyjaźnili się z duchem dziejów i dlatego pokażą nam co jest naprawdę możliwe.

Reklama
Reklama

Pisze Ziemkiewicz słusznie, że nie potrafiliśmy zbudować przez dwadzieścia lat porządnego państwa, że rządzą nami i tworzą naszą politykę ludzie o marnych kwalifikacjach i takiej moralności, tylko, że wnioskiem z tego powinno być działanie na rzecz wyboru właściwych ludzi i budowy solidnego państwa, a nie ogłoszenie upadłości. Nawet we współczesnej Europie mamy przykłady państw, które potrafiły swoje słabości przetwarzać w siłę.

To prawda, że z mamy kłopoty z naszą niepodległością. Jednym z nich jest postawa tych, którzy twierdzą, że nas na nią nie stać.

Komentarze
Artur Bartkiewicz: Jeffrey Epstein i RBN o Włodzimierzu Czarzastym, czyli gra w skojarzenia
Komentarze
Zuzanna Dąbrowska: Ustawka na RBN opłaci się i Karolowi Nawrockiemu, i Włodzimierzowi Czarzastemu
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Kongres Grzegorza Brauna, czyli głos Władimira Putina w twoim domu
Komentarze
Bogusław Chrabota: Problemy Polski 2050. O czym świadczy post Szymona Hołowni z kapeluszem?
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Gra o tron. Prezydent Karol Nawrocki chce udowodnić, że jest szefem wszystkich szefów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama