Reklama

Są zbrodnie, za które należy się kara śmierci

Oczy całego świata zwrócone są obecnie na Monachium, gdzie toczy się proces strażnika z Sobiboru Iwana Demjaniuka. Gdy czytam w prasie relacje z sali sądowej, przypominają mi się lata 80. i pierwszy proces tego człowieka, który toczył się w Izraelu. To właśnie ja byłem jednym z deputowanych Knesetu, którzy naciskali na Ministerstwo Sprawiedliwości, by zażądało od USA jego ekstradycji.

Publikacja: 04.12.2009 19:03

Udało się nam. Demjaniuk został przywieziony do Izraela, a ja chodziłem na jego rozprawy. Patrzyłem mu z bliska w twarz i jako ocalały z Holokaustu – nie ukrywam tego – czułem strach. Obok mnie siedział jego syn. Było ciasno i przez cały czas czułem dotyk jego ramienia. Mógł mieć 19 lat. Było mi żal tego chłopaka, który musi żyć w cieniu zbrodni ojca, ale na pewno nie było i nie jest mi żal Demjaniuka.

Został skazany na karę śmierci, ale w 1993 roku Sąd Najwyższy Izraela go uniewinnił. Okazało się, że nie był słynnym sadystą z Treblinki "Iwanem Groźnym". Stanowczo sprzeciwiłem się tej decyzji. Już wtedy pojawiły się dowody, że służył w Sobiborze. Moje interwencje wywołały skandal. Byłem wówczas przewodniczącym Knesetu i – według moich adwersarzy – nie powinienem był krytykować decyzji niezawisłego sądu.

Toczący się obecnie proces Demjaniuka pokazuje jednak, że miałem rację. Ten człowiek dzięki tamtemu wyrokowi zyskał bowiem 15 lat wygodnego życia w USA. Trzeba go było wówczas stracić.

Proszę mnie dobrze zrozumieć. Jestem przeciwnikiem kary śmierci, ale ten przypadek jest wyjątkowy. Demjaniuk wprowadził do komór gazowych tysiące ludzi, a potem mełł na pył ich kości: mężczyzn, kobiet i dzieci.

Ten człowiek jest teraz sądzony w Monachium, symbolicznym miejscu, w którym Hitler napisał swój program "Mein Kampf". Program, który został zrealizowany w straszliwy sposób, m.in. przez Demjaniuka. Oczywiście Niemcy nie skażą go na śmierć, ale mam nadzieję, że Demjaniuk dostanie dożywocie.

Reklama
Reklama

Ten człowiek nie powinien spokojnie umrzeć we własnym łóżku. Mam nadzieję, że to, czego nie zrobiła moja Jerozolima, zrobi nie moje Monachium.

Skomentuj na [link=http://blog.rp.pl/weiss/2009/12/04/sa-zbrodnie-za-ktore-nalezy-sie-kara-smierci/]blog.rp.pl/weiss[/link]

Komentarze
Michał Szułdrzyński: Czy Polska jest skazana na wybór między suwerennością a bezpieczeństwem?
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Komentarze
Zuzanna Dąbrowska: Bez przeszłości i bez idei, czyli rozłam w Polsce 2050
Komentarze
Joanna Ćwiek-Świdecka: Czy SOR to musi być horror?
Komentarze
Bogusław Chrabota: Polski SAFE bez Europy się nie uda
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama