Żart dotyczył oczywiście możliwości załatwienia śniegu, bo Rosół mówił prawdę o budowie wyciągu Sobiesiaka w Zieleńcu, na którego potrzeby bez odpowiednich pozwoleń i z naruszeniem prawa wycięto pół hektara lasu. Dowodzi tego najnowszy raport NIK.
Kontrolerzy potwierdzili wszystko, o czym pisała "Rzeczpospolita": że inwestycja Ryszarda Sobiesiaka mogła liczyć na niezwykłą przychylność urzędników i leśników. Przedsiębiorca rozpoczął wycinkę lasu, zanim wystąpił o zgodę na jej wykonanie, a lasy nie powiadomiły o tym organów ścigania. Jak zauważa NIK, dzięki zabiegom przedsiębiorca zaczął liczyć zyski z inwestycji pół roku wcześniej, niż gdyby normalnym trybem starał się o pozwolenia.