Reklama

Dunin i Karpowicz kręcą maglem

Oj, byłoby parę powodów do schadenfreude. Ignacego Karpowicza znam od lat, jesteśmy krajanami, on etatowo zgarnia Nagrodę Literacką Prezydenta Białegostoku, do której pewnego roku dołączono i mnie.

Publikacja: 03.10.2014 02:00

Szymon ?Hołownia

Szymon ?Hołownia

Foto: Fotorzepa, Sławomir Mielnik

Nazajutrz po celebracji umówiliśmy się na kawę. Niezobowiązująca, sympatyczna rozmowa o tym i o tamtym. Jakiś czas później odnalazłem detaliczny jej opis (łącznie z marką mojego samochodu i wszystkim, co kolega zapamiętał) w jednym z opowiadań Karpowicza. Relacji nie kontynuowałem. Pomyślałem sobie, że ciężko by mi było przyjaźnić się z twórcą totalnym, przekonanym, że świat i wszelkie na nim relacje stworzono po to, by stanowiły paszę dla jego artystycznego popędu.

Omijałem więc odtąd prozatorską twórczość współziomka, nad którą ?z zachwytem piał lewicowy salon. Jego wywiady, w których deklarował, że kręci go cywilizacja śmierci, napawały mnie smutkiem. Nie chciałem jednak polemizować, wietrząc w nich koniunkturalny („a, postawimy się tym zaściankowemu polskiemu katolstwu") happening, który tym jaśniej będzie płonął, im goręcej będzie krytykowany.

Z Kingą Dunin chyba nigdy nie wszedłem w bezpośrednie starcie, choć ona zawsze wyrażała się o mnie z pogardą.

Śledząc teraz mimowolnie (jako użytkownik Facebooka, na którym ?z obojgiem mam wspólnych znajomych) skandal, jaki sami wokół siebie rozpętali, te sugestie, że Karpowicz pisarską karierę zrobił ?w dużej mierze przez łóżko (pani Dunin oraz sekretarza nagrody literackiej i redaktora książek), te narastające każdego dnia zarzuty ?o oszustwa finansowe (Karpowicza), o przemoc seksualną (ze strony Dunin), ten strumień nieczystości, który pod coraz większym ciśnieniem na siebie wylewają, ?nie odczuwam cienia złośliwej satysfakcji, mam w sobie coraz więcej szczerego współczucia.

Nie wiem, czy oni naprawdę nie rozumieją, że nie tylko litery na papierze, ale również te w internecie potrafią zabijać? Rozpacz człowieka ogarnia, gdy patrzy, jak ci, którzy lokowali się zawsze ponad celebryckim motłochem maglującym na wirtualnym forum publicum swoją pościel, teraz sami ochoczo kręcą tym maglem, jakby na siłę chcieli wykazać, że intelektualna magnateria wiedzie życie równie przyziemne i boleśnie nieskomplikowane jak pogardzane przez nią chłopstwo. Czy naprawdę nie wiedzą (ja obserwowałem to na przykładzie wielu moich znajomych), jak pudelkizacja życia jest w stanie zniszczyć to, co w ludziach najlepsze?

Reklama
Reklama

Drodzy Państwo, pani Kingo i kolego Ignacy, życie to jednak, kurczę, naprawdę nie literatura, książka, którą da się zamknąć i wrócić do codziennych zajęć. Rozumiem, że w tych kręgach nie ogląda się komedii romantycznych, ale scenarzysta „Notting Hill" miał rację. Epoka, w której można było powiedzieć, że dzisiejsze gazety wyścielą jutrzejsze kubły, bezpowrotnie minęła. Odtąd wszystko, co napiszecie, będzie opatrzone etykietą „bohaterowie skandalu obyczajowego z 2014 r.". ?A ja chcę (oj, jak bardzo chcę) się ?z wami nie zgadzać, ale – na Boga – nie chcę was już więcej podglądać!

Autor jest twórcą portalu Stacja7.pl

Komentarze
Michał Szułdrzyński: Dyplomatyczne zwarcie ambasadora USA i marszałka Sejmu. Komu szkodzi spór o Trumpa
Komentarze
Mirosław Żukowski: Trudna radość z olimpijskiej zimy
Komentarze
Bogusław Chrabota: Niefortunny komunikat ambasadora Rose'a
Komentarze
Rusłan Szoszyn: Koniec New START to zła wiadomość dla Rosji i szansa dla Donalda Trumpa
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Rozmienianie RBN na drobne. Duży błąd Karola Nawrockiego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama