Reklama

Michał Szułdrzyński: Wyryki, drony i rakieta. Jak Rosja rozgrywa chaos informacyjny w Polsce

Rząd broni żołnierzy, opozycja i BBN atakują, a Rosja wykorzystuje chaos informacyjny. Spór o incydent w Wyrykach przesłania faktyczne zagrożenie: rosnący wpływ rosyjskiej dezinformacji w polskiej przestrzeni publicznej.

Publikacja: 17.09.2025 16:28

Zniszczony dach budynku mieszkalnego w miejscowości Wyryki

Zniszczony dach budynku mieszkalnego w miejscowości Wyryki

Foto: PAP/Wojtek Jargiło

Najważniejszym problemem dyskusji, jaka wybuchła po ujawnieniu przez „Rzeczpospolitą”, że w zeszłą środę w Wyrykach na dom mieszkalny spadł nie rosyjski dron, ale polska rakieta, którą wystrzelono, by go strącić, jest to, że w ogóle nie dotyczy ona istoty rzeczy. Premier Donald Tusk i Ministerstwo Obrony Narodowej bronią się przed zarzutami, których nikt nie stawia, z kolei duża część prawicy krytykuje obóz rządzący za coś, co wcale nie miało miejsca. Tymczasem sedno sprawy zostaje gdzieś z boku.

Reklama
Reklama

Dlaczego Donald Tusk po publikacji „Rzeczpospolitej” napisał: „Łapy precz od polskich żołnierzy”?

Donald Tusk odniósł się do naszych doniesień we wtorek kilka godzin po publikacji. „Cała odpowiedzialność za uszkodzenia domu w Wyrykach spada na autorów dronowej prowokacji, czyli Rosję” – napisał szef rządu. „Łapy precz od polskich żołnierzy” – zakończył emocjonalnie.

„Nie ulega wątpliwości, że to Rosja jest odpowiedzialna za prowokację i jej następstwa” – napisało w oficjalnym komunikacie Ministerstwo Obrony Narodowej. „Informujemy, że niezależnie od ostatecznych ustaleń organów państwa zniszczony dom w m. Wyryki zostanie odbudowany na koszt Państwa. Niepotrzebne są zatem zbiórki na ten cel” – dodał resort.

Reklama
Reklama

Kłopot w tym, że nikt poważny za tę sytuację nie obwinia wojskowych. Jest rzeczą absolutnie oczywistą, że odpowiedzialność za wszystkie konsekwencje wtargnięcia rosyjskich dronów nad Polskę ponosi ten, kto je wysłał, czyli Rosjanie. Jest też rzeczą oczywistą, że dowódcy i piloci, którzy podejmowali decyzje nad ranem 10 września, działali w stanie wyższej konieczności, broniąc bezpieczeństwa polskiego nieba. I nikt racjonalnie myślący nie może mieć pretensji do naszych dzielnych mundurowych za decyzje, które podejmowali, ani za działania, które były realizacją tych decyzji. Przypadki spadania fragmentów pocisków, resztek strąconych dronów, to niestety częsta sytuacja tam, gdzie dochodzi do działań zbrojnych. Zdarzają się sytuacje, że wystrzelony pocisk nie trafi w cel i spadnie na zabudowania. 

Wiedzą o tym dobrze Izraelczycy, którzy chowają się do schronów podczas każdego ostrzału, choć dysponują najlepszym systemem przeciwlotniczym na świecie. Ale chowają się nie w obawie przed obcymi rakietami, ale przed spadającymi na ziemię szczątkami rakiet wroga i własnych rakiet przechwytujących. Wie o tym każdy, kto ma elementarną wiedzę o tym, jak wygląda współczesny świat.

Jak PiS i BBN użyły polskiej rakiety do ataku na rząd Donalda Tuska?

Obóz prawicowy użył opisanej przez nas historii do ataku na rząd. Osie były dwie. Biuro Bezpieczeństwa Narodowego zaczęło domagać się wyjaśnień, sugerując, że prezydent Karol Nawrocki był wprowadzany w błąd.

Z kolei posłowie opozycji zaczęli atakować wiceszefa MSZ Marcina Bosackiego, twierdząc, że skompromitował Polskę, pokazując zdjęcie domu w Wyrykach podczas piątkowej sesji Rady Bezpieczeństwa ONZ. – To jakaś g…burza. Bosacki mówił to, co wówczas wiedzieliśmy – tłumaczy „Rzeczpospolitej” jeden z ważnych polskich dyplomatów. – O tym, co mogło naprawdę spaść na ten dom, dowiedzieliśmy się we wtorek – zapewnia.

Reklama
Reklama

Z kolei TVN24 ujawnił, że BBN tajną notatkę o tym, co mogło spaść na dom w Wyrykach, miał dostać w zeszły piątek. Czy więc ośrodek prezydencki niepotrzebnie gra sprawą, by uderzyć w rząd?

W sferze informacyjnej Rosja wygrywa to, co przegrywa na froncie Donbasu

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Prawdą jest bowiem, że atak dronów na Polskę był zorkiestrowany z wielką ofensywą propagandową Rosji. To dlatego co trzeci komentarz w sieci głosi prorosyjskie tezy o tym, że to nie wina Rosji, ale jakaś forma ukraińskiej czy ukraińsko-polskiej prowokacji. I to sedno obecnego zagrożenia.

Czytaj więcej

Rosyjskie drony i dezinformacja. „Narracja przyszła z rosyjskich kont w serwisie Telegram”

Na szczęście w wyniku rosyjskiego ataku dronowego ani odpowiedzi wojskowej nikt nie zginął. Dom da się odbudować, procedury wojskowe udoskonalić, lepsze systemy dronowe kupić i zainstalować. Ale rozmiar rosyjskiego wpływu na naszą debatę publiczną w sieci powinien wszystkich zaalarmować. – Nie możemy pozwolić, by ruscy wygrali w sieci to, co przegrywają na frontach Donbasu czy w opinii międzynarodowej – mówi ważny członek rządu Donalda Tuska, nawiązując do tego, że cały Zachód poparł Polskę w ONZ. – Nie możemy pozwolić, by ruska dezinformacja wygrała – dodaje.

Ma rację. Ale to błędy komunikacyjne, które doprowadziły do tego, że o tym, co spadło na Wyrykach opinia publiczna dowiedziała się z mediów, a nie z komunikatu odpowiednich służb, przyczyniły się do tej dezinformacji. To więc rząd powinien przede wszystkim wyciągnąć wnioski z tej sytuacji.

Komentarze
Bogusław Chrabota: Polska 2050 nad przepaścią
Komentarze
Marek Kozubal: Exenologia stosowana blisko pierwszej linii frontu
Komentarze
Bogusław Chrabota: Mateusz Morawiecki czy Karol Nawrocki? Kto ma większe szanse na schedę po Jarosławie Kaczyńskim?
Komentarze
Marek Kozubal: Dlaczego prezydent Karol Nawrocki właśnie dziś powinien ruszyć do Kijowa?
Komentarze
Zuzanna Dąbrowska: Spieszcie się kochać Trumpa
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama