To było zjawisko ponadpartyjne. Polscy politycy masowo jeździli na kijowskie Majdany, i ten w czasie pomarańczowej rewolucji przed przeszło dwoma dekadami, i na późniejsze. Zawsze pod hasłem: miejsce Ukrainy jest na Zachodzie, w Unii Europejskiej i w NATO. Ciągnęliśmy Ukraińców do sojuszu, zanim większość z nich uznała, że to najlepsze rozwiązanie dla ich bezpieczeństwa.
To Polska, prawie 20 lat temu, przeforsowała na unijnych partnerach powołanie Partnerstwa Wschodniego, które miało być etapem w drodze na Zachód, do prawdziwej Europy.