To było zjawisko ponadpartyjne. Polscy politycy masowo jeździli na kijowskie Majdany, i ten w czasie pomarańczowej rewolucji przed przeszło dwoma dekadami, i na późniejsze. Zawsze pod hasłem: miejsce Ukrainy jest na Zachodzie, w Unii Europejskiej i w NATO. Ciągnęliśmy Ukraińców do sojuszu, zanim większość z nich uznała, że to najlepsze rozwiązanie dla ich bezpieczeństwa.
To Polska, prawie 20 lat temu, przeforsowała na unijnych partnerach powołanie Partnerstwa Wschodniego, które miało być etapem w drodze na Zachód, do prawdziwej Europy.
Jeszcze niedawno trzy czwarte Polaków chciało Ukrainy w NATO
Byliśmy przekonani, że Polska to rozumie, jak ważna jest pomoc Ukrainie w ostatecznym wyrwaniu się spod rosyjskich wpływów, a stary mniej lub bardziej rusofilny Zachód wkłada kije w szprychy.
Wielka inwazja Rosji na Ukrainę jeszcze umocniła nas w przeświadczeniu, że jesteśmy jedynym, a bez wątpienia – jedynym wśród większych państw europejskich, prawdziwym adwokatem Ukrainy. To my rozumieliśmy, jak ważna dla przyszłości regionu i całej Europy jest suwerenność Ukrainy, a do jej zachowania potrzebne jest umocowanie w najważniejszych zachodnich organizacjach.
To było ledwie trzy i pół roku temu. Dzisiejszy sondaż dla „Rzeczpospolitej” pokazuje, że żyjemy w innej rzeczywistości. 52,5 proc. Polaków uważa, że Polska nie powinna wspierać przyjęcia Ukrainy do NATO. Przeciwnego zdania jest ledwie jedna trzecia.
W marcu 2022 r., zaraz po wywołaniu przez Kreml wielkiej wojny, trzy czwarte Polaków – co wynikało z badań dla „Rzeczpospolitej” – chciało Ukrainy w NATO, a zaledwie 15 proc. było przeciw, w tym garstka, 3,5 proc., zdecydowanie nie chciało sąsiedniego kraju w sojuszu.
Polska prokukraińskość wdrapała się wtedy na szczyt, proukraińscy byli wszyscy ważni politycy, a społeczeństwo z oddaniem wsparło ukraińskich uchodźców. Pojawiły się nawet wizje polsko-ukraińskiej federacji. Mam wrażenie, że głównie w tych środowiskach, które teraz prześcigają się w antyukraińskiej retoryce – tej skierowanej przeciwko prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu i przeciwko Ukraińcom mieszkającym w Polsce.
Czytaj więcej
Szef niemieckiego wywiadu ujawnia agresywne plany Rosji wobec NATO. Co o tym sądzą eksperci w Warszawie i Wilnie? – Nie liczmy na to, że przylecą a...
Sprzeciw wobec członkostwa Ukrainy w NATO nie jest jeszcze powszechny
Nie cieszę się z tego, ale przewidziałem zmianę nastawienia do Ukrainy. Dała się dostrzec kilkanaście miesięcy po rozpoczęciu przez Moskwę wojny na pełną skalę. W maju 2023 roku napisałem komentarz „Paliwo na straszny scenariusz”. A w nim: „Pozytywne emocje wywołane pozytywnymi czynami Polski i Polaków w najtrudniejszej dla Ukrainy chwili po rosyjskiej inwazji mogą się obrócić w emocje negatywne, a ich konsekwencje odczuwalibyśmy bardzo długo. Może nawet zmieniłoby się nastawienie sporej części polskiego społeczeństwa do pomocy sąsiadom. Rozczarowanie tym, co interpretuje się jako niewdzięczność na poziomie narodów i państw, ma wielki ładunek emocjonalny”.
Jako niewdzięczność wielu Polaków zaczęło interpretować m.in. podejście Ukraińców do wspólnej historii, którego symbolem jest, delikatnie ujmując, ignorowanie wagi dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów ludobójstwa na Wołyniu. Inne przykłady każdy może znaleźć bez trudu. Politycy zaczęli się tym razem ścigać na antyukraińskie wypowiedzi, tak jak niegdyś ścigali się w wygłaszaniu proukraińskich na Majdanie. Choć trzeba przyznać, że sprzeciw wobec członkostwa Ukrainy w NATO nie jest jeszcze powszechny. Ale kojarzy się z obozem prezydenta Karola Nawrockiego, który uczynił z tego jedno z haseł swojej kampanii wyborczej.
Czytaj więcej
Ukraina ma trafić do Unii Europejskiej, wyznając europejskie wartości. Kluczenie w sprawie ludobójstwa na Wołyniu się wśród nich nie mieści.
Jest jeszcze szansa. Długoletnia polityka Polski z czegoś wynikała. To nie zniknęło. Ma twarz Władimira Putina
Straszny scenariusz się realizuje. Jest jeszcze szansa, by się nie zrealizował w pełni. Może to naiwne, ale uważam, że w sprawach fundamentalnych politycy mogą się przestać kierować sondażami. W kwestii członkostwa Ukrainy w NATO nie muszą składać ostatecznych deklaracji, niedobry to na nie czas – waży się przyszłość naszego regionu.
Zwłaszcza zaś takich deklaracji, które wywracają do góry nogami długoletnią politykę zagraniczną Polski. Z czegoś ona wynikała. To nie zniknęło. Ma twarz Władimira Putina.