Pozytywne emocje wywołane pozytywnymi czynami Polski i Polaków w najtrudniejszej dla Ukrainy chwili po rosyjskiej inwazji mogą się obrócić w emocje negatywne, a ich konsekwencje odczuwalibyśmy bardzo długo. Może nawet zmieniłoby się nastawienie sporej części polskiego społeczeństwa do pomocy sąsiadom, nie tylko Ukraińcom. Rozczarowanie tym, co interpretuje się jako niewdzięczność na poziomie narodów i państw, ma wielki ładunek emocjonalny.
Taka refleksja zrodziła się w związku z niebezpośrednim pojedynkiem na słowa między rzecznikiem polskiego MSZ a ambasadorem Ukrainy. Pierwszy, Łukasz Jasina, w wywiadzie dla Onetu sugerował, że ukraiński prezydent powinien przeprosić i „wziąć jako Ukraina jednak większą odpowiedzialność” za Wołyń. Drugi, Wasyl Zwarycz, postanowił to skomentować na Twitterze, podkreślając, że próby wymuszania na Ukrainie deklaracji w sprawach przeszłości „są niedopuszczalne i godne ubolewania”. Później skasował tweeta, co należy docenić.
Czytaj więcej
Prezydent Ukrainy w sprawie rzezi wołyńskiej powinien powiedzieć „przepraszam i proszę, prosimy o wybaczenie” - ocenił rzecznik MSZ Łukasz Jasina....
Problem jednak żyje. I temperatura debaty wzrośnie – tak się pechowo złożyło, że 80. rocznica wołyńskiego ludobójstwa przypada w lipcu, w czasie, gdy Ukraińcy będą zapewne przeprowadzali kontrofensywę.
Polskie władze nie powinny wymuszać przeprosin, teraz najważniejsze jest zwycięstwo Ukrainy na froncie i przyszłe bezpieczeństwo naszej części Europy. Z drugiej strony jednak czas, gdy Rosjanie dopuszczają się zbrodni wojennych na ukraińskich cywilach, jest okazją do refleksji dla elit ukraińskich na temat zbrodni na Wołyniu. To elity powinny sobie postawić pytanie: skoro ludobójstwem nazywa się wymordowanie kilkuset mieszkańców podkijowskiej Buczy w 2022 r., to jak określić zbrodnię wołyńską?
Skasowany tweet ambasadora pokazuje, że tej refleksji brakuje, choć o „ludobójczej agresji rosyjskiej” była w nim mowa. Na dodatek – i z tym wiążę największe obawy – wpis ukazał się w momencie wielkiego triumfu Ukrainy, gdy usłyszała, że dostanie potrzebne samoloty F-16, ma pełne poparcie głównych państw Zachodu. To niestety można interpretować jak sygnał do Polski: nie jesteście już nam niezbędni, teraz ważniejsi nas wspierają.
Czytaj więcej
Ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Zwarycz skasował z mediów społecznościowych wpis, w którym po wypowiedzi rzecznika MSZ Łukasza Jasiny, że Wołodymy...
A wielu Polaków wciąż jest na etapie rozpamiętywania, że to Polska przestrzegała przed rosyjskim imperializmem, gdy więksi ignorowali zagrożenie, i że to ona z niezwykłym oddaniem pomagała na początku rosyjskiej inwazji, gdy nie było to zachodnią normą. To może skłaniać do rozważań o ukraińskiej niewdzięczności, wzmocnionych jeszcze obawami, że po zwycięstwie, na które czekamy, Kijów będzie stawiał na czołowe państwa Zachodu i ich koncerny. Polska zostałaby z przekonaniem, że w najtrudniejszym momencie zdała egzamin, ale to nie ma znaczenia.
Wszystko to paliwo na straszny scenariusz. Na pewno znajdą się chętni, by je wykorzystać.