Jerzy Haszczyński: Putin do Hagi, a co z Wołyniem?

Ukraina ma trafić do Unii Europejskiej, wyznając europejskie wartości. Kluczenie w sprawie ludobójstwa na Wołyniu się wśród nich nie mieści.

Publikacja: 06.04.2023 21:00

Podczas wystąpień Wołodymyra Zełenskiego (na zdjęciu) w Warszawie najtrudniejszy temat historyczny p

Podczas wystąpień Wołodymyra Zełenskiego (na zdjęciu) w Warszawie najtrudniejszy temat historyczny pojawił się w zakamuflowanej formie, nazwa „Wołyń” nie padła.

Foto: WOJTEK RADWANSKI / AFP

Podczas wystąpień Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie najtrudniejszy temat historyczny pojawił się w zakamuflowanej formie, nazwa „Wołyń” nie padła. Można powiedzieć, że gdy trwa wielka wojna na wschodzie, sprawy sporne między Polską a Ukrainą powinny przejść do poczekalni.

Ale z drugiej strony to może właśnie czas wielkiej wojny z bestialstwem rosyjskich zbrodni na ukraińskich cywilach jest odpowiednim momentem do refleksji ukraińskich elit nad zbrodniami dokonywanymi przez ukraińskich nacjonalistów w czasie drugiej wojny światowej. To trudne i wymaga odwagi od przywódców, Wołodymyr Zełenski – bardzo odważny w innych kwestiach – jeszcze nie jest na tym etapie.

Czytaj więcej

Jan Maciejewski: Trzeba głośno mówić

Nie są na to najwyraźniej gotowe elity intelektualne Ukrainy, dla sporej części z nich odpowiedzialni za Wołyń są bohaterami, patriotami stawiającymi opór także Moskwie, do których właśnie w momencie walki o wszystko z Rosjanami należy się odwołać.

Polska nie powinna jednak Zełenskiego do niczego w tej kwestii zmuszać, bo teraz najważniejsze jest zwycięstwo na froncie i przyszłe bezpieczeństwo naszej części Europy. To elity w Kijowie same powinny sobie uświadomić, że ten etap nie może trwać w nieskończoność. Ukraina ma trafić do Unii Europejskiej, wyznając europejskie wartości. Kluczenie w sprawie ludobójstwa na Wołyniu się wśród nich nie mieści. Trudno pogodzić odsyłanie Putina do Hagi z jednoczesnym wychwalaniem Bandery. Trudno domagać się nazywania zbombardowania przez Rosjan budynku pełnego ukraińskich cywilów ludobójstwem, jednocześnie zaprzeczając, że rzeź dziesiątek tysięcy polskich cywilów żadnym ludobójstwem nie była. Nie tylko w Ukrainie wymordowanie przez Rosjan w zeszłym roku w podkijowskiej Buczy kilkuset ludzi jest tym słowem określane. To jakie pasuje do Wołynia?

20 lat temu wydawało się, że w sprawie Wołynia jesteśmy na dobrej drodze. W wołyńskiej Pawliwce, dawnym Porycku, prezydent Aleksander Kwaśniewski, obok którego stał ukraiński prezydent Leonid Kuczma, mówił: „żaden cel ani żadna wartość, nawet tak szczytna jak wolność i suwerenność narodu, nie może usprawiedliwiać ludobójstwa, rzezi cywilów, przemocy i gwałtów, zadawania bliźnim okrutnych cierpień”. I dodawał, że za tę zbrodnię na Polakach nie można obwiniać całego narodu ukraińskiego.

Czytaj więcej

Miller: To była okazja, by Zełenski przeprosił za rzeź wołyńską. Rozczarowujące

„Chcemy budować nasze pojednanie na prawdzie: dobro nazywać dobrem, a zło złem” – te słowa Kwaśniewskiego z 2003 roku najlepiej teraz przypomnieć ukraińskim elitom. I czekać.

Komentarze
Jędrzej Bielecki: Migracja w UE, czyli pyrrusowe zwycięstwo Kaczyńskiego nad Tuskiem
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Jak zostać memem? Podbój internetu w stylu Jacka Protasiewicza zawsze kończy się tak samo
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Po ataku Iranu na Izrael. Zachód musi być i policjantem, i strażakiem
Komentarze
Joanna Ćwiek-Świdecka: Prawo do aborcji nie równa się obowiązkowi jej przeprowadzenia
Komentarze
Marzena Tabor-Olszewska: Co nas – kobiety – irytuje w temacie aborcji