Pierwsze miejsce Rafała Trzaskowskiego – o ile w ogóle utrzyma się w tzw. late pollach po godz. 1 w nocy – to zwycięstwo podobne do tego, jakie PiS odniósł (złośliwi mówią: „poniósł”) 15 października 2023 roku. Bo tak jak PiS nie miał potem z kim skonstruować rządu, tak Trzaskowski nie ma z kim iść do batalii w II turze. Realnie wygrywa więc Karol Nawrocki et prawicowe consortes.
Pierwszą turę wyborów prezydenckich wygrywa nie Rafał Trzaskowski, ale koalicja Karol Nawrocki, Sławomir Mentzen, Grzegorz Braun
Gdyby zsumować głosy oddane na kandydatów, których umownie można nazwać liberalnymi, to ledwo przekraczają 40 proc. I ci wyborcy – jeśli Rafałowi Trzaskowskiemu uda się ich w II turze zmobilizować – zagłosują raczej na niego. Mowa o wyborcach Magdaleny Biejat i Szymona Hołowni (choć akurat tu nie jestem wcale przekonany, że łatwo będzie ich zmobilizować). Ale pewnie też tych, którzy poparli Joannę Senyszyn i część wyborców Adriana Zandberga (których to jeszcze trudniej będzie zmobilizować).
Czytaj więcej
Do rozstrzygnięcia wyborów prezydenckich potrzebna będzie druga tura - wynika z sondażu exit poll...
Za to całej reszcie wyborców bliżej będzie raczej do Karola Nawrockiego. A same głosy oddane w I turze na Sławomira Mentzena to więcej niż cała „liberalna” nadwyżka, na jaką może liczyć Trzaskowski. Oczywiście nie wszyscy wyborcy Mentzena pójdą w ogóle głosować w II turze – i nie wszyscy z tych, którzy pójdą, zagłosują na Nawrockiego. Ale już głosy Grzegorza Brauna to raczej w 100 proc. zaplecze Karola Nawrockiego. A Braun okazał się największą niespodzianką I tury (według exit poll, choć tu akurat można spokojnie zakładać, że jest bardziej niedoszacowany niż przeszacowany).
Rafał Trzaskowski nagle przestał być faworytem wyborów prezydenckich
Wszyscy przyjęliśmy już za pewnik, że polska scena polityczna przesunęła się w ostatnich latach na prawo, ale chyba nikt się nie spodziewał, że aż tak mocno. Wygląda na to, że w wyborach prezydenckich 2025 prawica wręcz zdeklasowała resztę.