Posiedzenie Rady Ministrów. Donald Tusk porusza problem alkotubek. Zapowiada, że wobec tych osób, które „nie wykazały się odpowiednią czujnością”, zostaną wyciągnięte konsekwencje personalne. Sprawa jest poważna i wymaga natychmiastowych działań. – Czesław, jeśli mogę cię prosić, pojedź do resortu i zajmij się tym – premier zwraca się do ministra rolnictwa i rozwoju wsi. Czesław Siekierski wstaje od stołu. Kurtyna.
Czytaj więcej
Jeśli dziś minister rolnictwa Czesław Siekierski wychodzi z posiedzenia rządu, by załatwić sprawę tzw. alkotubek, to być może jutro minister infras...
Premier jest w mieście. Jak Donald Tusk stawia na baczność urzędników
Jeszcze kilka godzin wcześniej Donald Tusk cieszył się słonecznym porankiem i karmił wiewiórkę, czym pochwalił się na Instagramie, a tu znów ktoś nabałaganił i trzeba sprzątać. – Postawiłem na baczność wszystkich urzędników – premier zapowiedział, że do północy przygotowane zostanie rozporządzenie, na mocy którego alkoholowe saszetki znikną ze sklepów, podczas gdy w Ministerstwie Zdrowia rozpoczną się prace nad właściwą ustawą, aby problem już nigdy nie wrócił. Kilka godzin później producent sam wycofał się ze sprzedaży musów.
Czytaj więcej
Nawet niechętni Platformie Obywatelskiej widzą premiera, który jest na innym poziomie komunikacji, polityki i sprawczości niż jakikolwiek inny poli...
Donald Tusk nie tylko wziął na siebie rolę rzecznika własnego rządu, kontrolując komunikację, co wyraźnie było widać podczas powodzi. Do miasta wrócił szeryf. I znów jest dobry car oraz źli bojarzy. To musi się podobać, skoro notowania premiera, co pokazują badania, idą w górę, a rząd jest dobrze oceniany za reakcję na powódź.
Alkotubki to powtórka z 2010 roku, gdy Donald Tusk bohatersko walczył z dopalaczami
Z drugiej strony istnieje ryzyko, że Donald Tusk padnie ofiarą własnego sukcesu: medialne rozwiązywanie następujących po sobie kryzysów może sprawić, że w końcu będzie ich tak wiele, że premier przestanie nadążać i część z nich zacznie ignorować, a to może być politycznie kosztowne. Dla przykładu, środowisko naukowe, które od kilku dni prosi Donalda Tuska o interwencję w sprawie kluczowego dla badań nad sztuczną inteligencją ośrodka IDEAS NCBR, może czuć się ignorowane, a problem złych decyzji ministrów Dariusza Wieczorka i Macieja Gduli narasta.
Zdarzają się inne potknięcia: po tym, jak na jednym z posiedzeń sztabu kryzysowego we Wrocławiu, zapowiadając walkę z bobrami, premier za mocno wszedł w rolę, kilka dni później musiał się wycofać, bo okazało się, że zawiódł go słuch społeczny.
Czytaj więcej
Plastikowe tubki do złudzenia przypominają opakowania na musy owocowe dla dzieci, ale w środku jest owocowy likier. Podobieństwo nieprzypadkowe, bo...
Premier w charakterystyczny sposób priorytetyzuje problemy, które osobiście w świetle kamer rozwiązuje. Skojarzenia z 2010 rokiem i walką z dopalaczami są jak najbardziej na miejscu. Problem alkotubek, przypominających do złudzenia te z owocowym musem dla dzieci, bez wątpienia jest bardzo poważny, ale Michał Wróblewski z Wirtualnej Polski odnotował, że interpelację w tej sprawie już kilka tygodni temu złożył Jan Warzecha z PiS, a nowy produkt opisała „Gazeta Wyborcza”.
Być może osobista marka premiera jest skutecznie budowana, ale co z państwem? „Donald Tusk się wściekł” nie sprawdzi się jako filozofia rządzenia w obliczu systemowych problemów. Powstają więc pytania: na ile kryzysy da się wyprzedzić? Kiedy to reakcja, a kiedy to już panika? Rząd działa akcyjnie, ale czy w sposób przemyślany? Ktoś jeszcze nad tym wszystkim panuje? Jaki obraz urzędnika i państwa wyłania się ze słów Donalda Tuska? W jaki sposób dobrane są kadry? Kto właściwie sobie nie radzi: urzędnicy czy ich zwierzchnicy, a może sam szef rządu? Jaki wpływ na atmosferę w koalicji rządzącej i zaufanie pomiędzy poszczególnymi członkami rządu ma przyjęty przez premiera styl zarządzania?
Polityka to spektakl
Poszukiwanie rozwiązania realnego problemu łatwo można obrócić w groteskę. A i powagi samemu państwu to nie przydaje. Albo Donald Tusk, który znowu się wściekł, jest najbardziej wkurzoną osobą w kraju, albo powtarzające tę frazę media uprawiają pastisz. Wszak polityka jest dziś spektaklem transmitowanym okrągłą dobę w portalach społecznościowych. Ale nawet najlepszy gag powtarzany setki razy przestaje w końcu śmieszyć.