Wojny światowe, wielkie wojny kojarzą się nam z Zachodem, tam wybuchają i nas przede wszystkim dotyczą. Mogą jednak wybuchnąć gdzie indziej i również nas dotyczyć. Mimo odległości, która nas od nich dzieli, mieć wpływ na nasze bezpieczeństwo, na nasze życie.
Sojusze na Bliskim Wschodzie
Wojna na Bliskim Wschodzie, na razie ograniczona do Strefy Gazy i kilku innych punktów z nią powiązanych, może się nagle rozszerzyć w trudnym do przewidzenia wymiarze. To skutek dwóch precyzyjnych uderzeń, które dzieliło ledwie kilka godzin – jedno na Bejrut, drugie na Teheran.
Do pierwszego Izrael się z dumą przyznaje – ataku, którego celem był Fuad Szukr, jeden z kilku najważniejszych przywódców Hezbollahu, odpowiedzialny za program rakietowy tej libańskiej organizacji. Wszystko wskazuje na to, że Szukr w jego wyniku zginął.
Czytaj więcej
Nie wiadomo do końca, w jaki sposób Izrael odpowie na sobotni atak Hezbollahu na Madżdal Szams i śmierć na boisku piłkarskim 12 dzieci i nastolatkó...
Na pewno zginął, w Teheranie, polityczny przywódca palestyńskiego Hamasu Ismail Hanija. Do ataku na dom, w którym się zatrzymał, Izrael się nie przyznał, ale wątpiących w to, że stoi za atakiem, raczej brak.
Oba ataki, na lidera Hamasu i lidera Hezbollahu, dotyczą Iranu w wyjątkowy sposób
Już jeden atak zapowiadałby eskalację, a co dopiero mówić o dwóch. Oba dotyczą Iranu w wyjątkowo symboliczny sposób. Nie tylko dlatego, że obie organizacje, których liderzy byli niemal w tym samym czasie celami tych precyzyjnych uderzeń, wykonują z poparciem Islamskiej Republiki najgorsze zadania na Bliskim Wschodzie – w tym atakują Izraelczyków.
Czytaj więcej
Wizja, jaką izraelski premier Beniamin Netanjahu przedstawił w Kongresie USA, jest prosta: zjednoczmy się przeciwko Iranowi pod moim przewodem. I A...
Przede wszystkim dlatego, że się okazało, że VIP-a terrorystę tak łatwo można zabić w Teheranie. Ismail Hanija korzystał do tej pory z uroków życia z dala od Strefy Gazy, głównie w Katarze i trochę w Turcji, państwach związanych z Zachodem, w szczególności Stanami Zjednoczonymi. Mógł się czuć bezpieczny i bezkarny.
Upokorzenie dla Iranu jest tym większe, że Hanija przyjechał na zaprzysiężenie nowego irańskiego prezydenta Masuda Pezeszkiana. Z tej okazji pojawili się w Teheranie także liderzy innych dołączających się do walki z Izraelem organizacji, które Iran wspiera: jemeńskich Hutich, palestyńskiego Islamskiego Dżihadu oraz Hezbollahu. Pewnie wznoszą dziękczynne modły, że to nie oni znaleźli się na celowniku.
Zemsta musi nastąpić. Ze strony Hamasu, Hezbollahu i Iranu
Zemsta musi nastąpić. Ze strony Hamasu, Hezbollahu i – to najistotniejsze – Teheranu. W kręgu działań odwetowych poruszamy się od miesięcy, właściwie od wybuchu wojny w Strefie Gazy, wywołanej wielkim atakiem terrorystycznym Hamasu na Izrael 7 października. Iran raz, w kwietniu, zdecydował się na atak dronami na terytorium Izraela, odpowiadając na izraelski nalot na swoją placówkę w Damaszku. Izrael zapolował w ostatni wtorek na lidera Hezbollahu w odwecie za rakietowy atak tej organizacji, w wyniku którego zginęło kilkunastu izraelskich druzów z anektowanych Wzgórz Golan.
Czytaj więcej
Teheran, organizując masowy atak dronami i rakietami, doprowadził do realizacji marzenia Beniamina Netanjahu: Izrael ma pełne poparcie Zachodu. Tra...
Za Bejrut i Teheran zemsta będzie zapewne nieporównywalna z dotychczasowymi. Wielkiej wojny regionalnej prawie nikt dotychczas nie chciał. Nie chciał Iran, nie chciały Stany Zjednoczone. Co do Izraela, a przynajmniej jego premiera Beniamina Netanjahu, już tego nie można było być pewnym. W zeszłym tygodniu w Kongresie USA Netanjahu nawoływał do budowy antyteherańskiego sojuszu, który wygra starcie z irańską „terrorystyczną osią terroru”, z tymi barbarzyńcami gloryfikującymi śmierć.
Wielkiej wojny regionalnej nadal nie chce Ameryka, ale zapowiada, że gdyby się zaczęła, stanie po stronie Izraela
Taka wojna ucieszyłaby Rosję. Nadal jej nie chce Ameryka, ale zapowiada, że gdyby się zaczęła, stanie po stronie Izraela. Co może się nam, żyjącym w pobliżu wojny wywołanej przez Rosję, wydawać dziwne, USA nie chcą się w podobny sposób angażować po stronie Ukrainy, unikają eskalacji, bezpośredniego starcia z imperium zła.
Przed bezpośrednim starciem z mniejszym imperium zła, jakim jest Iran, sojusznik Rosji, by się jednak nie powstrzymały. Konsekwencje takiego starcia daleko wykroczyłyby poza Bliski Wschód. Wpłynęłoby to na wybory prezydenckie w USA i na amerykańskie zaangażowanie w innych regionach, w tym tu obok nas.