Artur Bartkiewicz: Dlaczego Donald Tusk otwarcie atakuje Donalda Trumpa?

Komentując prawdopodobne spotkanie Andrzeja Dudy z prezydentem Donaldem Trumpem, polski premier nie szczędził cierpkich słów pod adresem byłego prezydenta USA, który wkrótce może znów zasiąść w Białym Domu. Czy to oznacza, że Donald Tusk w swojej polityce zagranicznej stawia wszystko na jedną kartę?

Publikacja: 17.04.2024 08:31

Donald Tusk i Donald Trump w czasie szczytu NATO w Brukseli w 2018 roku

Donald Tusk i Donald Trump w czasie szczytu NATO w Brukseli w 2018 roku

Foto: PAP, Radek Pietruszka

Donald Tusk nie wywołał sam tematu spotkania Andrzeja Dudy z Donaldem Trumpem, żartował nawet, że liczył, iż dziennikarka Bloomberga, która zadała mu dwa pytania, zapomni o tym drugim, ale gdy już zaczął opowiadać, nie gryzł się w język.

Donald Tusk o Donaldzie Trumpie: Prorosyjski, antyukraiński

Polski premier powiedział wprost, że zwycięstwo wyborcze Donalda Trumpa byłoby niekorzystne dla bezpieczeństwa Polski, Europy, a także przyszłości NATO. Potencjalnego prezydenta USA nazwał politykiem „prorosyjskim” i wykazującym „antyukraiński sentyment”. Ironizował też, że Andrzej Duda spotka się z Trumpem zaraz po wyjściu tego ostatniego z sali sądowej, co było nawiązaniem do procesu karnego, jaki toczy się przeciwko Trumpowi. Ta ostatnia szpilka z pewnością nie umknie uwadze przedstawicieli otoczenia Trumpa, bo były prezydent USA emocjonalnie podchodzi do spraw karnych, które toczą się przeciwko niemu, uważając je za procesy o charakterze politycznym i „polowanie na czarownice”.

To zresztą nie pierwsza taka dyplomatyczna szarża Donalda Tuska wymierzona w prawą stronę amerykańskiej sceny politycznej. Kilka tygodni temu głośno było o wpisie Donalda Tuska, który kazał wstydzić się politykom Partii Republikańskiej za to, że Senat odrzucił pierwotną wersję ustawy o ochronie granic, która udostępniłaby administracji Joe Bidena 60 mld dolarów na pomoc dla Ukrainy. Tamten wpis nie przeszedł niezauważony: senator Marco Rubio sugerował, że Polska mogłaby przyjąć nielegalnych imigrantów z Meksyku, skoro premier Polski miesza się w wewnętrzną politykę USA.

Pierwsza kadencja Donalda Trumpa pokazała, iż Unię Europejską postrzega on raczej jako rywala USA niż partnera, a w stosunkach z państwami Europy preferuje relacje bilateralne

Polityka zagraniczna Donalda Tuska: Czy stawiamy wszystko na jedną kartę? Gdzie jest drugi fortepian?

Czy brawurowa dyplomacja Donalda Tuska w stosunku do Donalda Trumpa i Partii Republikańskiej świadczy o tym, że jego rząd stawia wszystko na jedną kartę w ramach hasła „Joe Biden albo śmierć"? Byłaby to polityka tyleż idealistyczna (Bidena wspieramy wszak, co podkreślał dziś rano np. wiceminister obrony Paweł Zalewski dlatego, że broni Ukrainy i ładu opartego na prawie międzynarodowym), co nieroztropna. Wybory w USA mogą – jak wskazują sondaże – skończyć się każdym wynikiem. A w przypadku wygranej Donalda Trumpa trudno będzie budować relacje z politykiem, od którego tak jawnie dystansowało się w czasie kampanii wyborczej.

Czytaj więcej

Wiceminister obrony chwali pomysł spotkania Andrzeja Dudy z Donaldem Trumpem

Wydaje się jednak, że na całą sprawę należy spojrzeć nieco inaczej. Donald Tusk to doświadczony polityk i wie, że na jednym fortepianie gra się może pięknie, ale jest to ryzykowne, bo gdy fortepianu nagle zabraknie, zapada niepokojąca cisza. I Tusk wcale nie zamierza grać na jednym fortepianie. Polski premier po prostu widzi gdzie indziej ów drugi fortepian. Swoimi słowami dotyczącymi Trumpa, które padły tuż po zapowiedzi przystąpienia do europejskiej inicjatywy w zakresie budowy wspólnej kontynentalnej obrony przeciwlotniczej, Tusk daje sygnał, że w przypadku wygranej Trumpa ciężar polskiej polityki zagranicznej jeszcze bardziej przesunie się w stronę Europy.

Warto pamiętać, że pierwsza kadencja Donalda Trumpa pokazała, iż Unię Europejską postrzega on raczej jako rywala USA niż partnera, a w stosunkach z państwami Europy preferuje relacje bilateralne. Najwyraźniej Tusk uznał, że ewentualna druga kadencja Trumpa będzie wyglądać podobnie i w relacjach z nim trzeba będzie ustawiać się albo po jego stronie, albo po stronie UE. A Tusk, w odróżnieniu od PiS, w Unię wierzy. Ostatnio premier mówił, że potencjał Unii Europejskiej jest na tyle duży, że predestynuje ją do roli bycia równorzędnym partnerem dla USA. Drugi fortepian Tuska stoi więc w Brukseli.

Donald Tusk nie wywołał sam tematu spotkania Andrzeja Dudy z Donaldem Trumpem, żartował nawet, że liczył, iż dziennikarka Bloomberga, która zadała mu dwa pytania, zapomni o tym drugim, ale gdy już zaczął opowiadać, nie gryzł się w język.

Donald Tusk o Donaldzie Trumpie: Prorosyjski, antyukraiński

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Komentarze
Jędrzej Bielecki: Wieś u bram Brukseli. Czy Unia Europejska wróci do idei państwa opiekuńczego?
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Na wybory marsz, czyli patent Donalda Tuska
Komentarze
Anna Słojewska: Palestyna dzieli Unię. UE stoi w rozkroku w kwestii Strefy Gazy
Komentarze
Michał Płociński: Elon Musk atakuje Polskę, a PiS bije mu brawo. Jak to było z tą Targowicą?
Komentarze
Bogusław Chrabota: Komisja Tuska do zbadania rosyjskich wpływów pracować będzie w cieniu
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy