W niedzielę 24 września piłkarze Arsenalu z ukraińskim obrońcą w składzie po wyrównanym meczu zremisowali u siebie z Tottenhamem. Kilka dni później ukraiński tenisista Władysław Orłow walczył w organizowanym pod egidą ITF turnieju w Zlatiborze w Serbii. Wygrać – nie wygrał, ale awans do ćwierćfinału to też nie byle co.
Czytaj więcej
Fedir Wenisławski, przedstawiciel prezydenta Ukrainy w Radzie Najwyższej (parlamencie) skierował do prac w parlamencie projekt ustawy, który kończy...
Jedni Ukraińcy walczą na boisku, inni na polu walki
W tym samym czasie, gdy ukraiński piłkarz Ołeksandr Zinczenko brał pomeczowy prysznic i wśród dźwięku spadających kropel wody mógł myśleć o dwóch punktach zabranych jego londyńskiej drużynie przez będącego w dobrej formie Heung-min Sona, jego mniej rozgarnięci życiowo rodacy znajdowali się pod gradem spadających pocisków wystrzeliwanych przez rosyjskie wojska na wschodzie i południu Ukrainy.
Piłkarz Zinczenko, tenisista Orłow i reszta znanych ukraińskich sportowców nie muszą się tym specjalnie przejmować, ponieważ władze Ukrainy zdecydowały, że są oni zwolnieni z obowiązku obrony ojczyzny.
Czytaj więcej
Prezydent Rosji Władimir Putin podpisał dekret o jesiennym poborze 130 tysięcy osób do służby wojskowej.
Różne obowiązki piłkarzy i elektryków wobec ojczyzny
To bardzo dobra lekcja, którą należy przekazać i polskiej młodzieży. Po co ginąć w obronie Bachmutu czy Łomży, skoro można w tym samym czasie za grube pieniądze uprawiać ulubioną dyscyplinę sportu, żyć w luksusie i być bezpiecznym? W końcu gdy na wojnie zginie hydraulik-ochotnik czy siłą wcielony do armii elektryk, to jest to sprawa biologiczna, natomiast gdyby zginął znany z ekranów telewizorów sportowiec, byłaby to już metafizyka – a metafizyki lepiej unikać, bo jest nieodgadniona.
Zatem: ruszaj na boiska i do sal gimnastycznych, polska młodzieży. Jeśli dająca sławę aktywność fizyczna ratuje nawet przed udziałem w wojnie, to już nikt nie może mieć wątpliwości, że sport to naprawdę zdrowie.
Czytaj więcej
Służby ukraińskie przyłapały parlamentarzystkę, która za pieniądze pomagała mężczyznom w wieku poborowym wyjeżdżać za granicę. Skala zjawiska jest...
18 września 1939 r. na moście na Czeremoszu w Kutach pułkownik Ludwik Bociański usiłował zatrzymać uciekającego z kraju naczelnego wodza marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza, a gdy mu się to nie udało, podjął próbę samobójczą, strzelając sobie w pierś. Pułkownik Bociański zdawał się rozumieć, że są rzeczy, których robić nie wypada i takie, które robić trzeba.
Miłego prysznica, panie Zinczenko. Czy aby woda nie za zimna?