Niektórzy żartują, że mamy chyba pierwszy zwiastun końca polskiej polaryzacji, bo w tym roku obyło się bez ogólnonarodowej debaty nad sensem wybuchu Powstania Warszawskiego. Ale na niższym poziomie sporu, tym typowo partyjnym, nie było już tak błogo.
Czytaj więcej
Filmik Platformy Obywatelskiej przygotowany na rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego z hasłem „Wywieś flagę, uczcij Bohaterów!” jest kolejnym pr...
Czym był Marsz Powstania Warszawskiego
Największe emocje wywołał Marsz Powstania Warszawskiego organizowany przez Roberta Bąkiewicza, nazywanego koncesjonowanym narodowcem PiS. Nie zabrakło na nim gremialnych okrzyków: „Niemcy! Niemcy! Mordercy!”. Intonował je również poseł Janusz Kowalski z Suwerennej Polski. I chwalił organizatora, nazywając go wielkim patriotą.
Złośliwi zarzucili Kowalskiemu, że z jego relacji w serwisach społecznościowych trudno jednak wywnioskować, w jakiej sprawie marsz ten przeszedł przez Warszawę. Na każdym bowiem zdjęciu czy filmiku główną rolę odgrywa twarz samego Janusza Kowalskiego. Promował on więc pamięć o tragicznym zrywie czy jednak siebie? Analogicznie: oddawał hołd bohaterskim powstańcom czy Robertowi Bąkiewiczowi?
Dlaczego Muzeum Powstania Warszawskiego odcina się od Roberta Bąkiewicza
Sam organizator marszu wywołał niemało kontrowersji wcześniejszym pojawieniem się na uroczystościach zorganizowanych w Muzeum Powstania Warszawskiego. Nie spodobało się to dyrekcji placówki, która postanowiła odciąć się od niego, pisząc w oświadczeniu, że „w związku z agresywnym zachowaniem R. Bąkiewicza wobec Powstańców Warszawskich” potępia „wszelki brak szacunku i agresji pod adresem weteranów”. Chodzi oczywiście o sprawę sprzed dwóch lat, gdy narodowiec ostro atakował walczącą w powstaniu Wandę Traczyk-Stawską, bo ta nie boi się mówić o wartościach, jakie wyznawali powstańcy, a one najwidoczniej niezbyt pasują do wizji świata Roberta Bąkiewicza.
Warto się też zastanowić, czy akurat Muzeum Powstania Warszawskiego, jedna z ostatnich instytucji z potencjałem do łączenia różnych środowisk, na pewno dobrze zrobiło, tak zdecydowanie odcinając się 1 sierpnia od kontrowersyjnego gościa. Czy nie mogło przekuć tej niespodziewanej wizyty w coś konstruktywnego? Albo chociaż wspomnieć tego dnia o jedności ponad podziałami?
W tym roku nawet Powstanie Warszawskie nas nie połączyło
Ale są to jedynie teoretyczne rozważania, bo w tym roku zwyczajnie nie było dla takich gestów klimatu. I to po obu stronach ideologicznej barykady. W zasadzie wszyscy politycy, niezależnie od opcji, mocno promowali siebie i swoje programy. Przecież na dwa miesiące przed wyborami inaczej być nie mogło. Większość po prostu nie robiła tego tak nachalnie, jak Janusz Kowalski. Nikt w tym dniu nie wyciągnął ręki do zgody, nie próbował przełamać ideologicznych barykad. Wszyscy wybrali uczestnictwo w tych imprezach, które pasowały im politycznie: państwowych, miejskich, organizowanych przez narodowców itd. Prawdopodobnie i Robert Bąkiewicz wpadł do MPW głównie po to, aby udzielić stamtąd wywiadu prawicowej Telewizji Republika i promować swój późniejszy marsz.
Aktorka i posłanka Koalicji Obywatelskiej też chciała świętować, nawet zazdrości „kolegom i koleżankom z opozycji, że pomimo PiS-u, potrafią obchodzić godzinę W”. Ale ona nie umie
Czy jednak na pewno wszyscy wybrali imprezy, jakie im pasowały? Można zażartować za Reném Goscinnym: Cała Warszawa oddawała hołd Powstańcom. Cała? Nie! Jedna, jedyna osada, zamieszkała przez nieugiętą Klaudię Jachirę, wciąż stawia opór „nacjonalizmowi”. Znaczy się, aktorka i posłanka Koalicji Obywatelskiej też chciała świętować, nawet zazdrości „kolegom i koleżankom z opozycji, że pomimo PiS-u, potrafią obchodzić godzinę W”. Niestety ona nie umie. „Może za rok, po zmianie władzy, odzyskam tę i wiele innych rocznic”…
Czytaj więcej
Powstanie jest jak legenda, ale legenda dnia wczorajszego. Nie przeszło jeszcze w sferę mitu, skoro są wciąż wśród nas jego uczestnicy. Zawsze, gdy...
Co prawda dawniej „robiła spektakle o Powstaniu, siedziała całymi dniami w Muzeum, rozmawiała z Powstańcami”, a nawet „oglądała kilka razy dyplom PWST »Pamiętnik powstania warszawskiego«” i „zna powstańcze piosenki na pamięć". Niemniej w tym roku rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego ukradli jej maszerujący Nowym Światem narodowcy. Gdyby wziąć te słowa na serio, to może, nie wiem, zablokowali jej wyjście z kamienicy i nie mogła wyjść z domu, świętować po swojemu?
Gdzie mogła świętować Klaudia Jachira
Mówiąc już całkiem serio, to najlepiej na ten tweet (teraz już chyba „x”?) Jachiry odpowiedziała inna posłanka – i wcale nie z tych dumnie obnoszących się z patriotyzmem, z PiS-u czy Konfederacji, tylko Anna Maria Żukowska z Nowej Lewicy, która przypomniała jej oczywistość, że oprócz marszu narodowców w Warszawie odbyły się też liczne imprezy organizowane przez warszawski ratusz. I na żadnej z nich Jachiry, posłanki z Warszawy, Żukowska nie widziała. Może więc polityczka KO myśli, że w stołecznym ratuszu też rządzi PiS?
1 sierpnia w Warszawie odbywały się koncerty, spektakle, gry miejskie i wystawy. Rafał Trzaskowski gorąco zachęcał mieszkańców do świętowania. Na corocznym wieczornym śpiewaniu powstańczych piosenek, które przecież Jachira zna na pamięć, atmosfera była iście rodzinna. Może ci straszni narodowcy do samej nocy blokowali posłance wyjście z domu... No, niech będzie, ale mogła chociaż pojawić się dzień wcześniej na oficjalnej uroczystości z wciąż żyjącymi bohaterami, organizowanej co roku 31 lipca pod Pomnikiem Powstania Warszawskiego na placu Krasińskich. A tak, Klaudię Jachirę można zapytać o to samo, o co internauci pytali Janusza Kowalskiego: o kogo w tych obchodach chodzi – o Powstańców czy o was, polityków?